Małżeństwo i rodzina

W naszym życiu przychodzi taki wiek, kiedy zaczynamy wyobrażać sobie przyszłość. Szukamy odpowiedniego partnera, marzymy o ślubie i rodzinie. Trafiamy na wiele pomyłek ale gdy stajemy przed ołtarzem i składamy tej jedynej osobie przysięgę, wierzymy w szczęśliwe życie. Okres narzeczeństwa to bajkowy świat pełen romantyzmu, ciepła i miłości, jednak z dniem ślubu nic się nie równa. Tego dnia jesteśmy wyjątkowi, szczególnie się czujemy i jesteśmy szczególni. Jednak jakiś czas po ślubie, przychodzi moment gdy czar pryska. Nie zawsze to ten sam moment. Kryzys małżeński przychodzi z dnia na dzień i nigdy nie wiadomo dlaczego? Ludzie często nie zauważają, lekceważą, a gdy problem narasta rozstają się lub próbują walczyć ale zazwyczaj jest już za późno.

Kryzys małżeński - przyczyny

Kryzys małżeński przychodzi najczęściej gdy na świecie pojawia się dziecko, którego bardzo go pragniemy i oczekujemy niecierpliwie nie zdając sobie sprawy jak bardzo zmieni się nasze życie. Nikt nie zastanawia się nad tym czy zdążyliśmy się już sobą nacieszyć, czy spędziliśmy razem wystarczająco chwil tylko we dwoje by teraz móc się nimi dzielić z małą istotką. Niestety nikt się nad tym nie zastanawia, pojawia się w nas instynkt rodzicielski i postanawiamy mieć dzieci. Pragniemy tego tak bardzo, że nic się nie liczy, a tym bardziej to co mówią wszyscy dookoła.

Czasami znajomi nas ostrzegają i radzą „nacieszcie się sobą, bo później tego czasu wam zabraknie”, inni grożą kryzysem małżeńskim, który pojawia się po porodzie ale czy my tego słuchamy? Nie, twierdząc , że nam to nie grozi, bo bardzo się kochamy i rozumiemy, a już na pewno nie będziemy się kłócić o dziecko, owoc naszej miłości. I jak to jest tak naprawdę? Czy warto po ślubie nacieszyć się sobą czy może od razu powiększyć rodzinę? Na to pytanie nikt za nas nie odpowie, bo jesteśmy różni i każdy ma inne potrzeby. Zapewne warto zaraz po ślubie nacieszyć się chwilami we dwoje, jednak większość z nas wraca do codzienności i żyje jak dawniej, tyle że razem.

Nie jest powiedziane, że jeśli się sobą nie nacieszymy, a od razu powiększymy rodzinę naszemu małżeństwu grozi kryzys, to nie prawda. Kryzys nie jest zależny od czasu jaki jesteśmy razem ani też od tego kiedy pojawi się dziecko, zależy tylko i wyłącznie od nas i naszego podejścia. Kryzys małżeński pojawia się w każdym małżeństwie, jednak u jednych gości na długo, a u innych znika po kilku dniach gdyż partnerzy znajdują na niego sposób.

Kryzys małżeński - porady

Związek małżeński czy trwa 5, czy 10 lat, wymaga tyle samo zaangażowania i starania się o drugą osobę i jeśli będziemy go odpowiednio pielęgnować to żaden kryzys nam nie groźny. Zawsze należy pamiętać co sprawia partnerowi przyjemność, dbać o siebie wzajemnie, zaskakiwać się i spędzać razem każdą wolną chwilkę. Nie spędzajmy go jednak na oglądaniu wiadomości czy robieniu zakupów w markecie, bo tak będą nam się kojarzyć nasze wspólne chwile, wywołując w nas mało przyjemne odczucia. Ważne jest byśmy każdego dnia zjadali wspólnie choć jeden posiłek, rozmawiając o wszystkim i o niczym, to będzie taki czas by wyłączyć się z zabieganego świata i zjeść nawet w ciszy ale wspólnie , najlepiej wspólnie przyrządzone danie. Warto pamiętać o drobiazgach, które dla nas są mało istotne, a partnerowi dadzą do zrozumienia, że mimo iż nie mamy dla siebie wiele czasu to myślimy o drugiej połowie i chcemy jej przypomnieć jak bardzo kochamy. Wystarczy karteczka na lodówce, krótki liścik na stole, stokrotka zerwana pod domem, świeże bułeczki na śniadanie czy też namiętny buziak na pożegnanie i przywitanie. Sposobów sprawienia przyjemności jest wiele i każdy może być inny czy też bardziej szalony od poprzedniego, ważne jednak by coś robić i udowadniać, że wciąż za sobą szalejemy.

Kryzys małżeński po urodzeniu dziecka

Troszkę trudniej jest z wszystkim gdy na świat przychodzi upragnione dziecko. W dniu porodu kobieta z bólu nawet nie ma ochoty oglądać męża, a on sam nie wie co robić i na co ma ochotę. Gdy już dziecko jest wśród nas, mama nie widzi świata poza nim i cały swój czas poświęca maleństwu czy to dzień czy noc, czuwając tuż obok. Wtedy mąż spada na drugi plan i zazwyczaj pojawia się pierwszy sygnał kryzysu. Mężczyzna w takiej sytuacji z początku próbuje zrozumieć, sam nie może oderwać od maleństwa wzroku, stara się być blisko ale wypełniać czas czymś dla niego interesującym. Zazwyczaj wpada w wir pracy z którego z czasem nie umie się wyplatać. Żyją wtedy razem ale tak naprawdę osobno i nagle, kobieta zaczyna mieć pretensje do męża, że tak pochłonęła go praca, że nie ma czasu nawet na spacer z własnym dzieckiem, że wciąż się mijają i ona siedzi z dzieckiem sama.

Co w takiej sytuacji? Na pewno rozmowa, szczera i spokojna, bez wyrzucania sobie co robicie źle, postarajcie się znaleźć rozwiązanie tej sytuacji, by uniknąć kryzysu małżeńskiego, który zaczyna dawać o sobie znać. Zawsze można iść na kompromis, mąż zaraz po powrocie z pracy wychodzi z maleństwem na spacer, a żona w zamian gdy dziecko wieczorem zaśnie, kładzie je do łóżeczka (nie tuli w ramionach do rana) i spędza wieczór z partnerem.

Oczywiście to tylko propozycja dla przykładu, jestem pewna, że znajdziecie rozwiązanie odpowiadające wam samym. A to nie takie łatwe jak wam się wydaje, rozmowa nie zawsze przebiega jak powinna, jesteśmy przemęczeni, rozdrażnieni i o wszystko mamy pretensje do siebie wzajemnie. Zdarza się też i tak, że kobieta zapatrzona w dziecko nie dopuszcza męża do malucha, nie pozwala mu go myć, usypiać czy karmić gdyż uważa, ze sama zrobi to lepiej i szybciej. I tu popełnia błąd gdyż sama odsuwa męża od siebie i dziecka, a to ma nieciekawe skutki. Odtrącony mężczyzna oddala się od domu, szuka sobie miejsca w pracy lub u znajomych. Czas leci, maluch rośnie i wymaga coraz więcej naszej uwagi, chce się bawić, spacerować, uczyć się chodzić i być blisko rodziców. Co wtedy? Sprawa jest oczywista, spędzajcie czas w trójkę, najczęściej jak to możliwe, by dziecko czuło, że ma blisko rodziców, a wy nadrobicie czas, którego macie przecież tak mało.

Mężczyźni często się zastanawiają co wstępuje w te ich dotychczas ukochane kobietki, dlaczego już nie mają tyle energii co dawniej, dlaczego się tak nie starają i nie zabiegają o ich względy? Czy udawały przed małżeństwem czy może zrobili coś źle przez co tak wszystko się zmieniło? Kiedyś były takie eleganckie i kusiły po domu seksowną bielizną, a teraz dres rozciągnięty, a do spania pidżama, czy nie może być jak dawniej? Kobiety zaś narzekają na brak romantyzmu, bo gdzie te kwiaty, kino, spacery we dwoje czułe słowa? Ulotniły się gdzieś tylko dlaczego nie zostało go nawet odrobinkę? Nie mówię tu oczywiście o wszystkich mężczyznach , bo znów ci, którzy nadal są romantykami ich żony narzekają, że wszystko mają na głowie, a oni zamiast im pomagać sprzątając po sobie i wspierając w tych najcięższych obowiązkach, wciąż się wymigują.. Według nas kobiet w tym okresie wczesnego macierzyństwa, gdy dotyka nas kryzys, wydaje nam się , że mężowie wciąż chodzą niezadowoleni, to co robimy dla nich jest za mało, bo przecież oni pracują ciężko i zarabiają, a my siedzimy w domu, tylko kto ma więcej obowiązków? Każda z ról którą wykonujemy jest tak samo ważna, każda pochłania nasz czas i nie warto się wykłócać która ile i dlaczego.

By zapobiec kryzysowi małżeńskiemu lub podjąć z nim walkę musimy nauczyć się wspierać wzajemnie. Gdy mąż wróci z pracy i nie ma już dziś żadnych obowiązków powinien odpocząć i pomóc żonie zawalonej do wieczora robotą. Wtedy wszystko pójdzie szybciej, będzie mniej męczące i łatwiej będzie nam znaleźć czas dla siebie, tylko we dwoje. Zabiegani zapominamy o pielęgnacji związku, o dbaniu o miłe chwile i spędzanie romantycznych wieczorów, a czasami nawet o byciu po prostu razem. Nasz wspólny czas wykorzystujemy na zakupach w markecie, odwiedzeniu rodziny czy robieniu tego czemu na co dzień nie możemy poświecić odpowiedniej ilości czasu, a kiedy będziemy razem? Czy kryzys małżeński pojawia się zawsze gdy pochłania nas praca, dziecko i pogoń za lepszy życiem? Kiedy się kończy i czy można z nim walczyć? Przecież nadal się kochamy, wiec dlaczego jest gorzej?

Kryzys małżeński - terapia

Gdy kryzys się już zacznie, a my nie zareagujemy na jego sygnały, sytuacja może stawać się coraz gorsza. Stajemy się dla siebie coraz bardziej obcy, uparcie przystajemy przy swoim, a po co? Czasami nie trzeba nic tłumaczyć czy wyjaśniać, wystarczy się mocno w siebie wtulić i wszystko co złe znika. Nie podejmując walki z kryzysem możemy stracić małżeństwo, żyć w kłamstwie lub co gorsza znienawidzić się wzajemnie. Kryzys małżeński bywa nieunikniony, nie jesteśmy w stanie go uniknąć ale możemy z nim wygrać już gdy zacznie się pojawiać. Kryzys małżeński zależy tylko i wyłącznie od nas samych, gdy się pojawi nie ma jednej strony winnej, zarówno kobieta jak i mężczyzna odpowiadają za obecną sytuację jak i oboje powinni podjąć kroki by jak najszybciej pozbyć się problemu. Warto w kryzysie małżeńskim pomyśleć o terapii dla rodzin, która prowadzona jest w wielu większych i mniejszych miastach.

