Ciąża i poród

Czy wiecie czym tak naprawdę jest poronienie? Czy trzeba stosować tabletki na poronienie czy są inne sposoby? Czy można poronić samoistnie? Jakie są objawy poronienia? Pytań jest naprawdę wiele, a odpowiedzi czasami żadnej.

Z biegiem czasu dziecko staje się naszym marzeniem i celem w życiu. Pragniemy go tak bardzo, że w pewnym momencie nie myślimy już o niczym innym. Staramy się i staramy, a kiedy już się udaje, nasza radość nie ma granic. Stajemy się najszczęśliwszymi istotami pod słońcem, pragniemy każdemu o tym powiedzieć, podzielić się ze światem tak piękną nowiną. Każdego dnia odruchowo głaszczemy, jeszcze nie widoczny brzuch i odliczamy dni do pierwszej wizyty u ginekologa, by ujrzeć ziarenko na własne oczy. Nie mamy pewności, czasami tylko czujemy intuicyjnie, że się udało, a czasami dowodem jest pozytywny test. Jednak pewności nigdy nie ma więc pędzimy czym prędzej do lekarza, który zatwierdzi nasze przypuszczenia. Wizyta kończy się różnie, bez względu na etap ciąży. Czy jesteś w 6 tygodniu, czy w 12, a może i jeszcze dalej. To nie ma znaczenia. Najsmutniejsze jest to, że nie koniecznie musisz usłyszeć pozytywną diagnozę. Niestety czasami upragniona ciąża kończy się poronieniem. Pytamy się wtedy „dlaczego?”, „co źle zrobiłam?”, jednak nie uzyskujemy odpowiedzi i nie uzyskamy. Są oczywiście i kobiety nie gotowe do pełnienia roli matki, które same sięgają np. po tabletki poronne lub usunięcie dziecka przez lekarza. Jak można pozbawić tak małej istotki życia? Czy poronienie to aż tak nic wielkiego, że kobiety podejmują się go same z siebie? Dlaczego ci, którzy pragną potomstwa, tracą je?

Pozwolę przytoczyć sobie własną historię gdyż i mnie taki los kiedyś spotkał. Planowałam dziecko od dłuższego czasu i w końcu się udało. Testy co prawda wykazywał negatywny wynik, jednak ja czułam inaczej. Pojechałam więc do ginekologa by się upewnić lecz i on uważał, że ciąży nie ma. Miesiączki również nie było, przepisał więc tabletki i odesłał do domu. Tabletki się skończyły, okres się nie pojawiał, a zamiast niego wymioty. Ja byłam już pewna. Wróciłam do swojego lekarza, który tym razem zobaczył zarodek. Byłam w 6 tygodniu ciąży, serduszko dziecka biło jak szalone, a ja szczęśliwa wróciłam do domku. Coś jednak nie dawało mi spokoju. Na bieliźnie pojawiły się brunatne upławy, a ja czułam, że już go nie ma. Postanowiłam jechać do innego lekarza i tam zaniemówiłam. Jeszcze na korytarzu byłam przyszłą mamą, w gabinecie doktora odebrano mi szczęście. Poroniłam. „Jak to się stało?”, zadawałam sobie pytanie za pytaniem, płacząc na kozetce. Lekarz zrobił smutną minę i podał mi chusteczki.

Na korytarzu czekał mój mąż, jak miałam mu to powiedzieć? Diagnoza jednak powaliła mnie całkowicie. Lekarz stwierdził, że byłam w trzecim miesiącu ciąży, a od szóstego tygodni nosiłam martwy płód. Jakim więc cudem wczoraj biło dziecku serce?. Nikt nie chciał odpowiedzieć na moje pytania. Miałam się stawić następnego dnia w szpitalu na zabieg by usunąć martwy płód. Tego dnia straciłam wszystko, a co gorsze musiałam o tym powiedzieć szczęśliwemu mężowi. Nie mogłam powstrzymać płaczu, tak bardzo mnie to bolało. Nie wiedziałam czy to ja zawiniłam czy lekarz, który postawił błędną diagnozę? Czy może to poronienie samoistne? Płakaliśmy cała drogę do domu, mąż tulił mnie i pocieszał, choć sam potrzebował pocieszania. Nikt nie mógł mnie uspokoić, nawet teraz na samo wspomnienie łzy lecą mi po policzkach.

