Szanowny Użytkowniku,
Zanim klikniesz „Przejdź do serwisu”, prosimy o przeczytanie tej informacji.
Zgodnie z art. 13 ust. 1 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r. (RODO), informujemy, iż Państwa dane osobowe zawarte w plikach cookies są przetwarzane w celu i zakresie niezbędnym do udostępniania niektórych funkcjonalności serwisu. W przypadku braku zgody na takie przetwarzanie prosimy o zmianę ustawień w stosowanej przez Państwa przeglądarce internetowej.
Administratorem Pani/Pana danych osobowych jest Free Sky sp. z o.o. z siedzibą w z siedzibą w Rzeszowie, ul. kpt. Stanisława Betleja 12, 35-303 Rzeszów.
Podanie danych jest dobrowolne ale niezbędne w celu świadczenia spersonalizowanej reklamy oraz dostępu do niektórych funkcjonalności serwisu.
Posiada Pani/Pan prawo dostępu do treści swoich danych i ich sprostowania, usunięcia, ograniczenia przetwarzania, prawo do przenoszenia danych, prawo do cofnięcia zgody w dowolnym momencie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania, wszelkie wnioski dotyczące wskazanych powyżej praw prosimy kierować na adres email: klikmapa@gmail.com.
dane mogą być udostępniane przez Administratora podmiotom: Google LLC w celu prowadzenia spersonalizowanej reklamy.
podane dane będą przetwarzane na podstawie zgody tj. art. 6 ust. 1 pkt i zgodnie z treścią ogólnego rozporządzenia o ochronie danych.
dane osobowe będą przechowywane do czasu cofnięcia zgody.
ma Pan/Pani prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, gdy uzna Pani/Pan, iż przetwarzanie danych osobowych Pani/Pana dotyczących narusza przepisy ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych z dnia 27 kwietnia 2016 r.

Choroby i Leczenie

Osobowość neurotyczna

Wrzuć artykuł na Fejsa! poleć na NK

Neurotyk, bo tak nazywamy osobę posiadającą cechy osobowości neurotycznej, to osoba, która ma problemy z zachowaniem równowagi oraz wrażliwości emocjonalnej. Neurotyczność to cecha osób, które posiadają poważne niezrównoważenie na tle swoich emocji, szczególnie o charakterze nerwicowym, bardzo niskiej odporności na stresujące sytuacje, a także bardzo dużą podatność na popadanie w tak zwane stany lękowe. Neurotyczność to zupełne przeciwieństwo równowagi emocjonalnej. Cechy towarzyszące neurotyczności to przede wszystkim lęk, przygnębienie, niska samoocena, napięcie oraz częste poczucie winy.

Problemy te wynikają najczęściej z tego, że autonomiczny układ nerwowy osoby z cechami osobowości neurotycznej jest po prostu szczególnie wrażliwy, co powoduje występowanie często podwyższonego poczucia lęku. Strach neurotyczny różni się od zwykłego strachu jaki odczuwa osoba zrównoważona emocjonalnie, strach neurotyczny dotyczy sytuacji na zaś przewidywanych do przodu, czyli takich, które jeszcze nie miały miejsca i wcale nie muszę się zdarzyć, a mimo to osoba neurotyczna przewiduje już strach i lęk związany z tymi sytuacjami. Lęk neurotyczny może posiadać swoje źródła także w sytuacjach, które miały miejsce i wywołały u osoby z cechami neurotycznymi wielki strach oraz frustrację, co z kolei spowodowało, że sytuacja zostało głęboko w pamięci tej osoby. Osobowość neurotyczna cechują się także tym, że często dochodzi u osób z tymi zaburzeniami do napadów lęku oraz silnej paniki, co może być niebezpieczne dla zdrowia takiej osoby. Napady paniki u osób z problemami na tle neurotycznym powstają dość często bez żadnego powodu, czegoś zupełnie nieokreślonego ale równie często dochodzi do takich sytuacji na podstawie konkretnych przesłanek, sprecyzowanych na konkretnych obawach.

Najpopularniejsza psychoanalityczka, Karen Horney, autorka książki pod tytułem „Neurotyczna osobowość naszych czasów”, to osoba najbardziej rozpoznawana w tym temacie, bardzo dokładnie opisała tą przypadłość w swojej książce z 1981 roku. Doszukiwała się ona przyczyn tych zaburzeń w negatywnych doświadczeniach takich osób z dzieciństwa. Według jej opinii, problem neurotyzmu wynika z tak zwanego podstawowego lęku, inaczej mówiąc odczuwania osamotnienia przez małe dziecko. Związany z tym brak bezpieczeństwa w odczuciu dziecka pojawia się również na skutek braku poszanowanie jego osoby, potrzeb, braku odpowiednim, zdrowym kierowaniem dziecka, poniżania, braku jakiejkolwiek serdeczności, a także na skutek braku lub także zbyt dużej ilości podziwu lub dominacji. Do powstawania osobowości neurotycznej może także dochodzić na skutek obarczania takiej osoby zbyt wieloma lub totalnym brakiem obowiązków, co powoduje, że człowiek, albo ma zbyt wiele na głowie, albo nie ma nic. Nadmierna opiekuńczość, a także zbyt wielka izolacja dziecka od możliwości przebywania z rówieśnikami również może powodować powstawanie cech dla osobowości neurotycznej. Niestety dość częstym zjawiskiem, które powoduje takie zaburzenia są również kłótnie w rodzinie pomiędzy rodzicami i jakiekolwiek zmuszanie dziecka by opowiedziało się po którejś ze stron tegoż konfliktu. W ten sposób dziecko musi jakoś reagować na to co dzieje się wokół niego i wytwarza w sobie mechanizmy obronne mające pomagać w zwalczeniu bezradności oraz odczucia izolacji. W wyniku tego procesu dziecko staje się wrogie swojemu otoczeniu lub uległe, to już nie jest niczym wyznaczone, zależne jest tylko od psychiki dziecka. Impulsem do konkretnego ukierunkowania się może być chęć ukarania swojego otoczeni bądź też chęć odzyskania miłości, której dziecko nie doznało.