Oto kilka przykładowych rad, które pomogły innym w walce z kryzysem:

○ ważna jest szczera rozmowa, powinno się powiedzieć sobie nawzajem co jest nie tak i co nam nie odpowiada w obecnej chwili, taka rozmowa oboje partnerów uspokoi gdyż często dodajemy sobie rzeczy, które w rzeczywistości nie istnieją, a sprzyjają rozwojowi kryzysu i budują złość i wrogie nastawienie, a od tego do kłótni już blisko

○ wspólne rozwiązanie problemu i chęć walki z kryzysem (wzajemne obwinianie do niczego nie prowadzi, trzeba wspólnie wyjaśnić sobie wszystkie niejasności i nie udawać, że jest dobrze gdy tak nie jest, czasami trzeba iść na kompromis ale na tym polega udany związek)

○ może to wydać się śmieszne ale często pomaga” powrót do przeszłości „ tych dobrych i najmilszych wspomnień, wspólne oglądanie zdjęć i rozmowa o wydarzeniach, które najmocniej zaszyły się w naszej pamięci i wzbudzają w nas pozytywne emocje, otwierają drogę do zwalczenia kryzysu. Wprawiając się wspomnieniami w dobry nastrój zbliżamy się do siebie i dajemy sobie szansę na poprawę związku

○ samodzielna analiza czasu, który był i czasu obecnego, warto zastanowić się dlaczego wtedy było tak dobrze ,a teraz czegoś nam brak, co spowodowało zmiany i co warto zmienić

○ zarówno mężczyzna jak i kobieta całe życie pragną być adorowani i lubimy gdy ktoś o nas zabiega (to miłe gdy ktoś stara się nam zaimponować , chce zrobić na nas dobre ważenie , przypominają nam się wtedy czasy gdy walczyliśmy o pierwszą randkę czy numer telefonu wybranka, co wzbudza w nas pozytywne emocje. Jeśli coś zadziałało na początku gdy jeszcze się nie znaliśmy dlaczego miałoby się nie sprawdzić teraz gdy wiemy o sobie tak wiele. Czasami wystarczy czułe słowo lub miły gest czy śniadanko do łóżka, my sami wiemy najlepiej co ukochanej osobie sprawi najwięcej przyjemności

○ ważne w małżeństwie jest wsparcie i zrozumienie (długie rozmowy, wspólne posiłki, pomoc w obowiązkach gdy jedno z nas ma gorszy dzień i opada z sił, wspólne rozwiązywanie problemów i podniesienie na duchu gdy coś się nie uda, najważniejsze by wszystko co możliwe robić razem, bo kto inny jest nam bardziej potrzebny niż partner)

○ gdy jesteśmy małżeństwem z coraz dłuższym stażem wydaje nam się, że są takie dni gdy jesteśmy sobą zmęczeni, kobieta ucieka do dziecka, a mąż zaszywa się w garażu, tylko po co? Powinniśmy odnaleźć swoje pasje i zainteresowania, a gdy mamy ochotę pobyć sami, spełniajmy się w swoich pasjach, spędzajmy miło czas, a wieczorem podzielmy się wrażeniami z tych chwil znów będąc razem lecz tym razem stęsknieni za sobą

○ pamiętajmy również o bardzo ważnej rzeczy, gdy jest już źle i wciąż się kłócimy nigdy nie każmy dzieciom wybierać, nie pokazujmy im swoich złych emocji, a gdy są duże wyjaśnijmy, że po prostu mamy odmienne zdanie na dany temat ale kochamy się i wszystko jest w porządku. W nas złość minie, a w dziecku pozostanie niepokój. Dziecko nigdy nie powinno być ciągnięte przez któregoś z rodziców ani wciągane w całą sytuację, dla dzieci powinniśmy być wzorowym małżeństwem i wzorem do naśladowania

Pamiętajmy, że kryzys małżeński, nawet gdy osiągnie wysoki poziom jest nadal zależny od nas. Możemy go pokonać w każdej chwili i dbać o związek by nie wracał nigdy więcej, pewnie pomyślicie, że zwariowałam ale według mnie taki kryzys wzmacnia związek i zbliża małżonków do siebie, bo cóż nam grozi jeśli razem przeszliśmy i pokonaliśmy wszystkie przeszkody do szczęścia? Nie ma ludzi doskonałych i aby stworzyć szczęśliwe małżeństwo trzeba je całe życie pielęgnować i wzmacniać, każdego dnia się zdobywać i okazywać sobie miłość, która w życiu jest najważniejsza.

Komentarze:
Aka 2011-10-29 16:52:55

Moj maz uwaza ze to są pierdoły ,a ja tak potrzbuje rozmow.Ta panujaca cisza mnie powoli zabija.

monika 2011-11-04 15:48:58

zazdroszczę tym co umieją ze sobą rozmawiać ja zawsze próbuję ale mój mąż się unosi i wychodzi z domu i jak tu się nie zamknąć w sobie

MoniaW24 2011-11-14 17:00:00

I ja zazdroszczę tym co umieją ze sobą rozmawiać:((Mój mąż zazwyczaj obwinia mnie o wszystko, nie stara się o mnie w ogóle i to ja zawsze jestem ta najgorsza:(((

Gemma 2011-11-16 17:38:43

łatwo mówić "rozmawiajcie" kiedy rozmowa z mężem to słuchanie, że sie nie staram /mimo ze sie staram bardzo/, ze ja jestem winna wszystkiemu /a wina lezy po obu stronach/, ze sie zmienialam na gorsze /a ja uwazam ze zycie z nim to prawdziwe meczenstwo i znosze dzielnie jego przykre zachowanie/, sei wsciekam i krzycze /bo czuje ze sie udisze albo dostane krwotoku/. Nigdy bym nie wyszla za maz wiedzac ze taki spotka mnie los...

Anita 2011-11-16 19:32:56

Zgadzam się z wami.Mam podobną sytuację. Uważam, że te złote rady na nic się nam zdadzą jeśli z kryzysem chce tylko walczyć jedna osoba- w tym przypadku tą osobą jest niestety ale prawie zawsze żona. Facet zabiera się i wychodzi z domu albo przesiaduje ciągle w pracy. Nie reaguje na telefony, sms i ma cie generalnie gdzieś...my czujemy się winne ale mimo wszystko potrafimy się przełamać i i ratować związek tylko pytanie czy to ma sens jeśli małżonek nie chce współpracować. Puki co czekam cierpliwie ale tej cierpliwości pomału mi zaczyna brakować...Dziewczyny pamiętajcie trzymam za was kciuki jeszcze wszystko będzie ok. Jeśli macie dużo czasu to przeczytajcie koniecznie książkę "Mężczyźni, miłość i seks" D. Zinczenka - daje do myślenia i po kryzysie wcielcie wszystko w życie...-lepsze to niż płakać ciągle po kątach. i pamiętajcie to nie wasza wina faceci muszą to zrozumieć a jak nie to są dupkami

xxx 2011-11-24 12:46:42

a co jeśli zaczyna się myśleć o swoim "byłym" kiedy przychodzi kryzys?

sabina 2011-11-24 21:49:49

tak kobieta jest ta pierwsza ktora wyciaga pierwsza reke chce utrzymac rodzine

sabulka 2011-11-24 21:59:23

moj maz juz po miesiacu naszego malzenstwa mjal do mnie pretensje o wszystko o to ze nie mam pracy o to ze mnieszkamy u moich rodzicow JAK URODZILAM DZIECKO TO ZE JESTEM GRUBA ITD zawsz szukal u mnie wad klotnie byly coraz czestsze a po 4 laiach mimo ze jestesmy jeszcze razem to nasze malzenstwo jakby nie istnielo nie uhiemy juz ze soba rozmawiac bez klotni wychodzi wieczorami niby na piwo ale czuje ze kogos ma to juz ostatni moment kiedy powie mi ze kogos poznal to sie czuje CIezko mi ale chce zeby to byla jego inicjatywa zakonczenia tego zwiazku bo ja nie potrafie odejsc

sylwula29 2011-11-25 14:07:14

Mój mąż też uważa, że przesadzam gdy proszę o to by poszukac pomocy u specjalisty to mowi, ze sami damy rade, ze od dzis sie bedze ze mna staral. Mija tydzien jest to samo, obojętność, spedzanie wieczorów "kazdy sobie", zero rozmów szczerych oprócz problemów z dziecmi. Pomaga w pracach domowych bo sama przy 2 dzieci nie dam rady zrobić wszystkiego i uważa, że to wystarczy, a ja czuję jak powoli ostatnie plomyki milości, którą czulam odchodzą w niepamięć, a pozostaje żal i nienawiść

ja 2011-12-01 14:59:01

No to przynajmniej widzę, że nie jestem sama...

ala 2011-12-03 20:10:52

jest nas więcej nie jestem sama taka samotna odżucona z poczuciem winy że to wszystko przezemnie.my z mężem jesteśmy 6 lat po ślubie i mamy półroczną córeczkę i chyba to koniec wszystkiego...ile można czuć się niezauważalną obojętną

Alexandra x 2011-12-12 21:41:33

Widze ze nie jestem sama, moj maz rowniez wini mnie za wszystko. Nie widzi tego co robie dobrze, tylko doszukuje sie tego co zle. Pomalu nie mam sil i pomyslow jak ratowac zwiazek. Problem jest taki ze strasznie go kocham, bo jak kazdy ma swoje zalety i wady. Nie radze sobie juz z tym, pomalu mnie to przerasta :( Pozdrawiam i zycze powodzenia w ratowaniu Waszych zwiazkow, moze ktorejs z Was sie uda..

Franczeska 2011-12-14 23:01:45

.... i gdzie tu logika... miłość, oddanie.....masakra!!! Mnie też się świat zawalił, czeka nas rozmowa, próba podjęcia walki i pytanie głucho dudniące: czy udźwignę ciężar kłamstwa? Czy sobie z tym poradzę? Czy tym razem to ja nie skrzywdzę bo nie zaufam? A odpowiedzi wciąż brak! Pozdrawiam wszystkich zagubionych, szukających wsparcia i odpowiedzi... A jak radziły sobie kobiety nie majace sieci, sms, telefonów, pozostawione same ze sobą....???? A może tak ma juz być, bo tak było zawsze....

Izabel 2011-12-28 08:50:01

Witam.Mnie też dotknął kryzys ale nie małżęński tylko partnerski.Jestem z partnerem 12 lat.Mamy dwie wspaniałe czteroletnie córki(bliżniaczki). Od pewnego czasu jakieś 5 miesięcy nażeczony stwierdził, żę nie możę już ze mną wytrzymać gdyż mam depresję.Zapisał mnie do psychologa i do psychiatry.Chodzę,biorę leki ale nic nie pomagają.Problem polega na tym,żę denerwują mnie od jakiegoś czasu moje dzieci dzieci (a są kochane),żę wszystko widzę w czarnych kolorach itp..On twierdzi ze to trwa od 10 lat kiedy moja mama tarnęla sie na zycie ale ja dopiero teraz dostrzeglam ten problem.Wyprowadzil sie z domu a ja sama w takim stanie zostalam.Nie mam nikogo do pomocy.Wrócił do domu po 3 dniach(po moich i znajomej prośbach ) bo zal mi dzieci tak za nim tęskniły i sie rozchorowały az sie rozchorowaly.Nie potrafie z nim rozmawiac bo odpowiada ze jest tu tylko dla dzieci bo je bardzo kocha a mnie juz nie.Chce tkwic w tym chorym zwiazku dla dobra dzieci ale czy to ma sens.Czy mozna jeszcze uratowac cała rodzinę?Wspomne ze byl bardzo dobrym ojcem i narzeczonym a ja to w pewien sposób wyorzystywałam.Poradżcie co robic -sama sobie nie poradze.