Następnego dnia zarejestrowałam się w szpitalu na zabieg, jeszcze nie wiedziałam co mnie czeka. Było mi wszystko jedno, wtulona w męża płakałam mu w rękaw. Czułam spojrzenia ludzi. Poronienie. Czy było po mnie widać? Po rejestracji wzięto mnie na badania dla upewnienia się co do diagnozy. Badało mnie trzech lekarzy i każdy potwierdził wczorajszy wyrok. Bez wątpienia poronienie! Dla nich to była standardowa sytuacja, ja znów się rozpłakałam. Ubrano mnie w koszulę szpitalną i kazano się położyć. W pokoju na ten sam zabieg czekały jeszcze dwie dziewczyny, a ile ich było w innych salach? Czy poronienie to taka codzienna sprawa? Jaka była ich przyczyna? Czy miały te same objawy? Po dwóch godzinach czekania dostałam jakiś lek. Zabroniono mi jeść i pić, jedyne co miałam robić to czekać. Mąż pojechał na chwilkę do pracy, ja leżałam. Po paru godzinach strasznie rozbolał mnie brzuch, ból był nie do opisania. Dziewczyny leżące ze mną też miały te objawy lecz towarzyszyło im plamienie, u mnie go brakowało. Co kolejną godzinę lekarz badał nas lecz mimo iż było z nami coraz gorzej miałyśmy czekać. Nikt nic nam nie mówił, zresztą - nie wiem czy chciałyśmy coś wiedzieć.

W podświadomości żegnałam się z moim maleństwem zwijając się z bólu. Mąż gdy wrócił nie mógł uwierzyć w jakim jestem stanie. Usta miałam wyschnięte z pragnienia, a ból był coraz gorszy. Dostawałam zimnego potu i zaczęłam robić się blada, chciałam zasnąć. Lekarz wezwał mnie na badanie, poczłapałam więc podparta na mężu. Badanie było tym razem bolesne i wywołało krwotok. Zabrano mnie na zabieg, a właściwie kazano za sobą iść. Mąż prowadził mnie na salę operacyjną ze łzami w oczach. Wprowadzono mnie do środka i kazano czekać, dla nich to było tylko poronienie. Stałam podparta o ścianę ledwo stojąc na nogach, akurat wywożono poprzednią dziewczynę, która też poroniła. Czy jej poronienie wynikało z jakiegoś błędu? Czy może zażyła tabletki na poronienie? W końcu pozwolili mi się położyć, dostałam kroplówkę i chyba „głupiego Jasia”, bo zasnęłam. Obudziłam się gdy wywożono mnie z sali, na korytarzu czekał mąż. Zawieźli mnie do pokoju i zabrano kolejną dziewczynę. To było straszne. Nie będę wam opisywać jak się czułam fatalnie. Tego samego dnia wypisano mnie do domu gdyż nie miałam żadnych negatywnych objawów ani gorączki . Dostałam zwolnienie na trzy tygodnie leżenia w łóżku, jednak do formy fizycznej doszłam w tydzień, z psychiką było gorzej, to nigdy się nie zmienia. By zaplanować kolejne dziecko musiałam teraz czekać około czterech miesięcy.

Zapewne każdej z tych dziewczyn historia była by inna . Poronienie jest strasznym wydarzeniem w życiu kobiety jak i mężczyzny pragnącego dziecka. Znam wiele sytuacji i historii ludzi, którzy stracili maleństwo. Nie wolno jednak tracić nadziei i trzeba walczyć do skutku, bo naprawdę warto. W końcu się uda zastąpić wielki smutek, miłością narodzonego dziecka. Mi się udało, po pół rocznej przerwie znów zaszłam w ciążę, a teraz mam śliczną i zdrową córeczkę. Wiara i nasz optymizm czyni cuda.