W przypadku gdy osoba z cechami osobowości neurotycznej nie potrafi sobie zapewnić odpowiedniego poczucia miłości dąży wtedy do władzy, do przejęcia kontroli nad innymi w celu zapewnienia sobie rekompensaty za wcześniejsze poczucie bezradności. Osoba neurotyczna posiada silne potrzeby wewnętrzne i dąży do ich zaspokojenia, na trzy różne sposoby, dążeniem do ludzi, dążeniem do izolacji od kontaktów z ludźmi lub jawnym przeciwstawianiem się takim osobom.

Jakie więc potrzeby odczuwa osoba o cechach neurotycznych?

Neurotycy przeważnie odczuwają potrzebę uznania, a także uczucia, w wyniku czego taka osoba dość często zabiega o akceptację innych, a w razie odrzucenia przeżywa to niezwykle emocjonalnie. Potrzeba posiadania partnera, w tym przypadku czegoś w rodzaju ekwiwalentu rodziców, rodzica zastępczego, który zaopiekuje się losem takiej osoby i pokieruje ją dalej. Inną potrzebą neurotyka może być odseparowanie się od większości spraw, zamknięcie się na innych, cieszenie się z niewielkich rzeczy oraz usuwanie się na bok w kwestii wielu spraw. Neurotyk próbujący zaspokoić swoją potrzebę bezpieczeństwa może wykorzystywać innych w celu osiągania i zaspokajania swoich potrzeb.

Jak pomóc osobom z cechami osobowości neurotycznej?

W przypadku osób neurotycznych powinno pomagać się im walczyć i radzić sobie ze swoimi zaburzeniami wynikającymi z cech osobowości neurotycznych. Podstawowym korkiem do tego by zacząć sobie radzić z tymi zaburzeniami jest wizyta u psychologa, który po pewnym czasie będzie w stanie określić na jakim poziomie mamy do czynienia z neurotyzmem. W przypadku poważnych zaburzeń takich jak występowanie zaburzeń lękowych czy depresji warto pomyśleć o specjalnej psychoterapii mającej na celu pomoc w przezwyciężeniu swoich słabości.

Komentarze:
tm 1973 2014-05-23 15:38:38

znam osobe CHORA, NA ZABURZENIA NEUROTYCZNE, i nie mozna dogadac sie z ta osoba, ma ciagle leki, obawy

W. 2014-09-11 00:22:30

Bardzo wiele z tego, co zostało tu napisane jest mi zbyt dobrze znane... Próby racjonalizowania tego wszystkiego są wielce mozolne; często dzieje się to na zasadzie "jeden krok w przód, dwa kroki w tył". Czasem mi się wydaje, że moja żona jest clichè mojej matki :-) choć moje stosunki z nią są znacznie bardziej partnerskie. Wiem, że moja żona mnie kocha, jest naprawdę wspaniałą osobą. Zniosła ze mną wiele. I nie daje mi pozostać w otoczce, niezależnie od tego, jak "bardzo" jestem neurotyczny.

Dziumdzia Neurotic 2014-12-12 14:28:05

Podstawowym korkiem do tego by zacząć sobie radzić z tymi zaburzeniami jest wizyta u psychologa. Ja bym preferowała najpierw wizytę w szkole podstawowej.

malan 2015-01-01 19:33:42

Dlaczego w szkole podstawowej?

Wiktacy 2015-01-12 11:44:05

Czytam to i widzę siebie.. Siedzę i uswiadamiam sobie, że BOJĘ SIĘ. Niesprecyzowany lęk - nie wiem dokładnie przed czym. Miałem trochę traumatycznych przeżyć przez ostatnie parę lat. Ale jak sobie przypomnę, wcześniej też tak było.

ktos tam 2015-04-06 20:47:23

Wydaj mi sie ( po przeczytaniu kilkunastu artykulow na ten temat) ze mam taka wlasnie zone... to co zrobila z moim zyciem nadaje sie do okreslenia jako ... ruina. Jestem wrakiem, cieniem samego siebie.... a mam dopiero 27 lat

Mariola Gosia Płock 2015-04-09 08:57:10

Nie wiedziałam ,ze mam osobowość neurotyczną,nie chciałam przyjąć tego do wiadomości,bo ciągle wpadam w stany depresyjne,od dziecka radziłam sobie sama,poniżana przez jednego z rodziców matke.Poczucie osamotnienia.To samo spotkało mnie w małzeństwie,neurotyk,narcyz,zrójnował resztki mojego ja.Dzieci z problemami zdrowotnymi a potem szkolnymi wiedziałam kto jest przyczyną.4 synow i ja sama i ten drugi.Z nikąd pomocy,i tak strach zawładnął moim życiem.Synek ma problem,staje sie agresywny ma 11 lat tuli się do mnie bo nie ma nikogo więcej.I ciągle się pyta jestem ładny,potwierdza "widzisz jak to zrobiłem,tak widzę synku,jestem tak zmęczona pracą i problemami ,że stałam się neurotyczna.

CAMEL 2015-04-16 02:50:31

Całe życie wiem, że ze mną jest coś nie tak. Emocjonalna ruina, niestabilność. Od dzieciństwa izoluje się, od 6 roku życia "wychowywała" mnie matka- terrorystka. codzienne awantury, bicie, zamykanie w piwnicy.Wymagania-żadnych pochwał, przytulenia, wieczny strach i lęk. wyobrażałem sobie,że miał bym lepiej w poprawczaku- którym mnie straszono- niż w domu, całe życie strach. Kiedy w życiu był jakiś spokój to sam wyszukiwałem jakiejś adrenaliny-potrzeba bania się była silniejsza. Obecnie mam 57 lat, jestem sam, nachodzą mnie stany depresyjne, i lękowe.Właśnie taki lęk spowodował, że przeczytałem ten artykuł. Od 13 lat nie pije alkocholów , kawy i nie pale.Jeśli jest więcej osób, ogarnia mnie panika,muszę mieć nad wszystkim kontrole-choć wiem że to bezsens nie potrafię inaczej żyć-A może wydaje mi się........