Zona 2012-01-01 22:59:13

poradzisz sobie!!!!!! nie sama, ale jesli wierzysz w Boga, to z jego pomocą... To ON a nie Twój partner jest Ci wierny , kocha Cie i nie opuści nawet gdy pobłądzisz. zawsze daje drugą szanse aby zrozumiec i stac się pełniejszym człowiekiem. oOn zna nasze potrzeby i jeśli tylko uwierzymy i Go o to poprosimy, to je zaspokoi nawet te najbaRDZIEJ SKRYTE. JEDNAK TYLKO oN ZNA CZAS I ODPOWIEDNIUĄ DLA NAS CHWILE, BY TO ZROBIC, aby doświadczenie to nas nie zabiło tylko wzmocniLo!!! Bóg cie kocha!!!!!!! zaufaj tylko i zrób ze swojej strony wszystko co możesz aby uratowac rodzine, on zrobi reszte... ja tak zrobiłam, kryzys już trwa 1,5 roku, ale idzie ku lepszemu, widze to i wierze!!!! powodzenia, jeśli Bóg z nami którz przeciwko? z Bogiem WSZYSTKO jest możliwe!!! UFAM

Yazd71 2012-01-02 23:51:52

Witam. Ja mam bardzo nietypowe problemy z moją żoną. Jestem obcokrajowcem z bliskiego wschodu i żonaty (Żona Polka) prawie od 9 lat.Mamy 7 letnią córeczkę. Mam 40 lat i jestem 8 lat starszy od żony. Nie piję i nie palę i nie zdradzam żony. Po 7 tygodniach od naszej znajomości ,pobraliśmy się.Przed ślubem często dałem jej kwiaty i złote biżuterii i cały czas byłem bardzo miły wobec niej i jej rodziny. Jestem lekarzem i wtedy pracowaliśmy oboje w Warszawie.Moja żona mieszkała wtedy ze swoimi rodzicami 40 kilometrów pod Warszawą.Tuż po ślubie prosiłem ją żeby zemną w wynajętym przeze mnie 2 pokojowym mieszkaniu w Warszawie za mieszkała ale od razu stwierdziła że nie wyprowadzi się z domu swoich rodziców!!! Jej ojciec wtedy nie pracował a moja żona bez mojej wiedzy co miesiąc oddała całą swoją pensję swoim rodzicom i ani grosz nie wkładała do naszej wspólnej rodziny.Nawet tuż przed naszym ślubem kupiła na kredyt mebli do domu swoich rodziców. Jej rodzice po naszym ślubie nawet 1 grosz nie dawali nam na lepszy start. Moi rodzice dali jej komplet biżuterii i pieniądze na komplet AGD do mieszkania które ja kupiłem na kredyt. Po ślubie prosiła mnie żebym kupił samochód. Ja chciałem kupić tani używany samochód za 10000zł ale żona mówiła że do takiego auta wsiadać nie będzie i nalegała żebym kupił droższy samochód na kredyt i na jej nazwisko i zobowiązała się że ona będzie płaciła co miesiąc 600zł kredyt na samochód przez 4 lata.Wpłaciłem 15000 zł gotówką za samochód i reszta wartości samochodu na kredyt. Już przy spłacie pierwszej raty żona powiedziała mi że nie będzie płaciła raty za samochód i ja płaciłem raty samochodu do końca.W dniu spłacie ostatniej raty zrobiła wielką awanturę że za dużo korzystam z komputera i że dziecko śpi i może się obudzić (komputer był w pokoju dziecka i ja naprawdę cicho korzystałem z komputera . Dziecko ma twardy sen). Żona zaczęła rękoczyny i podrapała mi paznokciami moją twarz a ja wtedy ją uderzyłem. Rano dzwoniła do swojej mamy i brata i oni przyjechali i rozpoczęli siarczyście mnie przeklinać i znowu w trójkę rozpoczęli bijatyki w mieszkaniu i zniszczyli mi mebli i dzwonili po policję i w obecności policji żona domagała się kluczyki do samochodu i zabrała mi samochód mimo że ja 100%za niego zapłaciłem ale było na jej nazwisko (Żona miała wtedy już inny samochód od swojego ojca do stałej dyspozycji). Żona więc miała już 2 samochody a ja już nic. Żona od razu w tym dniu wyprowadziła się do swoich rodziców i wróciła do mnie dopiero po 1.5 miesiąca ale już zdążyła sprzedać samochód które je kupiłem i spłaciłem ale do dziś nie wiem komu sprzedała i za ile?! Ani samochodu widziałem ani pieniędzy. 7 lat temu otworzyłem nasze wspólne konto bankowe i na koncie zdeponowałem 4 tysiące złote (Ona wtedy już nie pracowała) ale wkrótce okazało że już na koncie jest pusto bo ona wszystko co było na koncie , bez mojej wiedzy , oddała swojej matce bo jej mama miała kłopoty z kredytami. Moja żona ostatnia miała nowotwór mózgu i leżała w szpitalu 2 tygodnie .codziennie ją odwiedzałem ale po operacji wyszła z szpitala 2 dni wcześniej (15.09.2011) i mnie o tym nie poinformowała i pojechała razem z rodzicami do ich domu i przenosili naszą córeczkę do innej szkoły pod warszawą bez mojej wiedzy. Prosiłem żonę po tym jak wyszła z szpitala żeby wróciła do mnie i ja jej się opiekuję ale żona się nie zgodziła. Od tego momentu już przestałem jej interesować bo czuję że jestem całkowity zlekceważony i to już od 1 dnia małżeństwa.Żona zabrała swoje ubrania i ubrania dziecka z domu . już prawie od 4 miesięcy ich nie ma u mnie w domu . co miesiąc wysyłam pieniędzy dla dziecko.Żona czasem piszę mi coś miłego ale ja zachowuję się wobec jej smsy chłodno i twardo. Uważam że najpierw musi mnie przeprosić i zobowiązać się być wobec mnie lojalna i szanować moje słowo a nie słuchać wyłącznie swoich rodziców (od 5lat absolutnie nie odzywam się do jej rodziców).Nigdy za swoje zachowanie ani moja żona ani jej rodzice mnie nie przeprosili.Wiele razy spokojnie z nimi rozmawiałem ale bez efektu. Co mam zrobić ?

takaJa 2012-01-29 20:47:50

Yazd1, kopnij tą babe w tyłek. Nie zasługuje na takiego męża.

Agness 2012-02-07 09:56:29

Jesteś super facet mimo choroby żony zachowałeś się jak należy . Chciałeś być przy niej a to szlachetny cel jesteś za dobry znam ten ból sama przeszłam wiele wzlotów i upadków i walczyłam z rakiem jestem na 5 letniej obserwacji . Mam wszystko zachowane. Mój mąż też jest przy mnie ale czasem czuję go bardziej obok potrzeba mi teraz więcej czułości miłości a tego niestety mi brak .Mój mąż pracuję to już wystarczająco dużo . Ludzie się zmieniają tylko dlaczego aż tak często nie na naszą korzyść przykre ale prawdziwe. Ja też nie potrafię szukać szczęścia gdzie indziej tylko nie wiem ile jeszcze zniosę .......

darek, kielce 2012-02-14 13:43:20

a ja czuje się odstawiony, szukam rozwiązań na każdym kroku ale bez skutku. tak bardzo chciałbym poczuć się potrzebny, a tu nic. czy kobiety w tym okresie nie potrzebują czułości. tak bardzo brak mi miłego słowa , jest zimna i oschła a ja nie potrzebny. czy tak musi być. wiem że ni , jestem za granicą tęsknię . czuje się tak jakbym miał dostarczać środki materialne i nic więcej . nic w zamian, zero zainteresowania, wiem że ma sporo w pracy przy dzieciach że jest sama że nikt jej nie pomaga . tylko że kobieta powinna dbać o to żeby meżczyznie chciało się poświęcać dla rodziny , i żeby z chęcią wracał do domu , chyba że mam jakies przewartościowane spojrzenie na świat. gg38368123

załamana 2012-02-21 12:36:29

Witam. Jesteśmy małżeństwem od prawie 10 lat mamy dwoje wspaniałych dzieci ale miedzy nami od pewnego czasu się nie układa .Wszystko zaczęło się od tego że na pewnym portalu społecznościowym znalazłam jego wiadomości ze swoją byłą dziewczyną zawsze wszystko sobie mówiliśmy nie mieliśmy przed sobą żadnych tajemnic ale to zataił rozmawialiśmy o tym i mówił że to nic takiego ze to ona odezwała się pierwsza i że chciała wiedzieć co tam u niego słychać .Jednak miarka się przebrała kiedy pewnego wieczoru zaproponowała mojemu mężowi spotkanie sam na sam aby powspominać stare czasy. Mąż odpisał że można się spotkać z cała starą ekipą oraz z drugimi połówkami a ona stwierdziła że drzewa do lasu się nie przyprowadza i że chce się spotkać tylko z nim .Bardzo się zdenerwowałam i od tego czasu zaczęłam bardziej przyglądać się mężowi chociaż on stwierdził ze na pewno się z nią nie spotka jakoś w to nie wierzyłam .Dla mojego spokoju usunął profil z portalu aby sie z nim nie kontaktowała.Na troszkę nasze życie się uspokoiło aż do pewnego ranka kiedy to się przekonałam po co mój mąż bierze ze sobą laptopa do łazienki przyłapałam go na oglądaniu filmów porno reszty można się domyślić byłam załamana nie spodziewałam sie tego po nim nigdy nie odmawiałam mu sexu nawet kochaliśmy się poprzedniego wieczoru on stwierdził że każdy facet to robi tylko nie każdy potrafi sie do tego przyznać on nie potrafił mi o tym powiedzieć że ma z tym problem .Coś wtedy we mnie pękło chociaż obiecał że już więcej tego nie będzie robił ale ja i tak już nie za bardzo w to wierze .Relacje między nami się zmieniły nie ufam mu jak dawniej częściej się kłócimy denerwuje mnie nawet jego długie przesiadywanie przed komputerem nie wiem co będzie dalej z nami mam już dość .Staram sie być silna ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam bo jeśli nie ma zaufania w związku to raczej dobrze nie będzie może Wy coś mi doradzicie .................

MattUK 2012-03-03 13:09:48

Teorie sa gladkie i latwe ... w teorii. Moj przypadek jest chyba smieszny, ale napisze. Od 10 lat razem, 2 dzieci, ona z racji wychowywania potomstwa w domu, ja w pracy. Jestesmy za granica, gdzie zycie latwiejsze i tansze niz w w Ojczyznie. Dom, samochod itp itd. I od kilku, chyba 3 lat ciagly wrzask i pretensje o wszystko, pomimo prezentow, sexu i wszelakiej potrzebnej do zycia strawy zarówno duchowej jak i materialnej. Kiedy dyskusja rozpala sie do czerwonosci i probuje zaprowadzic perswazja spokoj - wyrzuty, ze jestem zerem, ze ze mna nie mozna zyc, ze inne kobiety na tym swiecie maja lepiej itp itd. zastanawiam sie o co chodzi? Kochanek?, problemy ze zwojami mozgowymi?, czy faktycznie jestem taki do bani? Proba zastosowania powyzszych porad konczy sie uzyciem przez moja pania slow powszechnie uznanych za obelzywe w obecnosci potomstwa ( 15 i 8 lat), po czym, zeby nie uzyc tasaka lub kuchennego noza w obronie swojej godnosci...musze salwowac sie ucieczka z wlasnego domu...paranoja. I jak tu stosowac teorie oparte na wzajemnej komunikacji ( Rozmowa), kiedy jest to monolog zagluszajacy nawet gwizdzacy czajnik

Samotna Kasia 2012-03-03 15:54:37

Jestem obecnie w bardzo nieciekawej sytuacji z moim mężem. Przez jego obojetność ciągłą krytykę moich zachowań brak wsparcia szczególnie w chorobie. I nie kończące się pasmo kłótni i pretensji sprawiło to wszystko że stałam się poprostu zazdrosna i nieufna . To pewno z winy niskiej samooceny. Żeby się trochę samej dowartościować kupowałam sobie bluzki torebki buty kosmetyki, chciałam być przez niego zauważana. Mój mąż kiedy tylko wróci z pracy albo jest przed pracą albo ma wolny weekend spędza czas na internecie:facebook,nk,itp

Samotna Kasia 2012-03-03 15:59:36

c.d i tak się stało że zaczął się wdawać w jakieś flirciki co sprawidziłam. Wiem że ma kogoś ja jednak jestem tak zaślepiona że chcę ,staram się wszystko mu wybaczyć tłumaczę jak widzę jego zachowanie on natomiast nie czuje żadnej winy nie chce się pogodzić ,przede wszystkim mnie przeprosić tylko mówi że potrzebuje czasu bo to wszystko moja wina bo ja nie pracuje zasiłek właśnie mi się skończył a ja tylko trfonię kasę i niczym sie nie przejmuję.