Więc jak tak naprawdę może dojść do poronienia? Poronienie może wystąpić w skutek nieostrożności bądź lekceważenia zakazanych czynności. Wystarczy, że będziemy żyć w ciągłym stresie, opijać się kawą i przepracowywać. Nic dobrego nie przyniesie zły tryb życia, awantury, używki czy też negatywne myślenie. Niby nic ważnego, niemożliwego na wpływ ciąży, a jednak bardzo istotne. Najtrudniejszym okresem ciąży, wymagającym od nas szczególnej uwagi jest pierwsze 12 tygodni. W drugim trymestrze zdarza się bardzo rzadko. Objawy poronienia są tak różne jak różne są kobiety i ich organizmy. Najczęstszym są plamienia lub obfite krwawienie spowodowane dźwiganiem, zbyt dużym wysiłkiem bądź inną komplikacją. Również może wystąpić w przypadku sięgnięcia po tabletki na poronienie. Prawdziwej przyczyny utraty dziecka nigdy nie usłyszymy od lekarzy, zawsze odpowiedzią jest „zbyt słaby płód” lub „osłabiony i przemęczony organizm dotychczasowym trybem życia”, bądź też bezradność medycyny na zachowania samej natury, która często decyduje o zarodku.

Owszem czasami może to być przyczyną ale nie zawsze. Częstymi przyczynami poronienia jest również niewłaściwe zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja, nieprawidłowości budowy łożyska czy wadliwe plemniki. Przyczyn może być wiele gdyż jesteśmy tylko ludźmi i błędy popełniamy nieświadomie lub świadomie sięgając po tabletki poronne. Najczęściej za wszystko odpowiada sama natura na którą nie mamy wpływu. Konkretnych przyczyn czasami nie ujawniają nawet bardzo szczegółowe badania. Pamiętajcie proszę drogie Panie, gdy tylko zacznie dziać się coś co was niepokoi mimo iż wszyscy w koło uspakajają – SPRAWDŹCIE TO! Każda minuta może być decydująca dla waszego ziarenka. Badajcie się też regularnie i uważajcie na siebie w tym szczególnym okresie, bo wam może wydawać się, że dacie rade ale czy da rade maleństwo? Poronienie to nie żart, a bolesna kara na resztę życia.

Komentarze:
Ania 2012-09-13 16:42:31

gratulije ja wlasnie dowiedzialalm sie ze mam martwe dzidzi w brzuchu jestem w 6 miesiacu strasznie mi z tym zle :( nie wiem co z soba zrobic juz 3 lekarzy potwierdzilo a ja szukam dalej nadziei by ktos powiedzial ze ten dzidzius zyje tym bardziej ze ja mialalm problemy raz bylo jego bicie serduszka raz nie bylo na ostatniej wizycie nie bylo prosze co ja mam robic powiedzcie mi :(:(:(

diana 2012-10-25 15:01:50

witam, jestem w 5 tyg ale od wczoraj mam plamienia a wrecz w nocy dostalam regularny okres i bol brzucha wszystko to jest dla mnie tak straszne tym bardziej ze z mezem od 4 lat staramy sie o dzidziusia. kiedy zobaczylam 2 kreski moja radosc nie znala granic ,dzis kiedy juz wiem ze zostalo mi tylko pozegnac sie z maluszkiem jestem bliska zalamania to jest tak ciezkie ciagle tylko w glowie klebia sie mysli dlaczego co poszlo nie tak,czy to moja wina. mam ochote krzyczec i plakac ten bol nie tyle moze fizyczny choc tez jest ile psychiczny jest nie do zniesienia. mieszkam w anglii i kiedy wczoraj poszlam do lekarza zrobili mi usg i kazali czekac i kontrolowac plamienie ewentualnie dzwonic do nich jesli zacznie sie nasilac. dzis kiedy dzwonilam do nich powiedzieli ze mam czekac i brac paracetamol jesli mnie boli i czekac. to jest straszne to czekanie zadnych konkretow tylko czekanie nie ma nic gorszego. w szpitalu tylko uslyszalam ze 20%kobiet z pierwszym dzieckiem je traci bo to jest cos nowego dla organizmu i je automatycznie odrzuca|:( czy to jakies pocieszenie ma byc nie to zadne pocieszenie. lacze sie ze wszystkimi dziewczynami ,ktore cierpia tak jak ja bo nikt kto tego nie przezyl nie jest w stanie zrozumiec jak to bardzo boli