snus 2015-04-26 11:52:36

Od nastu lat wiem że coś się ze mną dzieje , chyba w szkole średniej powiedziałem sobie że na nic nie zasługuje , wtedy nie wiem z czego to wynikało ale teraz juz wiem jestem neurotykiem może nie takim stu procentowym ale jednak , mam 33 lata czyli jeszcze młody wiek całe życie przede mną muszę teraz zacząć z tym walczyć , czym to się u mnie objawia , mógłbym o tym książkę napisać , brak znajomych praktycznie jak ktoś mi coś proponuje zawsze jestem na nie , nawet nie wiem dlaczego , dziwne reakcje ludzi na moją osobę , nadal uważam że na nic nie zasługuje i żyje jak azceta , koszmar nie pozwalam sobie być szczęśłiwym , a lubię tyle rzeczy i cieszy mnie praktycznie każdy dzień , uważam że to co czuję jest poprostu niesamowite , miewam sny które są nie z tego świata i nigdy nie chcę się z nich obudzić , piję tylko okazjonalnie nie palę , jest jednak jedna dobra rzecz w tym wszystkim , wreszcie wiem co mi jest i z tego się najbardziej cieszę bo mogę zacząć walkę z tym czymś , czekam tylko na odpowiedni moment , który nastąpi dosyć szybko.

Ania 2015-10-28 23:02:05

hej, u mnie wlasnie stwierdzono nerwice lękową i również pasuje do osobowosci neurotycznej, jesli ktoś chce pogadać na ten temat to zapraszam moj nr gg 48211760

ja, to ja 2016-02-10 15:02:29

Czy stwierdzenie, że rodzice powinni mnie byli kochać tak samo jak mają siostrę i mojego brata bo ja również zasługuję na miłość, jest neurotycznym domaganiem się miłości? Czy powinnam olać Ich i zająć się swoim życiem, mówią sobie że nie kochali mnie wtedy więc nie pokochają i dziś? Moja matka mnie nie kochała - to nie moja wina, nie powinnam mieć poczucia winy.Za każdym razem gdy tak pomyślę czuję się jak ostatnia świnia i w myślach przepraszam ją . Nie potrafię myśleć o mojej rodzinie źle, za to myślenie źle o sobie wychodzi mi znakomicie.

Roma 2016-02-29 09:23:18

Ja żyję z neurotykiem 25 lat, smutnych i bolesnych. Mam 4 dzieci niosę naszą rodzinę na plecach, zapewniam im dogodne życie sama cierpię każdego dnia. Męża nic nie obchodzi nie cieszy, tylko ryczy, przeklina, terroryzuje krzykiem. Teraz się już nie boje ale kiedyś, łzy codziennie A on bez cienia emocji idzie spać. Uczucia go nie interesują zaciska się w swoim świecie i sam tam żyje. Manipuluje mną i dziećmi, teraz już wiem jak walczyć ale początek był straszny. Nigdy nie bierzcie za męża neurotyka który nie umie kochać bo go tego nie nauczono. Ja przegrałam ale inni mogą wybrać.Ostrzegam, jestem praktycznie sama całe życie, rzadkie chwile radości kiedy on jest zadowolony. Pracuję na rodzinę i cierpię dla spójności rodziny, tak wygląda życie z neurotykiem!

BĄBELEK 2016-04-04 14:19:30

ŻYŁAM Z NEUROTYKIEM 27 LAT ZNISZCZYŁ MOJE ZYCIE.OD PEWNEGO CZASU OTACZAM SIE FAJNYMI LUDZMI TO ONI POMOGLI MI WYJCS Z TEGO ZWIAZKU JESTEM Z SIEBIE DUMNA PO ROZWODZIE ,SZCZESLIWA TERAZ SŁONECZKO PIEKNIE SWIECI,LUDZIE SIE USMIECHAJA NIGDY WIECEJ NIE POZWOLE SIE SKRZYWDZIC OBRAZIC ,TEN CZŁOWIEK NIE JEST WART MOICH ŁEZ .ZYCZE WSZYSTKIM TAKIEGO UCZUCIA I SPOKOJU

sztukmistrzyni 2016-06-09 08:44:27

jestem typowym neurotykiem o bardzo wysokim poziomie lęku. przeszłam już kilka dłuższych terapii, ale poza poszerzeniem świadomości, niewiele pomogły w odkleszczaniu się z automatycznych mechanizmów. współczuję sobie i Wam wszystkim - moje życie to dla mnie głównie cierpienie, bo miłość, która mogłaby mnie leczyć, zwykle okazuje się warunkowa albo nie dość cierpliwa, by wytrzymać moje rozchwianie. Nie mam do nikogo o to pretensji, ale wiodę życie bardzo bolesne.

neurotyk 2016-07-31 22:12:52

tez jestem neurotykiem, cieżko się z tym żyje, mysle ze neurotycy są bardzo samotni. Pozdrawiam wszystkich cierpiących z powodu tej dolegliwości