Samotna Kasia 2012-03-03 16:10:42

C.d chorowałam przez ok $ lata na nerwicę lękową miała problem z wychodzeniem do ludzi on mi nie pomagał tylko jeszcze potępiał i tłumaczyłam że przez to unikałam niektórych wyjazdow. A miałam jeszcze dopisać ze jestesmy ze sobą od 12lat. Tak że przed moją chorobą nie unikałam jezdziłam razem z nim. On uparcie twierdzi że nikogo niema na boku tylko już się zrobił taki z marmuru taki twardziel i bardzo pewny siebie.Często zmienia pracę ok1,5 roku w kazdym zakładzie a zmienia bo idzie na lepsze wynagrodzenie, dla niego liczą się pieniądze nie uczucia gdyż one nas nie nakarmią.Jestem zrozpaczona szukam pracy ale kicha nic codziennie wysyłam CV ale on tego nie widzi i niedocenia. Mam możliwość wyjechać z córką do niemiec na ok2 tyg siostra mnie namawia chciałabym ale boję się że dopiero coś stracę.....ale on potrzebuje czasu????Pomóżcie doradzcie jak sie zachowywać czy widzi ktoś realną szansę na uratowanie małżeństwa. P.s jestem gotowa skorzystac z usług specjalisty ale mąż nie

Zawiedziona 2012-03-08 10:55:04

Zazdroszczę wszystkim, którzy potrafią rozmawiać. Mój mąż w ogóle nie czuje takiej potrzeby. Uważa, że wymyślam sztuczne problemy. Ilekroć próbuję z Nim porozmawiać i mam inne zdanie on wychodzi z hukiem z domu...Ta beznadziejność mnie zabija..A tak bardzo Go kocham.

Zmęczona 2012-03-14 15:31:42

Z moim mężem jest podobnie. Jesteśmy 4 lata po ślubie. Wszystko robię źle, moja rodzina jest beznadziejna (mieszkamy z moimi rodzicami). On zarabia a ja jestem tylko pasożytem w jego portfelu. Jedyne co nas łączy to dziecko (2 latka) i jedno łóżko w sypialni. Mam dosyć takiego traktowanie. Od dwóch lat tylko siedzę w domu, piorę, sprzątam (dla niego to grzech cokolwiek sprzątnąć), gotuje i zajmuje się dzieckiem. Nawet na zakupy nie chodzę bo nie umieć dobrze ich zrobić (za dużo pieniędzy wydaje). Niebawem przeprowadzamy się do jego rodziców (teść jest okropnym zrzędą i nierobem) więc na nic lepszego raczej nie liczę. Wtedy to już będzie JEGO dom, ZA JEGO pieniądze wyremontowany, jeździć będziemy JEGO autem itd. Nie widzę przyszłości, tym bardziej że on nie widzi żadnego problemu, bo jak twierdzi "mam za dużo czasu i problemy sobie wymyślam, powinnam iść do pracy". Jak mówię że szukam pracy to pojawia się stwierdzenie "a co ty zrobisz z dzieckiem? ja zajmować się nim nie nam czasu i ochoty" (szczególnie tego czasu mu brakuję... pracuje 15 dni w miesiącu)

k 2012-04-12 10:55:55

ja już nawet nie pamiętam dlaczego za niego wyszłam, a jesteśmy dopiero półtora roku po ślubie, mamy półroczne dziecko, mieszkanie, wydawać by się mogło że wszystko, oprócz zrozumienia, rozmowy, miłości...

ali 2012-04-18 22:25:17

my tez nie potrafimy ze soba romawiac (12 lat razem i polroczny synek). wydaje mi sie ze po urodzeniu maluszka ten problem sie jeszcze poglębil... wymieniamy ze sobą 1-2 zdania, w tle wlączony telewizor, a mąż na komputerze. Wydaje mu sie ze jak razem obejrzymy serial to powinnam sie cieszyc. Nasz synek niestety nie wie ze jest cos takiego jak dialog miedzy ludzmi... najgorsze jest to ze nie mamy w ogole wspolnych tematow i zainteresowan... jak to jest ze niektorzy potrafia tyle ze sobą rozmawiac o byle czym, a my jedynie zdajemy relacje pare minut dziennie jesli cos w pracy sie wydarzylo i na tym temat sie konczy... nie jemy tez wspolnych posilkow rowniez... nie chce takiego malzenstwa

AGA 2012-04-19 18:10:44

PROBLEMY KOBIET TO WYŁĄCZNIE ICH WINA , KOCHANE BĄDZCIE EGOISTKAMI , PRACUJCIE , ROZWALAJCIE KASE , KUPUJCIE 10 PARĘ BUTÓW , NIE DAJCIE SIĘ WROBIĆ W SIEDZENIE Z DZIECMI .JM WIĘKSZA ZOŁZA TYM SZCZĘŚLIWSZA

nieznajoma 2012-04-20 13:04:20

witam moj problem jest taki ze zawsze ja zla jestem,zle wygladam nie podniecam go,i takie tam ze za malo sie staram a jak staram to on tego nie chce.jestesmy 3lata po slubie mam dosc

ee82 2012-04-22 23:38:06

Witam a ją mam jeszcze gorzej mój facet od ok 21 do ok 2 w nocy spędza przed kompensacyjne to jest jego świta gry praca i ryby ja jestem tylko potrzebna raz w miesiącu jak ma ochotę na sex ,ją pytam gdzie tu czas na rozmowę?

kas 2012-04-23 03:37:23

moj ma wszystko w dupie, a na pocieszenie chleje.

I co dalej? 2012-04-23 22:56:25

Witam! Jesteśmy z mężem już prawie 6 lat razem i mamy śliczna 3 letnią córeczkę. Od ponad roku mąż przebywał w Niemczech pod koniec roku postanowił nas do siebie ściągnąć niedługo po naszym przyjeździe namawiał mnie bardzo na kolejne dziecko przez kilka miesięcy tak na prawdę ja chciałam jeszcze poczekać ok 2 możne 3 lata aż sama się tu zaaklimatyzuje z córką i tez ona będzie starsza będzie miała koleżanki tym bardziej, że nie chodzi do przedszkola i jak jest teraz będzie 5 miesiąc ciąży zagrożonej mam się nie denerwować, a od jakiegoś czasu jest coraz gorzej nie ma go w domu wiecznie wymówki i przebywa tylko z jednym kolegą i wiecznie jest tylko ten kolega nie dość ze pracują ze sobą 8 godzin dziennie czasami więcej wraca do domu zje obiad i telefon oczywiście kolega coś znowu musi mu pomóc i tak schodzi do późnego wieczoru i dziecko przed snem zawsze się pyta czy tatuś wróci? To mnie wtedy rozbraja. Przy każdej kłótni zawsze wypływa jego i jest moja wina o co ja się czepiam, że powinnam być szczęśliwa, że przecież wychodzę na zakupy i z dzieckiem na spacer ale ile trwają zakupy w supermarkecie i spacer z dzieckiem 3-4 godziny dziennie, a ja tym bardziej czuje się jak ptaszek w klatce nie mam pracy bo nikt nie weźmie ciężarnej, a i tak z dzieckiem bym nie miała co zrobić i siedzę w tym obcym kraju i kiedy zawsze wychodzi mówi, że niedługo będzie , a ja czekam w tym oknie i wypatruje czy idzie i tak schodzi mu do 5 możne 6 godzin dziennie i tak jest zawsze . Nie wiem może to jednak ze mną jest coś nie tak? może to przez tą ciąze ?ale jakoś dziwnie kiedy mąż wychodzi o 6 rano do pracy wraca na obiad i tak go widzisz pół godziny, a jest już prawie 23 i jeszcze go nie ma. Czasami mi się wydaje, że może został gejem albo u tego kolegi organizowane są schadzki z kobietami tym bardziej, że sam ma dziecko i jak kiedyś usłyszałam ma wyjebane na dziecko nawet pieniędzy nie śle, a teraz to samo dzieje się z moim mężem zero zainteresowania rodziną! ( A tym bardziej jestem tego przekonana bo jego kolega w jednym czasie spotykał się z dwoma kobietami, które do tej pory tego nie wiedza) To czy powinnam się martwić czy on ma racje, że nie powinnam się czepiać?

maxhack 2012-04-24 09:37:45

Powiem szczerze, że wina nie zawsze jest po stronie mężczyzny. Każdy był inaczej wychowywany, pochodzi z różnej rodziny, gorszej czy lepszej, każdy ma swoje przyzwyczajenia przeważnie przyzwyczajenia i jak ktoś był wychowywany skutkuje ku kryzysowi i nie zrozumieniu siebie na wzajem.

depresja 2012-04-26 21:41:52

też jestem strasznie samotna i nie mam z kim o tym porozmawiać. Jesteśmy dopiero 1.5 roku po ślubie, mieliśmy wielkie plany, mamy piękną córeczkę która ma 7 miesięcy. miesiąc po porodzie się zaczeło... nie dbam o dom, nic nie robię, on biedny jest zmęczony bo pracuje, to co gotuje jest niedobre, jak posprzątam to zawsze się do czegoś doczepia, teraz poszłam do pracy bo mam dość siedzenia w złotej klatce- on musi się zająć małą- jest cały znerwicowany bo za bardzo nie wie co ma robić... nie przelewa się nam a w dodatku dowiedziałam się, że ma 8 tysięcy długów i komornika na wypłacie...chował przede mną listy i zawiadomienia z banków i kłamał patrząc mi w oczy. Jestem zrospaczona- mam 12 zł do 10 maja...ale on papierosy ma.codziennie się kłócimy i ja płaczę, niewiem co mam robić, zaczynam żałować że wyszłam za niego, myślę o tym, żeby uciec z córką, nie odzywamy się do siebie, nie kochaliśmy się ponad 2 miesiące, straciłam nadzieję że będzie dobrze. On się wogóle nie stara o mnie, nie wiem po co walczyłam o ten związek jak się sypał w fazie narzeczeństwa, wogólę to się zastanawiam czy ja go wogóle jeszcze kocham... a kochałam go ponad życie...

zamotosupłana 2012-05-01 16:38:44

Witam, Jesteśmy małżeństwem od ośmiu miesięcy, na początku było dobrze bo oboje byliśmy w nowych sytuacjach, wspólne mieszkanie… wszystko było nowe inne (razem) inaczej, ale to powoli zaczęło stawać się codziennością nie było już tak czuło, miło blisko i coraz mniej „razem” praca -dom, jakieś obowiązki w domu, coraz częstsze kłótnie, ja się staram i zachowuję w stosunku do moich „obowiązków” tak jak na początku – sprzątanie nie jest dla mnie problemem, nie znoszę bałaganu, wiem że mieszkanie to nie muzeum, ale dla niego nawet takie zwykłe codzienne obowiązku to wielki problem. Zaczęło się od tego, że mi to bardzo przeszkadzało jego niechlujstwo, bałaganiarstwo, bo były najczęstsze powody naszych kłótni. Był okres kiedy nie miał pracy ponad miesiąc siedział w domu, mimo że miał na to sporo czasu to nawet takie zwykłe najprostsze czynności w domu okazało się że to dla niego „za dużo” często wracała z pracy, a naczynia z dnia poprzedniego nawet nie były umyte. Odpuszczałam to sobie, aby się tylko nie sprzeczać. Pewnego dnia zobaczyłam historię w komputerze, oglądał porno, nie raz, Jak się okazało robił to bardzo często, nawet ukradkiem jak ja wychodziłam z pokoju. Nie wiedziałam jak mam się zachować. Zamknęłam się w sobie.. cisza przez tydzień i w końcu wybuchła kłótnia, powiedziałam mu jaka mnie tym skrzywdził, jak się beznadziejnie czuję przez to. Obiecał że to się nie powtórzy, nie mam pewności czy się nie powtórzyło. Zniosłam to jakoś, może przez jakiś czas było lepiej, chyba tylko dlatego że odpuszczam sobie, bo mogła bym chyba kłócić się z nim codziennie. Teraz ma pracę na 3 zmiany, często go nie ma w domu w nocy, jestem sama, a jak jest to zmęczony albo śpi. Nie kochamy się zbyt często, bo jest zmęczony bo go niema, albo jesteśmy pokłóceni, czasami mówi że mu tego brakuje, mi też ale mi tego jak było kiedyś bo teraz sex jest inny, mniej przyjemny dla mnie, on nie jest już tak czuły jak kiedyś a mi tego bardzo brakuje. Gdy ma wolny weekend to zawsze sobota, lub niedziela mój mąż jedzie grać z kolegami w piłkę, mówi że potrzebuje takiej odskoczni od pracy od codzienności że sprawia mu to przyjemności, oki rozumiem, ale czy on myśli o tym co mi sprawia przyjemność ? czy myśli co ja czuję kiedy znowu zostaję sama. Jak już wróci z tej piłki to jest zmęczony i nawet zapomina o tym że obiecał mi że wyjdziemy na spacer. Czuje się zlekceważona, nie kochana, nie potrzebna…. Nie pamiętam nawet kiedy ostatnio powiedział mi że mnie Kocha. Płakać mi się chce że mój związek tak wygląda że nie potrafimy się dogadać. Stał się nie czuły, kiedyś jak widział że płaczę to próbował mnie pocieszyć, a teraz wychodzi jak by tego nie widział i śpi w pokoju obok, jeśli nie moje łzy to co go poruszy …. ? zadaje sobie pytanie i nie mam na nie odpowiedzi. Chciała bym porozmawiać z kimś kto mi poradzi jak z tym walczyć jak pokonać ten kryzys, co zrobić by to się nie pogłębiało. Chociaż wydaje mi się że ja już mam do niego jakieś uprzedzenie mimo że sama nie chcę do końca w to wierzyć. Proszę niech ktoś napisze mi choć jaką małą myśl po tym co przeczytał o moim problemie, małą podpowiedź, co mam dalej robić, czy walczyć o nasz związek… ? a może jak walczyć ?