Smutna 2012-11-03 21:37:15

wczoraj usłyszałam płód sie nie rozwija:( bije sie z myslami. dlaczego? czy to moja wina. siedze mysle i płacze mam isc na zabieg boje sie bo wiem ze wtedy musze sie z nim pozegnac:(

madzia 2012-12-03 06:20:29

czas leczy rany..u mnie tez lekarz podał zła diagnozę twierdził że jest wszystko w należytym porzadku a fakt był taki że ciąża od dawna była obumarła na poczatku chciałam dociec prawdy dlaczego?po obejrzeniu przez paru lekarzy płodu niedoszukali sie zadnych wad wew wiec komenatrz był słaby płod, infekcja...takze godzenie sie jest trudne a jeszcze bardziej godzenie sie ze specjalista mnie''oszukał'' ufajmy wiec ale sprawdzajmy u wielu lekarzy by miec czyste sumienie.

ania 2013-11-25 20:04:12

co mam robić chyba jestem w ciąży a jestem za młoda? :( :(

ania 2013-11-25 20:14:57

bardzo bym chciała mieć dziecko, ale wiem że nie dam sobie rady nie mam nikogo prócz swojego chłopaka z którym jestem 5 lat, i nie wiem co mam zrobić a on o tym nie wie po dejrzewa coś ale uspokajam go, co mam zrobić ?? :( ;( szukałam nawet tabletek na poronienie ale wiem że to nie jest rozwiązaniem ??:(

Ania 2014-02-25 21:04:14

Mam 37 lat i jestem Mamą. Mam dwie cudowne córki i wiem że to jest coś co pozwala mi cieszyć się życiem. Zawsze będzie moją siłą napędową, Obydwoje z mężem zawsze chcieliśmy mieć dzieci. Uwielbiamy dzieci i kochamy je…robić. Powstrzymywał nas tylko aspekt finansowy. Zawsze chcieliśmy żeby pojawienie się nowego członka rodziny nie zmieniało sytuacji finansowej poprzednich. Czas upływa. Nie jesteśmy coraz młodsi. Mamy po 37 lat. Ostatni gwizdek. Kiedy zapytał czy kończyć do środka powiedziałam tak. Chciałam mieć jeszcze jedno dziecko. Wstrzeliliśmy się idealnie. Nie było szans żeby nie było Maluszka. Kilka dni minęło i zaczęły się bóle. Krwawienie. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Teraz wiem jak to jest. Nie można myśleć o niczym innym. Strach. Ból. Nerwy. Zastanawiasz się dlaczego. Co poszło nie tak. Co ze mną nie tak. Może to jakaś choroba. Może jestem za stara. To na pewno moja wina. To gdzieś w środku siedzi. I czekasz aż ktoś powie że to nie Ty. Nie Twoja wina. Czekasz na wsparcie. Czekasz żeby ktoś powiedział: „Odwalcie się wszyscy. To moja żona. Zostawcie ją w spokoju. Nie dotykajcie i nie rańcie. Odejdźcie. Mamy swoje sprawy. Nic innego nie ma dla nas znaczenia. Jak będzie mogła to wróci.” Potrzeba mi ochrony. Siły której teraz nie mam. I czekasz. I wiesz że nie jest dobrze. Nadzieja jest matką głupców. I nie masz z kim porozmawiać. Nikt Cię nie zasłoni na arenie. Zdajesz sobie sprawę że jesteś sama. Gladiator i tak zawsze jest sam. Zawsze będzie. Myślę że nie ma Maluszka. Nie ma szans żeby przetrwał. Na pewno lekarz potwierdzi. To koniec. Nie odważę się ponownie.