Aga 2016-09-12 21:47:43

Wielokrotnie zachodziłam w głowę co mi jest. Ostatnio osoba z którą żyję, kocham, powiedziała mi, że mogę mieć cechy neurotyczne. Poczytałam sporo artykułów i niestety mogę się w pełni dopasować do tej charakterystyki. Mimo dobrobytu i wpajanych zasad, dobrych manier miałam patologiczne dzieciństwo. Awantury, przemoc fizyczna, wpędzanie w kompleksy, brak empatii. Zapewne gdyby moja wytrzymałość psychiczna była większa to w dorosłym życiu radziłabym sobie dużo lepiej. Niestety te wszystkie doświadczenia rzutują na moje obecne życie. Z zewnątrz wszystko jest ok. Uroda, mieszkanie, dobry zawód, wąskie grono dobrych znajomych. Wiecznie udowaniam SOBIE, że muszę być idealna. Siłownia bardzo mi pomaga na moje bolączki. Dzięki temu dążę do doskonałości fizycznej. Pracuję bardzo dużo. Zdobywam doświadczenie zawodowe by jak najszybciej uwolnić się ze szponów toksycznych pracodawców. Nie mam tolerancji wobec chamstwa i buractwa. Trawi mnie atmosfera w pracy. Nie radzę sobie z nią. Przynoszę tę atmosferę do domu i o niej rozprawiam. Dla swoich przyjaciół staram się być pomocna. I robię to jak najbardziej szczerze. Nie jestem interesowna ponieważ wszystko to co osiągam to zawdzięczam własnej pracy. Wszystko to bardzo obciąża mnie psychicznie. To jest cała wypadkowa dzieciństwa, do której dystansu nie mam ze względu na wrażliwość emocjonalną. Nie wiem jaki znaleźć sposób na stany depresyjne. Na to, że mimo, że żyję na powierzchni to od bliskiej mi osoby dzień w dzień potrzebuję zapewnień o tym, że dam radę, że jestem czegoś warta i że mi się uda. Sama się babram w natłoku myśli i w narastających kompleksach, które jak Syzyf leczę dążeniem do założonych sobie celi. Kiedy zaczynam wierzyć "och, mogę wszystko" to wtedy spada lawina lęków i proces odbudowywania kszty pozytywnych motywacji zaczyna się od nowa.

Beata 2016-11-13 20:11:45

Aga, to co piszesz napisałabym sama o sobie. Długo starałam się poradzić sobie z demonami z dzieciństwa. Nie mam już siły. Lęk mnie nie opuszcza. Myślę,że nie poukładam się nigdy. Ludzie widzą mnie inaczej niż widzę sama siebie. Dobrze gram rolę niezależnej.... To smutne, ale cóż....

bombel 2016-11-26 16:30:45

Bycie neurotykiem to przeklenstwo dla niego samego jak i dla ludzi wokol chociaz coraz mniej ich juz zostaje. Mam 32 lata moje gg 1416468

Majka 2016-11-28 12:07:27

Czytam o tych osobowosciach neurotycznych i jakbym widziała w tym moja synową.Jej niszczycielski charakter skłocił już prawie całarodzine.Syn chodzi smutny,bo uswiadomił sobie z kim zyje.W przyszłym roku w kwietniu ma sie urodzic drugie dziecko i dopiero bedzie to katastrofa.Najważniejsze w tym wszystkim jest to,ze ja cały czas jej sprzyjałam pomagam opiekowac sie dzieckiem a ona cały czas traktuje mnie jakm służacą,pomimo tego bardzo chciałabym jej pomoc tylko niewiem jak.Na jej usprawieliwienie działa fakt,że dziecinstwo rownież miała nieciekawe tzn.jej rodzice od.około 18 lat sie szarpali i ona w tym dorastała ale w dalszym ciagu mieszkaja razem chociaż sa w separacji i to chyba miało i ma na nia zły wpływ.Prosze poradzcie coś może jakaś terapia.Dodam jeszcze,że wszysko przemalowuje na szaro,może to jest jakaś wykładnia do jej zachowania.Wszystkie rady mile widziane,może wspolnie dojedziemy jak pomoc.

Majka 2016-11-28 14:18:38

Jeszcze chcialaabym dodać,że oboje maja po 34 lata w tej chwili dziecko 2letnie!ktore wykazuje dziwne zachowania tzn.chwilami trzesie sie i macha rekami,myśle,ze po takiej matce neurotycznej dzieci tez cos dziedzicza!!!!!

hela 2016-12-06 12:52:48

ostatnio chłopak powiedział mi, że jestem neurotyczką. zaczęłam czytać o tym i dokładnie tak jest, wszytsko do mnie pasuje.wychowałam sie w rodzinie gdzie nie miałam zadnych obowiązkó, przyjaciół też miałam niewielu, wszystko to co chciałam dostawałam. od niedawna zaczęły się ze mna problemy. nie umiem sobie z tym poradzić, nie chce być taka, chciałabym pójśc na terapie do psychologa ale boje się powiedzieć o tym rodzicom. nie akceptuje siebie. nie akceptuje tego ze moj chłopak moze spedzac czas beze mnie, ciagle wymuszam na nim rozmowe, juz widze ze nie chce ze mna byc. boje sie osamotnienia. nie wiem juz do kogo mam sie zwrócić o pomoc.

Żona i matka neurotyka 2016-12-21 15:20:33

Młodość, czyli to co najpiękniejsze zepsuł mi mój mąż - NEUROTYK. Zupełnie przez przypadek, oglądając niemiecki film uświadomiłam sobie, że żyłam z neurotykiem. Na szczęście to już przeszłość, ale mój syn dorastając w atmosferze ciągłego napięcia, pośpiechu, pracy - dla mojego męża firma była, i jest na pierwszym miejscu niestety zostawiła ta sytuacja bardzo głęboką rysę. Obserwuję u Niego również zachowania neurotyczne, nie ma przyjaciół, tak jak i mój były mąż, jest notorycznie napięty, pesymistycznie do życia nastawiony, w szkole odnosi sukcesy, wszystkich równie dobrych traktuje jak konkurencje. W maju matura, cel medycyna, już się boję reakcji co będzie, jak nie powiedzie się. Mojego partnera syn nie akceptuje, chociaż i ja i ojciec otaczalismy Go miłością. Miał również cudownych kochających dziadków. Dla syna piswięciłam 10 lat, i nie rozwiodłam się z mężem 10 lat temu. Sędzina wpłynęła, by dla dobra dziecka ratować małżeństwo...ale te 10 lat destrukcyjnie wpłynęło na syna. Udało mi się syna namówić na spotkanie z psychologiem, Jego ojciec skomentował MATKA ROBI Z CIEBIE PSYCHOLA, i tak sprawa terapii przegrana, chociaż to tylko kwestia czasu.