Pauli 2012-05-06 17:14:56

u nas też mam kryzys, 5 lat po ślubie, bez dzieci, pracujemy razem, a mąż ma pretensje że przestałam go słuchac, a mi sie po prostu nie chce wysłuchiwac, ile to ja powinnam dla niego robic bo jego mama robila dla taty, mimo tego ze on ją zdradzał :0) Sorry laski ale jesli jemu się śni że i ja bede reagowała jak tesciowa to się gruuuuuubo pomylił. Bo ja mam swój status, wykrzałcenie, prace i doświdczenia a w dodatku byłam 5 lat singlem i na prawdę radziłam sobie bardzo dobrze człowiek jest wolny, robi co chce i nikomu z niczego nie musi sie tłumaczyc. A wyszłam za mąż bo sie zakochałam było cudownie na prawde cudownie ale, ten stan już minął i mogę kochac, ale pod warunkiem że druga osoba mi odda to co ja jej oferuję czyli młosc, wsparcie i zaufanie. A mój mąż a nie bedzie mi wytyczał co jak i kiedy mam mu okazywac. I wiecie co jest mi z tym postanowieniem dobrze i jak mu nie pasuję to niech spada, wierzę że mam tyle warosci w sobie, że jeszcze sobie znajdę osobe która mnie zrozumie i będzie patrzyła w tym samym kierunku co ja. I albo on mnie doceni i poprawimy razem nasze życie albo zrobię swoje... a ja trzymam się super. Powodzenia w radzeniu sobie z kryzysem i same ze sobą. Nie ma sie co przejmowac, oni nas kochaja gdy my jesteśmy silne i walczymy o swoje, więc sie nigdy nie poddawaj a zwłaszcza jesli chodzi o Ciebie i Twoje dobre samopoczucie.

magda 2012-05-24 00:47:09

Ja mam dobrego męża. Jest bardzo dobrym ojcem. Pierwszorzędnie zajmuje się naszym synkiem. Miesiąc temu urodziło nam się drugie dziecko. Mąż raczej nie zmienił się za bardzo ..ale za to nasze relacje - okropność. Czasu ze sobą nie spędzamy w ogóle...o czasie we dwoje nawet nie myślę... Ja mam głupi charakter - nie potrafię rozmawiać. Nie umiem powiedzieć co mi leży na sercu... Bo sęk w tym, że po prostu brakuje mi go. Karmię piersią, więc wygodniej nam, jak śpię z mniejszym szkrabem w innym pokoju, żeby nie budzić rok starszego brata..no i z karmieniem łatwiej... Ale co z tego, jak czuję, a właściwie nic nie czuję... Nie żyjemy jak małżeństwo. Mamy po prostu dzieci, które trzeba wychować i już. Nie wiem, czy to minie, kiedy dzieciaki podrosną, czy to tak zostanie... Jak kiedyś zaczęłam temat z mężem, że nie podobają mi się nasze relacje...nie potrafiąc wyrazić dokładnie co się nie podoba..skończyło się to kłótnią, bo "o co Ci chodzi"?! Wiem, że on się chce starać. Kiedy w jakiś kłótniach, wykrzyczę jakieś drobnostki...on później stara się je naprawić... Ja wiem, że gdybym przedstawiła mu sprawę jasno, byłoby nam łatwiej... Problem jest we mnie... Łatwiej mi się pomęczyć, popłakać wieczorem, w dzień się do niego nie odzywać, mając nadzieję, że może domyśli się sam... I koło się zamyka.. Może kiedyś się odważę... Jak jeszcze nie będzie za późno:(

podwojna rozwodka 2012-05-30 19:28:11

to i ja opowiem swoja historię... poznaliśmy sie z mężem 3 lata temu na sympatii,ja po rozwodzie on po rozwodzie. Ja w stosunkach przyjacielskich z bylym mężem on w wielkiej kłótni ze swoja ex.. początki cudowne,obietnice ze nie bedzie cichych dni,ze bedziemy sie szanowac,nie bedzie klamstw,po prostu bedzie jak w raju... dwa miesiace po slubie koszmar...dowiaduje sie ze ma długi,komornicy na glowie,8 piw dziennie to codzienny standard,do tego ja jestem beznadziejna.. nie ma dnia zebym nie pzylapala go na klamstwie.. do tego mam podejrzenia ze jest biseksualny,byl zalogowany na czacie dla gei,wczoraj na portalu dla sponsorek... z facebookiem tez mialam przeboje w ubieglym roku.. uwazam ze nie zasluguje na mnie i mimo ze go jeszcze kocham to musze odejsc od meza...bo tak zyc sie nie da...

sylvia 2012-06-03 12:21:15

dolcze do tego tematu,my tez sie pogubilismy w tym wszystkim,ja zalatana miedzy praca a dziecmi, ja z rosnaca frustracja,zmeczeniem,brakiem swoich potrzeb,mialam do niego pretesje i on do mnie,on coraz czesciej u znajomych,podpity ja coraz bardziej sfrustrowana,zrobil mi pare akcji zabalowal,olal dzieci,a to juz przewazylo szale, wybuchlam,pogubilam sie,i dopiero od jakiegos czasu widze jak sie od siebie oddalilismy,takie dwa roboty, nie chcial rozmawiac,udawal ze jest ok,a przez swoja chec uzyskania odpowiedzi,bo nie chcial rozmawiac, zaczelam sam szukac i znalazlam,ze sie obcej osobię zwierza zamiast mi powiedziec co czuje,no i mam ze go kontroluje,ze nie może miec wlasnych mysli, widzicie bo jak on zaczol sie nagle starac to i tak mnie cos w srodku nie czulo dokonca tak jak powinno i wyszlo co-zwierzyl sie ze sie wypalil,ze mnie nie kocha chyba,a najsmieszniejsze jest to ze mi w oczy klamal!i dym ze go kontroluje!ja ze to nie tak,ze czulam cos nadal nie gra, i dupa!jest wsciekly i chyba mnie znienawidzil,pieknie poprostu,tlumaczylam ze to dlatego ze cos czulam, no i teraz jest jeszcze gozej,niewie juz co robic,mam dosyc! wyszlo

Ania 2012-06-03 22:47:41

Yazd 71--przyjedz nad morze zrelaksujesz sie.

Drzemka 2012-06-12 11:59:05

Smutno się to wszystko czyta (komentarze), ale widzę, że wszystkie cierpimy na to samo. Szukało się kiedyś w facecie bliskości, ale długo ten bajeczny stan po prostu trwać nie może. Teraz, po ponad siedmiu latach bycia razem wątpię czy miłość między facetem a kobietą to coś więcej niż hormony o krótkotrwałym działaniu, a potem zgodna współpraca na polu ,,wychowajmy dzieci, utrzymajmy się na powierzchni, nie zdradźmy się i nie uprzykrzajmy se nawzajem życia, a od święta je uprzyjemnijmy". To nie jest plan minimum, o którym pieprzyli na kursach przedślubnych, to jest raczej plan, który mało komu się udaje. Szukajmy innych kobiet, trzymajmy się koleżanek, róbmy cokolwiek wspólnie (tak przetrwały wszystkie starsze pokolenia). Kobitki, bądźmy dla siebie wsparciem...

miskumis 2012-06-13 23:31:28

u mnie jest to samo,z dzieckiem jestem 24 godziny na dobe,a meza to juz mam tylko na papierku,nie wiem co robic,tyle razy próbowałam rozmawiac tłumaczyc czasem mam take wrazenie ze poprostu on sie mnie brzydzi,nasz maluszek ma juz roczek a my jestesmy 5 lat po slubie i zamiast miłosci to jest tylko rutyna i przyzwyczajenie

Wiktoria 2012-06-19 21:55:58

Dołączam do Was- 16 lat w związku, 13 lat po ślubie, dwoje dzieci, dom, firma, kasy jak lodu. Kiedyś wielka miłość, a teraz? okazuje się, że mnie już nie kocha, wypomina błędy z przeszłości, była wyprowadzka, awantury, kłótnie. potem się wprowadził, by za chwilę znów się wyprowadzić i rzucić całe swoje dotychczasowe życie. A to wszystko w dwa miesiące!!! Już nic mnie nie zaskoczy, ale w miłość przestałam wierzyć. Kobitki, trzymajmy się!!! Nie załamujmy się!!!

Inna 2012-06-20 17:08:34

A ja szczerze po urodzeniu dziecka chcialabym odpoczac od meza i jego ciaglych narzekan, ze go wszystko boli, ze jest niewyspany, nieszczesliwy, bo ciezko pracuje, bo wszystko go stresuje a zwlaszcza dziecko...wiec lepiej by bylo gdyby zajal sie soba, niz ciaglym gderaniem...A ta cala pisanina o kryzysie to tylko czysta teoria, nie majaca nic wspolnego z rzeczywistoscia. Ja wieczorem jestem tak zmeczona, ze nie w glowie mi romantyzm i rozmowy, ktore i tak do niczego nie prowadza. Jesli nie potrafi pozytywnie myslec i wlaczyc sie czynnie bez narzekan w opieke nad dzieckiem, to lepiej niech przynajmniej nie przeszkadza, ani nie utrudnia zycia.

starszy-doświadczony 2012-06-21 05:33:32

podwojna rozwodka 2012-05-30 19:28:11 to i ja opowiem swoja historię... poznaliśmy sie z mężem 3 lata temu na sympatii,ja po rozwodzie on po rozwodzie. Ja w stosunkach przyjacielskich z bylym mężem on w wielkiej kłótni ze swoja ex.. początki cudowne,obietnice ze nie bedzie cichych dni,ze bedziemy sie szanowac,nie bedzie klamstw,po prostu bedzie jak w raju... dwa miesiace po slubie koszmar...dowiaduje sie ze ma długi,komornicy na glowie,8 piw dziennie to codzienny standard,do tego ja jestem beznadziejna.. nie ma dnia zebym nie pzylapala go na klamstwie.. do tego mam podejrzenia ze jest biseksualny,byl zalogowany na czacie dla gei,wczoraj na portalu dla sponsorek... z facebookiem tez mialam przeboje w ubieglym roku.. uwazam ze nie zasluguje na mnie i mimo ze go jeszcze kocham to musze odejsc od meza...bo tak zyc sie nie da... To po kiego grzyba go sledzisz na różnych portalach, mając nadzieje że dalej bedzie Twój. ???!!! i nie robisz nic ? Albo -sama nie wiesz czego chcesz. Takich przypadków jak mówię dzieciaków od moich koleżków rozwiązuje dość często . Ale należy się zastanowić co sie chce dalej. Jak chcesz popisać i nie boisz sie krytyki to pisz- wesele_biale_golebie@wp.pl Może akurat Ci ulży , a może doradzę Ci cos konkretnego , czego oczekujesz.Pzdr

podłamany 2012-06-27 13:45:08

W moim krótkim stażem małżeństwie (3 lata ) były okresy długiego milczenia, a może raczej bardzo krótkich rozmów. Kłótnie zdarzały się średnio raz w tygodniu w zasadzie z błahych powodów. Moja żona wyznaje taką dziwną zasadę, toleruje tylko swoja rodzinę a reszta ludzi może nie istnieć, ilekroć chciałem pojechać do mojej rodziny mówiła, że nie ma czasu na takie wyjazdy bo nasz synek będzie zaraz spał albo jadł. Jak do jej rodziców to zawsze jest czas. Nie wiem dlaczego ma takie podejście do mojej rodziny, nigdy nikt nie dał powodu do takiego postępowania. Moje dwie siostry chociaż mieszkają po 300 km od domu rodzinnego częściej przyjeżdżają niż ja co mieszkam 15 km. Nie robię żonie wyrzutów z tego powodu bo nie jest taka zła, już nawet się nie kłócimy ostatnio z tego powodu bo doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Wolę iść z synkiem na spacer niż siedzieć w domu a chodzę praktycznie zawsze sam od narodzin synka, niektórzy myślą pewnie, że dziecko nie ma matki. Sprawy łóżkowe zostały dawno wyautowane. Co zrobić żeby się wszystko nie posypało? Zaczynam coraz bardziej zamykać się w sobie.