Majka 2017-01-08 12:42:37

Do Heli Majka.Ciesze sie,że to zrozumiałaś.Bardzo bym chciała aby moja synowa tez zrozumiała,że przez swoje zachowanie dosyć krzywd już wyrzadziła całej rodzinie a teraz gdy ma sie urodzić drugie dziecko,to napewno bedzie potrzebowała mojej pomocy a ja nie chciałabym jej pomagać zaciskajac zeby tylko z innych pobudek z drugiej strony jezeli tego nie zrobie,to ucierpi na tym syn.Bardzo prosze jak ktoś ma jakiś pomysł niech napisze.Nawet drobna rada mile widziana.Helu a Ty co o tym myslisz majac taka osobowośc co by Ci pomogło,bo ja o terapii dla niej też mysle.

jzmw 2017-02-05 17:30:58

przeczytalem takie zdanie .niewykluczone sa taz inne formy nienaturalnych zachowan czlowieka okreslany mianem osobowosci neurotycznych' koniec cytatu jestem facetem dojrzalym spotkalem kobiete o ponad 20 lat mlodsza i w jednej chwili zblizylismy sie do siebie tak blisko i mocno ze troszke mnie to zaskoczylo aczkolwiek juz wczesniej spotkalem kobiety ktore probowaly znalezc pozytywny wzorzec swojego ojca. oczywiscie zrozumiale ze na bazie doswiadczen negatywnych z dziecinstwa. caly system dziala jak piszecie ja zorientowiealem sie w jaki sposob moja kobiete ktora tak naprawde pokochalem prowadzi kontrole mojego telefonu czyli mojego zycia sa w tym bardzo sprawni. moi kochani nerotycy i ci obok problem w/g mnie jest taki ze mozna ich kochac ala nie mozna im pomoc nerotycy to nawet ciekawi ludzie ale na poczatku apotem nie daje sie z nimi zyc jes tak trudno ich kochac pomimomo ze sie chce i oni o to podswiadomie prosza ale czy to mozliwe????

alusia 2017-03-26 18:22:47

czytam ,czytam te Wasze wypowiedzi i tak sobie myślę ,że dopiero teraz zrozumiałam powód zachowania mojej byłej synowej, miała na pewno osobowość neurotyczną , co w konsekwencji skończyło się ciężką depresją.Nie dała sobie pomóc, zachowywała się irracjonalnie, oczywiście w moim odczuciu, może jej lęki były tego przyczyną ?....może wywodziły się one z dzieciństwa, z oschłej rodziny , bez ciepła ,przytulania a z drugiej strony wysokimi wymaganiami i presją ?

Kuba 2017-04-29 19:17:25

Czesc wszystkim! Osob z neurotycznymi cechami wcale nie jest tak malo. Malo ich tylko widac. Tez jestem takim przykladem. Facet, 35 lat, zdecydowana wiekszosc objawow, ogromne bogactwo i wrazliwosc wnetrza (tak, u mezczyzn tez to sie zdarza :), zero przelozenia na zewnatrz, a jesli juz to w raczej utrudniajacej zycie formie. Samotnosc, glod uczuc, leki, obawy, ucieczka od wszystkiego, poczucie niedopasowania, niska samoocena, brak pewnosci siebie i zdecydowania, minimalizm, rezygnacja w miejsce walki i mistrzostwo powiatu w ascezie. Klasyka gatunku. Te cechy sie zaczely pojawiac gdzies w wieku 13 lat, wiec zyje z nimi juz dlugo. I po pierwsze, chcialem wszystkich borykajacych sie z tymi trudnosciami goraco pozdrowic - trzymajcie sie! I to nie sa puste, grzecznosciowe slowa, bo ja doskonale wiem jakiego kalibru uczucia wami targaja i jak one zzeraja czlowieka od srodka... Jak bardzo czujecie sie niedopasowani do tego swiata. Znam to az za dobrze. A po drugie, kilka refleksji. Problem z leczeniem sie z tego mam dwojaki. Jedno, to jestem przeswiadczony ze niezaleznie jaki psycholog by mi mial pomagac, to i tak sprowadzac sie to bedzie do tego, ze bede musial sie po prostu przelamywac, pokonywac strach i bede to musial sam robic. Wiec nigdy nie szukalem pomocy psychologa, sam nad soba pracowalem. I ugralem tyle, ze jestem w stanie te negatywne cechy w sobie stlumic i sie przelamywac (czesto z zupelnie dobrymi efektami, o dziwo), pod warunkiem ze bardzo chce. Klopot tylko w tym, ze zawsze po jakims tam swoim malym zwyciestwie, kiedy to mysle ze zlapalem Pana Boga za nogi i teraz juz pojdzie za ciosem, okazuje sie, przy nastepnym podejsciu wszystko wraca do punktu wyjscia... znow lek, znow opory, znow ta sama walka. Tak wiec plus taki ze wiem, ze jestem w stanie. Ale za.kazdym razem kosztuje mnie to tyle, ze po prostu nie mam juz na to ochoty i sily... A drugi zgryz to taki, ze wiekszosc metod na poradzenie sobie z neurotyzmem sprowadza sie do "bycie mniej wrazliwym". Nie przejmuj sie, nie zwracaj uwagi, nie rozgryzaj, nie rozmyslaj, nie przewiduj, idz na zywiol, nie bierz do siebie, skup sie bardziej na sobie, niech ci tak nie zalezy.. itd. A dla mnie to takie rady w stylu: jestes za dobry, badz troche gorszy to bedzie ci lepiej. Ja wcale nie chce byc gorszy, cofac sie, byc mniej wrazliwy. Obiektywnie uwazam ze to dobre cechy! Ze lepiej byc powsciagliwym niz zarozumialym, subtelnym niz gruboskornym, pokornym niz zadyfanym.w sobie, ekpatycznym niz egoistycznym... lepiej jest ustepowac niz przepychac sie lokciami... To sa dobre cechy przeciez! Lepiej szanowac kobiete niz traktowac ja jak bezwolne dziecko, ktore bierzesz za wlosy i zaciagasz gdzie chcesz. Tylko ze te cechy w swiecie nie przynosza miarodajnych korzysci, wiele kosztuja psychicznie i potrafia doprowadzic do kleski... a kobiety szanujacych je mezczyzn nazywaja babami, pantoflarzami, cieple kluchy. Taki zupelny dysonans. Ucza cie zeby nie krasc, wiec nie kradniesz, a potem sie dziwia ze nie masz tyle samo co inni, ktorzy kradna. Borykajac sie z tym trudno nie wpasc w psychoze, ale pomijajac juz te dygresje - to z czego teoretycznie mialbym sie wyleczyc nie wydaje mi sie byc czyms zlym! Wiec troche mam klopot z tym, zeby starac sie byc mniej wrazliwym czlowiekiem, po to, zeby mi sie wygodniej zylo wsrod mniej wrazliwych ludzi... Slowem - nie jest latwo. Lęk to okropna rzecz i ja juz troche nie mam sily z nim wojowac. Poprawa u mnie pojawia sie w zasadzie tylko wtedy, kiedy na czyms mi juz tak nie zalezy, ze jest mi wszystko jedno. Wtedy pewne rzeczy przychodza latwiej, ale nie maja wtedy juz wiekszego sensu, bo cel do ktorego prowadza jest juz praktycznie nieosiagalny. Swiadomosc ze po tylu latach jakis tam staran, ja w wieku 35 lat jestem na poziomie emocjonalnej swobody gdzies 18latka, nie pomaga... Swojego zycia juz nie dogonie, nie nadrobie, raczej nie znajde juz spelnienia w milosci, nie zaloze rodziny, nie znajde fury nowych przyjaciol wsrod ktorych bede umial sie czuc swobodnie i bede akceptowany, nie zawojuje juz swiata zawodowo... na wiekszosc istotnych rzeczy i decyzji w zyciu juz jestem za stary (co zrobic, taki swiat, ze sie swoje zycie ksztaltuje dzisiaj bardzo wczesnie i jak wtedy czlowiek nie jest na to dostatecznie dojrzaly i odwazny, to potem zostaje juz tylko namiastka). Po prostu coraz mniej mam ochote ze swoimi cechami juz walczyc. Mam ciagle nadzieje ze moze najgorsze juz za mna i swoje wycierpialem, ze teraz juz bedzie bardziej z gorki... Poki co jakos tego nie widze, ale moze, w koncu, sie z tym pogodze jakos. Najgorsze jest to ze ciagle musze patrzec na to swoje zycie i swiat wokol, i bezustannie sobie uzmyslawiac, jaka to moje zycie jest wegetacja. Chcialbym zmknac na to wszystko oczy i powiedziec sobie - a co mnie ocena tego swiata obchodzi! Ale poki co na tym swiecie jestem i ona jednak mnie dotyka. Bolesnie.

L.P 2017-05-04 20:45:25

Wydaje mi się, że mogę też mieć osobowość neurotyczną bo opis się zgadza. Pochodzę z kochającego się domu, rodzice starali się zapewnić nam dzieciom wszystko,ale...no właśnie i chyba tu jest problemem czyli ich brak. Dużo pracowali i ich znikoma obecność odbija się na moim życiu. Obecnie towarzyszy mi uczucie lęku niepewności oraz odrzucenia w momencie gdy ktoś mnie zignoruje albo mój chłopak, wyjdzie na piwo(obawa przed zdrada, zazdrość, że mnie tam nie ma). Strach jaki wtedy mi towarzyszy jest paraliżujący. Bardzo potrzebuję akceptacji innych, poświęcenia mi uwagi. Sami wiecie jak się człowiek wtedy czujecie, więc co tu duzo pisac. Życze powodzenia ludziom, którzy walczą z tym.

labraks 2017-05-23 19:34:09

Kuba, bardzo ładnie (o ile to słówko odpowiednie w tym kontekście) i obszernie opisałeś swój świat wewnętrzny - z tego co przeczytałem, łudząco podobny do mojego. I nawet liczbę przeżytych jesieni mamy podobną. Pozdrawiam Cię serdecznie, jeśli to przeczytasz.