Wisienka 2012-06-29 17:29:42

8 lat w związku. Właściwie nie rozmawiamy. On woli telewizję. Mamy inne poglądy na wszystko. Już nic z nim nie lubię robić. Ciągle mnie krytykuje. Ratunku!

rzois 2012-07-01 14:39:23

ja tez mam kryzys małżeński. Mam cudownego 9 miesięcznego syneczka i męża z ktorym ciagle się kłóce i nie wiem jak nam pomoc. Cały czas rycze, bo raz jest w miare ok a za chwile czuje jakbym mieszkala z wrogiem pod jednym dachem. Ciezko.....

Zenek 2012-07-03 13:21:12

poj..ane to wszystko jeszcze sie taki nie narodzil co by kobiecie dogodzil jak sie facet stara i pomaga to kobita mowi ze jej przeszkadza a jak sobie znajdzie zajecie to ze ma wszystko w dupie a pozniej sie dziwicie ze pijemy. A jak faktycznie mamy wszystko w dupie to wtedy dla Was kobiety wielki kryzys jest w malzenstwie a dla faceta to juz jest zazwyczaj po kryzysie

bezradny 2012-07-03 18:54:41

mam taki problem od półroku żona ma mnie w dupie cały czas mi się wypytuje o której bede w domu tylko żebym jej nie nakrył cały czas mnie lekceważy ciągle z kimś pisze sms. ważniejsi sa do niej koledzy i kolezanki niz ja i powiem szczerze ze pomału zaczynam miec tej sytuacji dosyc!!!!!!

Zenon 2012-07-09 00:05:20

proszę o radę, mianowicie problem wygląda tak: jestem z moja partnerka ponad 8 lat, mamy 2 dzieci( z jej nieudanego małżeństwa). Szalone lata już minęły i mamy teraz codzienną monotonność z którą, z reguły, walczymy wspólnie. jetem osobą z usposobienia pogodną, rzadko kiedy do końca poważną, co też czasami prowadzi do problemów. mianowicie cokolwiek powiem do mojej partnerki (cokolwiek- komentarz wydarzeń w domu, tv itp itd)- wszystko odbiera jako krytykę. Krytykę jej zachowania, decyzji, siebie-jako matki, wszystkiego...Cokolwiek powiem- jestem niemiły, czemu tak powiedziałem, znowu chce się kłócić ----uwierzcie mi- kłótnia to ostatnia rzecz jaką ja chcę robić. Dochodzi do takich absurdów: Poranek, po seksie i wspólnym śniadaniu......(ona ma jechać z rodzicami, odwiedzić nasze dzieci na koloni)...leży lista zakupów na stole, podchodzę, patrzę, mówię: "Zakupy jak by mieli tam jakąś imprezkę. 5l koli, 2soczki takie, 2taki...." i rozpętuje mi się piekło, że znowu ją krytykuję, że się przypierdalam, że ona jest ich matką i jak proszą to ona kupi,... dziewczyna dostaje histerii i prawie chce mi oczy wydrapać.. kurwa...o co chodzi??? zaczyna męczyć mnie ta sytuacja...coraz częściej myślę o zostawieniu jej....ale mam jak każdy :serce- Nie, rozum-TAK.... rzadko kiedy słyszę kocham, do wszystkiego co powiem dopisywane "coś" w domyśle, przekręcanie faktów, odwracanie kota ogonem....a było naprawdę wspaniale..... co robić? jak określić problem mojej partnerki? (jeśli go ma? bo może to ja mam?), u kogo szukać ewentualnej pomocy? czy po prostu spokojnie odejść??

irena 2012-07-16 15:08:31

jestesmy prawie 34 lata po slubie mamy dwuch doroslych synow wnuczke itak jak wiekszosc kobiet jestem ta gorsza maz robi co chce jezdzi gdzie chce aja musze byc cicho bo gdy sie cos odezwe jestem wyzwana od wariatek ikarze mi sie leczyc oklamuje mnie ze robi zakupy w danym miescie a paragon jest z innego miasta z tego gdzie sam ciagle jezdzi a mi wmawia ze to nie prawda pracuje za granica i troche wiecej zarabia ale kase ma tylko do swoiej dyspozycii dla mnie zaluje ciagle wypomina niewiem jak tak dalej mozna zyc z takim czlowiekiem

Zenobia 2012-07-17 21:52:55

Jezu ile tu ludzi z problemami :) Ja mam męża od ponad 1,5 roku, mamy 4,5 miesięczne cudowne, pogodne dziecko, a on mi oznajmił, że chce rozwodu, że nie widzi ze mną przyszłości. Początek naszej znajomości i miłość była bardzo intensywna, rozmawialiśmy o wszystkim, było jak w niebie. Dość szybko ujawnił się jego charakter-on jest bardzo porywczy i niecierpliwy. Dość szybko coraz trudniej nam było rozmawiać, kłóciliśmy się mocno, ale potem znów godziliśmy i tłumaczyliśmy sobie, że tak nie może być. Potem przestaliśmy się kłócić, ale rozmowy wyglądały tak, że on mówił swoje żale, tłumaczył mi spokojnie, oczekiwał reakcji, ale mnie już nie chciał słuchać. Łaziłam za nim, próbowałam rozmawiać, ale to nic nie dało. On mnie coraz mniej szanował, coraz mniej robił w domu i się starał. Zarzucał mi brak ciepła i szacunku dla tego, co robi, że Nas utrzymuje. Zaczęły się dość regularne służbowe wyjazdy. Ja mu tłumaczę, że to kryzys, że docierają do mnie jego argumenty i jestem gotowa to i to zmienić, widzę w czym rzecz, nic nie wynikało ze złej woli, że naszym problemem był brak skutecznej komunikacji i żeby dał nam trochę czasu i się jeszcze nad tym zastanowił, bo zawsze można podjąć taką decyzję jak się naprawdę wszystkiego spróbowało. A on, że nie ma siły, wypalił się, nie kocha i koniec. W głowie mi się nie mieści, że ktoś, kto tak mocno kochał, tyle razy powtarzał, że ja to miłość życia i nie wyobraża sobie życia beze mnie, tak po prostu, bez żadnej walki chce to wszystko odciąć, po prostu się poddać. Nie wierzę. Co myślicie? Ps."Babę" raczej wykluczam.

Jadwiga 2012-07-19 09:54:48

Plakac mi sie chce jak czytam...tez mam podobna sytuacje...bylam z obecnym mezem 7 lat wzielismy w koncu slub bo on wczesniej chcial ale ja nie i odkladalam.az w koncu sie przelamalam i wzielam ten slub mimo ze wszyscy mowili ze to nierob alkoholik itp. Maz po slubie obiecywal ze pojdzie do pracy i poszedl tylko ze porobil troche i na zwolnienie ...zawsze mowi ze on za.grosze nie bedzie sie ponizal mi nawet niepozwoli isc do pracy za grosze ...czasem pije...robi wtedy sie okropny popada w ciagi...obecnie nie ma pracy ani ja...dla niego nie.licza sie pieniadze...w dodatku zazdrosci mi ze studiuje bo wyzywa mnie i ubliza mi ze mam rozum uposledzony ...ze ogladam jak inni programy glupie a nie inteligentne i dlatego ponizam ludzi studiujacych...Co robic z takim czlowiekiem?

agnieszka 2012-07-20 22:49:42

mam podobna sytuacje naprawde zyc sie nie da tragedia a odejsc strach bo grozi.ze zabije itp bardzo sie boje i tez w strachu zyje

ona 2012-07-25 23:18:36

Może to dziwnie zabrzmi, ale jak czytam wasze komentarze, jest mi lepiej, że nie tylko ja jestem taka samotna. 7 lat małżeństwa, cudowne dziecko, ktore wychowuje sama. Rozmowa? Nie ma szans, problemy sobie wymyslam, a on ciezko pracuje na nas. Jestem tak samotna, ze nie ám na nic sily

mała 2012-07-28 22:34:23

u mnie to samo tez sama z dzieckiem na spacer mąż tylko znika a jak są upały to niemalże biegnie na cały dzień byleby z rodziną nie siedzieć

ela 2012-07-30 21:42:40

Boże, dlaczego zycie tak się szybko kończy ? Skąd się biorą normalne małżeństwa? Jak w beznadziejności żyć dalej ,bo żyć musimy , nie wyciągać problemów , jak maszyny ? a radość brać skąd , najlepiej zobojętnieć ....

MAGDA 2012-08-03 23:19:58

JA TEZ MAM SERDECZNIE DOŚĆ.POCZATKI MAŁŻENSTWA PIEKNE,TERAZ PO 5 LATACH SŁYSZE ŻE JESTEM DO NICZEGO,NIE POTRAFIE NIC ZOORGANIZOWAC,TO ZE PRACUJE NIE MA NAJMNIEJSZEGO ZNACZENIA, BO PRZECIEZ ON ZAROBI WIECEJ.ROZMAWIAC ZE SOBA NIE POTRAFIMY,ZAWSZE KONCZY SIE KLOTNIAMI PO KTORYCH SA CICHE DNI.TYLE ZE JA JUZ NIE DAJE RADY PSYCHICZNIE,ILE MOZNA PLAKAC???????

hanna 2012-08-06 00:09:08

witam. też mam kryzys małżeński, seksu od 7 miesieęcy nie było, śpię w innym pokoju, sama się wyprowadzilam, mamy 2 wspaniałe córki, mąż jest ciągle zły na mnie, wciąż wszystko żle robie, ciągle mu coś nie pasuje, nie wiem co robić, ja go kocham, między nami jest coraz większa przepaść

Ula 2012-08-06 17:52:30

Może pomyliliśmy się BARDZO wiążąc się ze sobą...widzieliśmy się innymi niż jesteśmy... A po jakimś czasie trzeźwiejemy i zaczynają się schody. Po kolejnym "jakimś czasie" juz nie potrafimy się do siebie zbliżyć. Dryfujemy coraz dalej i dalej....az robijamy się o skałę.

Agi 2012-08-07 23:32:48

Wszystko jest do du.. .!

goga 2012-08-11 15:41:55

ja też mam ten problem,w kwietniu w tym roku wyszlam za mąż za faceta 23 lata starszego od siebie ,i chyba popełnilam bład.On mieszka w niemczech ja w polsce ostatnio byłam u niego 6 tyg i było ok a jak wrocilam do domu to przez 1 tydz bylo ok ja dzwonila on dzwonil mile slowka itd,a od miesiaca on nie chce odbierac odemnie telefonów a jak juz odbierze to nigdy nie ma czasu ,a to idzie do banku a to do sklepu a to musi sie wykapac i ciagle ma wymowke zeby tylko ze mna nie rozmawiac,jak zapytalam dlaCZEGO TAK SIE ZACHOWUJE I JEST TAKI OBOJETNY TO ODPOWIEDZIAL ZW NIE WIE,GDY PROSZE ZEBY ZADZWONIL JESLI BEDZIE MIAL OCHOTE POROZMAWIAC TO NIESTETY telefon milczy,nie wiem co sie dzieje ale mam tego dosc.

porzucona 2012-08-12 10:37:02

mąż wyrzucił mnie z domu swoich rodziców w 3 miesiącu ciąży. Powodem było zwrócenie przeze mnie uwagi teściowi. Wyprowadziłam się do domu moich rodziców z wszystkim co przez pare lat małżeństwa zakupiłam bądź dostałam. Oskarżył mnie o kradzież i dnia następnego był już u adwokata. W pracy powiedzieli mi że nie mam po co wracać, śmierć w mojej rodzinie - a ja dalej kocham mojego męża (mimo tego że wyzywana byłam od wariatów). w domu gdzie mieszkam nie mam zrozumienia. Szukam pomocy!!!!

on 2012-08-13 14:56:05

Wszystko jest możliwe . jeżeli jesteście przesiąknięci miłością wyjmijcie ja z siebie dajcie swojemu partnerowi partnerce bez względu na sytuacje , wiem dziwne może nie możliwe ale czemu nie to ty będziesz tą wielką osobą pełną miłości przyjdzie taki czas ze to ta osoba pomyśli Jezu jaki jaka był kochany ........... a ty będziesz zgodny z sobą . ktoś kiedyś mi powiedział bądź pełen miłości a będziesz tym jedynym . życie wynagrodzi twoje zaangażowanie , te doświadczenie nie pozostawi ciebie samemu .

deprecha 2012-08-14 22:59:40

Jestesmy małzenstwem 7 lat,mamy 3 wspaniałych dzieci,a moj maz nie widzi swojej rodziny,wszyscy i wszystko sa wazniejsi od nas,nigdy nie moge liczyc na meza,nie pomagaja rozmowy,kłotnie,teraz od 2 tyg zyjemy razem ale osobno,odzywamy sie tylko jak musimy,a ostatnio jeszcze usłyszałam ze jest ze mna tylko z powodu dzieci. żal rozrywa mi serce!!!!są dni ze nie chce mi sie zyc-bo po co... on był dla mnie wszystkim ja okazałam sie dla niego niczym... zawsze jestem kiedy mnie potrzebuje a kiedy ja potrzebuje jego wybucha awantura. SZkoda ze tak pózno opadły rozowe okulary... ostatni rok to koszmar!!! Zero zrozumienia,szacunku,miłosci...

jola 2012-08-15 13:15:25

Witam.. Jestem od trzech tygodni po ślubie . jest gorzej niż żle ! wszystko robię żle tylko on jest ideałem .. a mamy już po 40 lat.Ratunku

Załamana Ana - Marynia :( 2012-08-16 13:14:39

Jestem mężatką od 5 lat . Mój problem polega na tym ,że denerwuje mnie męża rodzina i to bardzo . Mąż boi im się zwrócić uwagę z czymkolwiek twierdząc ,że oni wiecznie żyć nie będą . (mają się oby dwoje bardzo dobrze ) Woli ze mną się pokłócić i nie odzywać . Nie widzi tego ,że ja cierpię . A co za tym idzie osłabły też moje uczucia do męża . Nie wiem jak to dalej będzie nie tak to sobie wyobrażałam . Jest coraz gorzej . Mamy synka boję się ,że przyjdzie taki dzień ,że będzie wychowywał się nie pełnej rodzinie . Bo nie wytrzymam i odejdę od niego . Widzę ,że mąż by wolał żebym na wszystko się zgadzała nic nie komentowała ,a jego rodzina żeby jeździła po mnie do woli . Żebym udawała ,że wszystko jest w należytym porządku . Był by szczęśliwy . Żeby jeździć spotykać się jakby nigdy nic, żeby oni przychodzili kiedy chcą i na ile im się podoba . Bo ja przecież nie jestem człowiekiem nie mam swojej godności , swojego życia i nie trzeba mnie szanować ani liczyć się ze mną . Ja mogę wszystko znosić - dlaczego nie ?

Kasiaa 2012-08-20 09:58:56

Nawet nie wiecie Kobitki ile razy poryczalam sie czytajac Wasze wypowiedzi. Czym zasluzylysmy sobie na tak okrutny los, kazda z Nas chciala i chce kochac i byc kochana. W moim malzenstwie katastrofa, niedawno obchodzilismy 6 rocznice slubu o ktorej maz zapomnial, podczas obiadu ubrudzil sie widelec na talerzu meza, nie wymienilam na nowy i mamy cichy tydzien, chcialam zrobic zakupy ale uslyszalam tylko, ze to jego pieniadze, chociaz sa to pieniadze za projekt i sama je tam wlozylam, od 2 dni jadlam stary chleb i makaron w lodowce tylko swiatelko. To ja jestem ta glupia, ta ktora nic nie umie. Zyc mi sie nie chce, od 4 dni lykam po 2 tabletki tramalu i zasypiam.

malgosia 2012-08-22 21:18:47

w[tam was wszystkich czytajac wasze smutki lzy kreca mi sie w oczach kazdy czlowiek potrzebuje cieplego slowa milosci oparcia w drugim czlowieku na poczatku zwiazku wyglada ciekawie ale drugiego czlowieka poznaje sie w codziennym zyciu pelnym trosk ktore przewaznie spadaja na kobiety ktore czesto staja sie bezradne bo jej mezczyzna ucieka nie chce rozmawiac z kobieta bo jest pewny siebie juz chrzani zwiazek ale jak poczuje ze traci kobiete czuje zagrozenie zmienia sie kobietki badzcie silne usmiechniete znacie swoja wartosc nie dajcie sie upokarzac prosze was mezczyzna ktory intersuje sie swoja kobieta okazuje szacunek zawsze znajdzie czas dla niej moze byc nawt 15 lat z nia jesli kobieta jest o dla swjego faceta to niech idzie swoja droga a szczescia nie zazna bo los jest msciwy kto kogo krzywdzi wroci do tej osoby pozdrawiam

hania 2012-08-25 15:41:21

w kazdym zwiazku jest jakis kryzys brakuje milosci zgody pieniedzy w innym zwiazku czasu dla siebie jeszcze z w innym jest wszystko ale a ludzie sie ze soba nudza malo ze soba rozmawiaja bedac w domu zamykaja sie w swoim swiecie telewizor pisanie sms lub komputer coraz mniej jest w rodzinach zyczliwosci uprzejmosci niechec a powodem glownym jest brak rozmowy wyjasnienia czegos co boli ludzi bliskich rodzi sie zal nienawisc a dalej co sie dzieje w zwiazku to kazdy juz wie wielka sztuka jest zyc w zgodzie to jest bardzo trudne ale cieplym spojrzeniem milym slowem mozna zrobic duzo jesli sie ludzie kochaja ale to musi dwoje chciec zrozumiec siebie i nie ranic slowami czynami bo to bardzo boli coraz wiecej mezczyzn rani swoje kobiety ktore sa delikatne ale wina zawsze jest posrodku poniewaz jedno zacznie drugie konczy a czlowiek ktory kocha jest kochany jest szczesliwy nikt nie chce zyc obok siebie powodzenia

gosia 2012-08-26 22:22:57

maz pracuje w delegacji wraca i wyjezdza bardzo sie zmienil zobojetnial zamyka sie przed telewizoprem kopmuterem jest malo rozmowny w domu niechetnie pomaga ma swoj swiat pieniadze kolegow malo jego interesuje nie mozna uwagi jemu zwrocic bo sie wscieka unika seksu a w domu mysli ze ma sluzaca obrzydlo mi to wszytko czekam czekam a jemu cos sie pokrecilo w glowie to ja jestem kobieta nie on tak zmienia facetow delegacja i wolnosc alkhol popelnilam blad ze na takie wyjazdy pozwalalam potrzebne nam byly pieniazki 4lata wyjezdza to uczucie sie wypalio probowalam roznych sposobow za pozno rozpada sie nasz zwiazek drogie panie zeby byc kochanym musi dwoje chciec podnioslam sie boli ale nie placze wkrotce tez wyjezdzam do pracy w delegacje i smiac mi sie teraz chce z meza uderzyla w niego zazdrosc o mnie szaleje prosi n ie zostane to jest praca maz z delegacji wroci mnie nie bedzie niech pozna smak samotnosci i zobaczy jak to boli jak odraca sie bliska osobe kazda kobieta musi byc stanowcza poniewaz to co sie mowi trzeba zrobic zastanawiam sie jak wroce co sie bedzie dzialo w moim zwiazku pozdrawiam

$$ 2012-09-03 08:59:13

zawsze byłam tą uleglą ,Gdybym nie ulegała już dawno nic by z tego nie było.Załuję bo już dawno mogłam z tym skończyć. On mnie nie zna ,nie spędza ze mną czasu , nie rozmawia, o wszystko obwinia -szkoda straconego czasu.

Filippa 2012-09-05 01:51:13

hm kochane kobiety - a która z Was patrząc wstecz żałuje, że nie wyszła z takiego trudnego związku wcześniej ? Ja wiedziałam, że mam trudnego męża, wiedziałam kogo biorę .Wiedziłam to 18 lat temu... Inteligientnego hama-egoistę .Tyle, że bywały chwile, dla których warto było . Kwitnie, żegluje, bryluje... w towarzystwie, uprzejmy nie do poznania. W domu - zimny, obcy, zajęty sobą. Zastanawiam się dlaczego tkwimy w takich związkach ? Ja chyba już nie muszę . Nie żal mi chyba nawet - gdyby związał się z kimś innym, a niech jest szczęśliwy ! Tylko żeby nie kłamał ! Jestem zmęczona... i nie myślę już o następcy. Jestem atrakcyjną czterdziestką - która cały czas rozwija się zawodowo. Dziewczyny - to właśnie Wam z serca radzę ! Przypomnijcie sobie swoje marzenia i rozwijajcie się. Z drogi chłopie, jak nie jesteś wsparciem, a Ty kobitko miej swój cel i ciesz się nim :)

Megi 2012-09-11 09:40:33

Jestem 5 lat po ślubie!To jest czas niezbyt długi....Ale ma wielki problem bo mój mąż ciągle ogląda się za innymi kobietami i stawia mnie ciągle w sytuacjach w których żadna kobieta nie chciałaby być...serce boli jak widzę gdy obmacuje,całuje inne kobiety!często są to dużo młodsze dziewczyny ode mnie!Choć ja mam dopiero 24lata!A gdy mu to powiem,że go widziałam z inna to robi zemnie Debila!Mamy dwójkę dzieci i to jest najgorsze bo mi jest ich szkoda... :-(

Anula 2012-09-15 17:07:52

Widze że osób z problemami jest wiele ,,,ja też duszę sie w małzenstwie jestesmy po slubie 16 lat,od kilku lat sie psuje ja chcialam rozmawiac z meza strony padaly slowa skad Ty to bierzesz naogladasz sie seriali a potem chcesz nie wiadomo czego a ja chcialam tylko szczerej rozmowy.Kilka dni temu podjelam nastepna probe rozmowy ze jest mi zle mowilam ze jestem nieszczesliwa na pytanie czy mnie odpowiedzial mi nie kochan Cie teraz bo jestem na Ciebie zly hmm dziwne pojecia milosci ma ,zdalam sobie sprawe ze nie znam czlowieka z ktorym zyje od 16 lat pod jednym dachem.Po moich slowach ze moze powinnismy pomyslec o rozstaniu odpali bez zadnych emocji to skladaj pozew ja Ci go podpisze. Gdybysmy nie mieli dzieci nie wachalabym sie ani chwili zeby go zlozyc ...mam ciezki orzech do zgryzienia teraz ale przecie kazdy ma prawo do bycia szczesliwym czy warto cale zycie poswiecic dla dzieci np czy warto byc tkwic dalej w malzenstwie tylko dla nich badz tez z przyzwyczajenia przecie one to widza widza co sie dzieje miedzy mama a tata.Pytanie retoryczne ale ja juz znam na nie odpowiedz.Pozdrawiam wszystkie kobietki o podobnych problemach

agnieszka 2012-09-17 00:08:37

witajcie !jestem mama 2 wsanialych synkow zyje w konkubinacie od 12 lat ,i nagle wszystko zaczelo sie walic! moj konkubent ma dziwne chumory?jednego dnia jest kochany, drugiego krzyczy i narzeka na mnie ,wypomina mi rozne rzeczy ze to ja chowam zle dzieci,ze on wiecej zarabia,bez niego bym se nie poradzila jak by odszedl...niewiem co mam o tym myslec ?ma dopiero 37 lat a zachowuje sie czsem jak staruszek.wyjsc nigdzie nie che ,bo po co jak jest zmeczony,znajomych miec nie warto zadnych gdyz do zycia nie sa potrzebni....dzieci nie musza isc do kina ,bo nie dlugo w telewizji pokaza to samo ,wyjsc z nimi na pizze nie ma po co bo sama mozesz im to zrobic w domu itd....jezu jakie ja mam upierdliwe zycie z nim ,czasem mam ochote wyjsc i nie wrocic ,ale cale szczescie mam jeszcze moje dzieci bo w tym momentach wlasnie mysle o nich :( jak mam sie z ty uporac ?