Daria 2017-08-28 13:38:06

Witajcie! Mam nadzieje, ze to,co napisze komus z was doda chocby troche otuchy albo nadzieji nawet odwaze sie powiedziec. Jestem wciaz neurotyczka, mam 35 lat ale to juz nie jest taki stan jaki byl kiedys i chociaz nie minal wiem, co pomaga mi z nim zyc i akceptowac siebie i swiat. Odnajduje sie w kazdym z waszych komentarzy nawet tych wczesniejszych, znalazlam ta strone, poniewaz prowadze bloga na facebooku o tym wlasnie temacie! I nie zamierzalam sie ujawniac ale to, co przeczytalam mnie po prostu porwalo.... Wychowana bylam w przepychu a jednoczesnie bardzo osamotniona, nie chcialam zyc, milosc przelalam na mojego pupila konia- jezdzilam konno, to ratowalo mnie i pozwolilo zdobyc wiezi, jakich nie mialam w domu, pozniej gdy doswiadczylam traumatycznej smierci mojego konia, milosc przelalam na "chlopaka", za ktorego wyszlam za maz w wieku 18 lat.... skonczyc moglo sie tylko rozwodem a mielismy juz synka.Pozniej poznalam nowego partnera, ktory zostawil mnie w ciazy, wychowywalam sama dwoch chlopcow chociaz bylam bez pracy, leczenie depresji w szpitalu i sanatorium. Nie poddalam sie jakos, poznalam wspanialego mezczyzne - Hiszpana, ktory jest zaadoptowal mojego mlodszego syna. Mija siedem lat. To tak w duzym skrocie.. I wcale to nie bylo zyli dlugo i szczesliwie. Musialam tez uwolnic sie z roli ofiary oraz uwolnic innych, wybaczyc albo i nie. Ja wciaz "walcze", ale nieporownywalnie mniej. Przeszlam rozne terapie. Po czesci sami wiecie, ze cos pomagaja, jednak to, co najbardziej mi pomaga to praca z cialem i oddechem. Rodzaj oddechu, ktory ja stosuje Oddech Transformacyjny ( kto zna angielski moze sobie zajrzec na transformationalbreath.com) jest wciaz jeszcze nie jest tak znany w Polsce, moze bardziej Praca z cialem Aleksandra Lowena. Wszystkie te traumy o których piszecie, to poczucie i wewnetrzne rozdarcie mozna tylko do jakiegos stopnia rozwiazac mentalnie. Ale energia jest bardzo wazna! Odkrylam to czytajac i szukajac wciaz tego jak sobie pomoc i wiem, ze praca z cialem daje trwale efekty, poniewaz dociera do blokow energetycznych, ktore powoduje, ze naszym zyciem pozniej rzadza te schematy. Oddycham, medytuje i inne i widze jak zmienily sie relacje w moim domu, w stosunku do swiata. Zalozylam swojego bloga zeby pomoc osobom takim jak ja.. I ciezko mi pisac, poniewaz wlasnie ten neurotyzm sie ujawnia, mam dlugie przerwy w postach. Ponownie wracam, bo nic nie jest dane raz, na zawsze. Akceptacja, ktora gdzies osiaga sie na pograniczu rezygnacji jest tym, co sprawia, ze jest latwiej. Wiecej jest we mnie spokoju dzieki oddechowi. Ciezko powiedziec co sie rozwiazalo bo nie mamy dostepu czesto do naszej podswiadomosci, traumy powstale do 7 roku zycia rozwiazuja sie bardziej energetycznie niz mentalnie i emocjonalnie. Nie musimy wiedziec co sie wydarzylo, zeby pomoc sobie, oddech dociera tam za nas...Latwiej jest wziasc wtedy odpowiedzialnosc za swoje zycie, przestac obwiniac innych, rozumiec, ze czasem potrzebujemy byc blisko a czasem potrzebujemy swojej przestrzeni, umiec sie w tym wzgledzie komunikowac zanim "poniosa" nas emocje. Neurotycznosc to tak szeroki wachlarz zaburzen, ze wydaje mi sie, ze trzeba je atakowac roznymi metodami;). Gleboki placz uwalnia, zdarza mi sie plakac do dzis i nie wiedziec zupelnie co jest tego przyczyna, ale wiem, jak bardzo to uwalnia, bo praca z cialem rusza ta zastala energie, te blokady. I wcale juz zycie nie musi byc idealne, ani ja, ani nikt. I dzialajac z glebi serca, intyicyjnie dodaje ten komentarz tutaj, chociaz nie wiem jaki bedzie efekt koncowy. W koncu nie na tym to polega, ze zyc bez strachu, bo on nie zniknie tylko wiedziec jak isc z nim pod reke.. Kto chce poczytac, wesprzec sie albo porozmawiac to zapraszam na lucdaria na fb.

NIKO 2017-09-03 23:58:38

Zaczynam właśnie interesować się tematem i tak, tym razem diagnoza pasuje idealnie. Podejrzewałem u siebie depresje przez ostatnie 2-3 lata (mam 35 lat). Powód: totalne skrajności - z jednej strony potrafię być duszą towarzystwa, organizatorem imprez i być ciągle na "świeczniku" (oczywiście wśród wielu ludzi muszę mieć pozycję totalnie dominującą - inaczej czuje zagrożenie i takie towarzystwo mi nie odpowiada). Jednak po takiej fali dominacji przychodzi totalny dół, zapaść. Nagle przychodzi dzień w którym czuje się jakbym się zapadał w sobie. Czasem nie mam siły wstać z łóżka, boje się czegoś bez powodu, lub wyolbrzymiam jakiś strach (np. miałem wstać rano skosić trawię, jest 12 a ja śpię ... nigdy tego nie zrobię - i nagle lęk jakbym właśnie nie poszedł na maturę). Jeśli chodzi o związki to przez wiele lat (mniej więcej od 17 roku życia) wbijałem sobie do głowy że jestem tak nietypowy, że ciężko mi kogoś dopasowanego do siebie znaleźć ... więc jestem sam. Po 28 roku życia zacząłem trochę weryfikować ten pogląd. Z jednej strony ciągle miałem niską samo ocenę, ciągłe poczucie winy ... i dobijanie się, a z drugiej strony takie zarozumiałe przeświadczenie, że przecież jestem wyjątkowy do cholery :) więc nie będę się spotykał z byle kim. :) I tak bujając się na tej huśtawce nigdy nie zbudowałem trwałego związku, rzeczywiście moją motywacją związku było szukanie w nim bezpieczeństwa, a nawet jeśli coś dawałem z siebie to raczej po to, żeby być pochwalonym, żeby się dowartościować, i potem brać jeszcze więcej. Np. zabieram moją dziewczynę na żagle, potem do kina, potem robię kolację i spędzamy super weekend.... ale tak na prawdę robię to po to, żeby tak jakby "nabić sobie punktów" i potem jeszcze więcej brać, jeszcze bardziej nią zarządzać tak jak mi jest wygodniej. Manipulacja 100%. Po za tym zawsze dobierałem partnerki które były raczej uległe - tak żebym mógł je "ustawić po swojemu". Po tym jak zaczęła mi przechodzić faza, że nie mogę nikogo znaleźć bo jestem tak wyjątkowy :) zacząłem się poważnie zastanawiać co jest nie tak ... stawiałem na depresję (potem na cyklotymię - z racji wahań od ADHD po depresję), miałem nawet myśli samobójcze, więc wtedy już obstawiałem depresję ... Mam własną firmę, która balansuje na krawędzi upadku od jakiś 5 lat (też przez to że raz rzucam się w wir pracy, a potem olewam np. 2 miesiące klientów bo nie mam siły, nie mogę się skoncentrować itp). Jeden z pierwszych razów gdy stres odpuścił był wtedy gdy pomyślałem "chrzanić to, niech upadnie - jakoś to przeżyję". Poczułem ulgę i o dziwo wszystko zaczęło się układać a ja efektywnie pracowałem. Rzeczywiście bardzo ciężko jest neurotykowi "NIE PRZEJMOWAĆ SIĘ" - bo my się przejmujemy wszystkim ... nawet to że pada deszcz w lipcu możemy podpiąć jako naszą winę ;) rzeczywiście nie panujemy nad tym... Kila przykładów: 1. Klient rezygnuje z umowy - rozpacz - automatyczna myśl - TO MOJA WINA. 2. Dziewczyna odmawia w ostatniej chwili spotkania - załamanie- myśl "jestem do niczego" "to moja wina", idę po zakupy a sklep jest zamknięty - załamanie - moja wina, mogłem to zrobić wcześniej. Właściwie każde najmniejsze niepowodzenie może być jak iskra, a lęk jest jak opary benzyny, które nad nami krążą. Tak sobie teraz myślę ile razy przez takie błahe problemy zamartwiamy się i torturujemy się poczuciem winy. Często jest tak paradoksalnie, że duże problemy przechodzimy gładko... no trudno miałem wypadek i skasowałem samochód .... zdarza się :) a potem nieumyte naczynia są dramatem. CO MI POMOGŁO ??? - MEDYTACJA i SPORT. Muszę powiedzieć, że można z tego wyjść. Będąc wytrwałym i kodując sobie w głowie punkty zaczepienia. Żeby przebiec 15 km szybkim tempem trzeba kilka miesięcy trenować, w ciągu tego czasu jest dużo bólu, zakwasów, walki z lenistwem, kontuzji, wrażenia że się człowiek cofa ... ale jak to przejdzie to w końcu przebiegnie ten dystans i wtedy wie, że jak się trenuje to efekt w końcu musi przyjść - ja stosuje takie porównania jak robię te przysłowiowe "dwa kroki w tył". Sport rozładowuje, sprawia że czujemy spełnienie, mamy po za tym zawsze przeświadczenie, że robimy coś pożytecznego i nie marnujemy czasu, po za tym regularny sport daje nam poczucie że się rozwijamy i jest to nadzieja, że psychikę też wytrenujemy :) Bo da się ją wytrenować. Druga sprawa to medytacja - to niezwykle, wtedy sięgamy do wnętrza siebie - jeszcze jakby "poniżej lęku" do poziomu, gdzie nie ma emocji - i takie 30 min świadomego oddechu na prawdę stawia mnie na nogi. Nabieram dobrego dystansu - oczywiście też trzeba to wytrenować i trochę poczytać. Chętnie pomogę wszystkim, którzy chcą spróbować. Wiem, że rozmowa (coś na zasadzie grupy wsparcia) bardzo pomaga - jeśli wiesz, że ktoś przechodzi to co ty nie czujesz zagrożenia - i rzeczywiście tylko to że każdy powie na głos to co przechodził przynosi efekt. W razie czego kontakt do mnie: EMAIL : anko.itosu@gmail.com

eden 2017-09-07 16:51:14

Ja to się trochę niektórym ludziom dziwię. Mają pieniądze dostanie życie byli wychowywani w dostatku a i tak mają problemy większe niż te moje mimo iż byłem wychowywany w biedzie nigdy za bardzo na nikogo liczyć nie mogłem, rodzice to tyle że mnie nakarmili i kupili mi podstawowe rzeczy a tak poza tym to mniej więcej od 13-14 roku życia to mnie w dupie mieli. Zasadniczo to pewnie w sierocińcu miałbym lepiej.

szkraba 2017-09-08 07:45:00

eden, bo pieniądze to nie wszystko, proszę ja Ciebie... na psychikę nie ma rady nieraz.

Dorota 2017-10-12 11:56:27

Kuba! Trzymaj się! Jak ja w części tego wszystkiego siebie widzę, no jak słowo daję... Ściskam ()

Ali 2017-10-13 00:44:41

Czytam i zastanawiam się czy ja też jestem neurotyczką. Odnajduję w sobie sporo w/w cech. Dziecko alkoholika i obojętnej, mało uczuciowej matki, później również alkoholiczki. Musiałam wcześnie dorosnąć i nauczyć się zmagać z rzeczywistością. Od dzieciństwa uważałam się za gorszą od innych, mniej wartą. Pierwszy mąż, skrajnie zazdrosny i zaborczy również jak się okazało alkoholik zafundował mi" niezłą jazdę ". Po rozwodzie długo dochodziłam do siebie. Drugi mąż, na początku myślałam, że nie może być lepiej, nie wierzyłam że może być tak dobrze. Gdy pojawiło się dziecko i problemy i mąż przestał być czuły, kochający, odezwały się we mnie strachy z dzieciństwa. Brak wiary w siebie, w to że mogę się mu podobać, przecież przytyłam on już pewnie ogląda się za innymi. Zazdrość o jego calkowite oddanie swojej matce z którą ja nie mogę się dogadać ( bo wiecznie mnie krytykuje i próbuje narzucać swoją wolę) , złość, że jej zdanie jest ważniejsze od mojego bo ona jest ta mądra. Żal, że mąż mnie nie docenia, że nie mówi, że kocha, że ważniejsze od rodziny są jego różne pasje, że nie ma dla mnie dobrego słowa, a tylko słowa krytyki. Przecież ja tak bardzo się staram, tak bardzo chcę uczucia, akceptacji, szczęśliwej rodziny. Jestem zazdrosna, sprawdzam mu komórkę, kieszenie, szukam dowodu braku lojalności. I czasami te dowody znajduję. Nie ufam, straciłam całkowicie wiarę w siebie. Ogólnie nie nie lubię krytyki , chciałabym być chwalona, lubię gdy ktoś mówi o mnie dobrze. To nasuwa mi neurotyczność, ale równocześnie mam przyjaciół, lubię dawać, słuchać innych, bezinteresownie pomagać. Sama nie wiem. Najgorsze, że właśnie rozpada się moje drugie małżeństwo i ja zastanawiam się czy to tylko moja wina. Czy gdyby on był bardziej czuły, mniej egoistyczny, mniej pod wpływem swojej matki, czy wtedy związek by przetrwał? Bo przecież chciałam dobrze, przynajmniej w moim mniemaniu. A może przyczyną jest mój charakter, moja neurotyczność!?