Mania 2012-09-19 21:59:18

Witam, widzę, że wszyscy mamy podobne problemy.... ja właśnie nie dawno odkryłam że mój mąż ma kochankę. Niby nic w tym dziwnego no bo takie rzeczy się zdarzają i to bardzo często z tego co czytam, ale ja jestem w 7 miesiącu ciąży. Szczerze to jeszcze go nie zdemaskowałam i nie wiem co mam naprawdę zrobić??? Z informacji które posiadam to już od marca nie spotykają się, ale miłość jej nadal wyznaje... Co ja mam zrobić???

dziunia11 2012-09-22 18:54:46

my też przechodzimy kryzys ,który trwa od roku. zaczęło sie od powrotu męża z misji w afganistanie. chyba nie potrafi odnaleźć się w sytuacji domowej . zasuwalam sama przez rok z czwórką dzieci godząc pracę i dom i czekając na mężusia , który mówił ,że tęskni, kocha ,że będzie mi pomagał,że nadrobimy stracony czas ,że wieczory jak kiedyś będą nasze.i co? wrócił i dobrze było 2 tygodnie . później już był ciągle zmęczony , zajęty , wieczorki przy kompie , a ja sama w sypialni. czekałam , prosilam...ale ile można.wracam z pracy , ogarniam chatkę, chcę porozmawiać , cieszyc się sobą, pobyć blisko. a on proponuje oglądanie filmu. juz nie interesuje się moim życiem . już wlaściwie w domu nic nie robi, a jak go o coś poproszę to wielkie halo,że się czepiam , że znowu coś chcę.on przychodzi z pracy,zje obiad , potem drzemka i wieczorem siada do kompa i gra.w weekend wielka łaska ,że idziemy z dziećmi na spacer, bo zazwyczaj mu się nie chce. mowiłam nie raz ,że niepokoi mnie ten stan rzeczy,że jesteśmy rodziną, że brakuje mi jego czulości, bliskości. prosiłam porozmawiajmy ,że by coś z tym zrobić .on mi mowi,że wymyślam .czuję sie samotna , opuszczona i niekochana . już nie mam sił . mam żebrac o zainteresowanie i czas , o czułość ? dziś mamy rocznice ślubu. rano zrobilam śniadanko. nie przyszedł na śniadanie. ryczalam przez pół dnia. a on pół dnia gra.do du...takie życie. jeszcze nie wiem co zrobie , ale nie mam juz sił, i nie chce zmarnować sobie życia.

do Mani 2012-09-24 11:22:48

Jeżeli możesz to odpuść sobie swojego męża. On się nie zmieni,tacy zawsze znajdą powód do zdrady. Lepiej zacznij myśleć o sobie i dziecku i wręcz mu pozew rozwodowy. Ułóż sobie przyszłość z kimś wartościowym. Miej swoją godność i ambicję bo zasługujesz na kogoś lepszego. Lepiej od razu wszystko sobie wyjaśnić i odejść niż męczyć się z kimś takim przez kolejne lata, ciągle cierpieć i wpaść w depresję.Zwróć się o pomoc do tych którym ufasz i psychologa

mały 2012-09-29 22:38:26

A ja już nie wiem co jest nie tak. Zawsze starałem się dogodzić swojej żonie, kocham cię, kwiatki, spędżmy każdą chwilę razem, rozmawiajmy itp. Pomagałem przy dzieciach, na mojej głowie załatwianie wszelkich spraw w urzędach, remonty w domu, praca na działce. Po pracy praca w domu. Sex zawsze z mojej inicjatywy . Propozycje wspólnych wyjazdów, rozmów , bycia razem, prezenty na imieniny, urodziny, zaproszenia na imprezy. A moja żona uważa że nic dla niej nie robię, że znajdzie sobie innego faceta, że jestem gburem, że ją zdradzam, mi nie ufa i nie zaufa, rozmawia ze mną jak z obcym, zero czułości . Z innymi bardzo miło że aż wychodzę bo jest mi przykro że ze mną tak nie rozmawia. Jak jej zwrócę uwagę na cokolwiek to obraza majestatu, nie odzywa się, zero sexu, a ostatnio co jakiś czas wyprowadza się z sypialni i śpi z dziećmi. Wszystko to moja wina że się wali małżeństwo, proponuję rozmowy to wysłucha i tyle albo wychodzi obojętna, proponowałem terapię to powiedziała żebym sam poszedł. Jestem tym zmęczony, dzieci to widzą, nie chcę już za nią łazić i prosić o przytulenie, sex czy wspólne spędzenie czasu. Straciłem wiarę w siebie , sam już nie wiem czy to moja czy jej wina, jest cholernie uparta, nigdy nie przeprosi gdy mnie obrazi. Co mam zrobić ? Chcę z nią być, jest moją żoną ale nie chcę jej już dłużej prosić o zainteresowanie się moją osobą. Czytam to jak kobiety proszą facetów o rozmowy, pomoc czy wspólne spędzenie czasu , potrzebuję takiej kobiety. Czy można coś zmienić w naszym związku nie wiem ale mnie to już przerasta. Pracuję 8 godzin, nie spędzam czasu z kolegami, jestem na każde zawołanie, wszystkie zarobione pieniądze razem z premiami wkładam do wspólnej kasy. Coś chyba jest nie tak ze mną , po prostu jestem pantoflażem , a tak chciałem zaimponować kobiecie. Dochodzę do wniosku że nie było warto.

Aguś 2012-09-30 23:10:22

Ja mam dwoje dzieci.7 lat i 5 miesięcy.Przy pierwszym dziecku jak i niedługo po porodzie drugiego sytuacja sie powtarza.Jak urodziłam syna był szczęśliwy.Po roku czasu tak mu spasowało nie wracanie do domu po pracy tylko picie z kolegami,że doprowadził do tego że dziecko nie widziało go przez 11 miesięcy.Wychodził jak dziecko spało a wracał pożnym wieczorem lub o 4 rano.Miałam dać sobie spokój,walczyłam idość długo ale się udało.Cieszyłam się.Do czasu kiedy przyszla na świat córa.Po miesiącu odtrącił syna.Co do córki byl czuły przez 2 miesiące,ale tatuś tego nie widział.I znowu się zaczęło,że praca się przedłuzyła,że ktoś ma urodziny itp.Takie sytuacje powtarzały się często a z czasem nabrały cały dzień.Choc wiedziałam gdzie jest to kłamał przez telefon.A dzieci tęskniły za nim.Mała tez bo ma juz 5 miesięcy.A to więcej obowiązku i więcej kłamaia byle tylko nie siedziec z dziecmi.Zastanawiam się nie raz co ja przy nim jeszcze robie.Zero poparcia ani pomocy.A jak zwracam mu uwage to jest moja wina.Kilka razy jak wrócił z pracy to mnie obarczałwino za to co sie stało w prac,albo że się skaleczył.Dla mnie to chore.Przecież mnie tam nie było!!!!!!Myślałam nie raz o rozwodzie,ale jak było wspomniane kocham go.Nie tak jak kiedyś ale zawsze coś.Wiem,że sięnie zmieni-ograniczy to napewno,ale tego nie potrzebuje.Najgorsze jest to,że jesteśmy małżęństwem od 7 lat a ja głupia staram się to naprawić od 5 lat a on nawet tego nie widzi.Tylko pretęsje i obraza.Ugotuj,przynieś,podaj.A do tego dbaj o dom,sprzątaj.Oni się bawią a my w pampersach lub w zabawach ze starszymi dziećmi.

starszy 2012-10-01 03:58:23

Małżeństwo , to nie jest idylla wymyślona przez nas przed ślubem. Mam za sobą ponad 30 lat małżeństwa i co ? Po porodzie pierwszego dziecka byłem niepotrzebny jako małżonek , tylko maszynka do zarabiania i utrzymania rodziny. Jak pracowałem 16 godzin na dobę , to pretensje że mnie nie ma w domu. Gdybym nie pracował po 16 godzin na dobę to pewnie byłbym wrednym mężem , który nie potrafi utrzymać rodziny. Niestety drogie Panie nie można od jednej krowy mieć mięsa i mleka - jak mówi stare polskie powiedzonko. Chciała abym był cały czas w domu i równocześnie miał pieniądze na utrzymanie rodziny - tego nie da się pogodzić. Wybudowałem dwa domy (jeden dla córki ,który wykończyła) drugi 320 mkw, mamy samochody , każdy swój , dzieci dorosłe też. I całe życie pretensje - nie interesujesz sie mną - a z jej strony zero czułości , miłości , zainteresowania. Kilka razy miała operacje onkologiczne we wczesnym stadium , bo w rozmowach to wyłapałem , ze potrzebna jest interwencja lekarza(mojego kolegi) Ale po kilkunastu latach sama wymacała sobie guza w piersi i kazała mi sprawdzić czy ma rację - i miała (ale zaniedbała pierś z badaniami 3 lata - w szczególności mammografię) więc kilka telefonów i operacja natychmiast - do dwóch tygodni z uwagi na badania wycinków etc. I stwierdziła że ja jej nic nie pomagam bo tylko zadzwoniłem i spotkałem się z lekarzem (kolegą) Poprzednio juz miała 2 operacje piersi tez błyskawicznie i bez innego leczenia bo wykryte wcześnie , oraz wycięto jej potworniaka na jajniku . A teraz dwa lata piekło w domu - ja jestem wszystkiemu winien , bo po raz trzeci ta sama pierś (rak z przerzutem do wezłów chłonnych) - operacja błyskawicznie - chemioterapia błyskawicznie , radioterapia błyskawiczne , bo mam znajomych. Badanie PET-CT po wszystkim - nie ma komórek rakowych. A ja mam codziennie w domu piekło. Ważne są dorosłe dzieci i wnuczki - a ja dalej potrzebny tylko jak jest problem i pieniądze. Więc każde małżeństwo jest inne , a kobiety po porodzie maja mężów tam gdzie słońce nie dochodzi ( ordynarnie - w dupie) i ważne są tylko dzieci i wnuki. Depresja? co cie nie zabije , to cie wzmocni. Mógł bym pisac godzinami na ten temat. Ale jak ktoś naprawdę ma problem - to chętnie podyskutuję z racji doswiadczenia życiowego , oraz znajomości prawa

atka 2012-10-05 21:51:49

no i u mnie jest to samo...kryzys:( Szkoda. Mamy dwoje dzieci, ja mam dopiero 26 lat on 25. Zawsze zostawałam sama z problemami, z wychowaniem dzieci, ze wszystkim. On woli piwo i kolegów, nie wie nawet gdzie trzymam ubrania dla dzieci, kiedy to on musi je ubrac. Nie dorobilismy sie przez 6 lat niczego poza stołem, krzesłami, meblami, w ktorych sie nie miescimy i kanapa na której codziennie zasiada i gra w Playstacion. Boli mnie, że moj piecioletni syn jest wciąz uciszany słowami ,,wypieprzaj do siebie,, ,, wes sie juz zamknij,, itp. Przeciez on chce odrobiny zainteresowania... cóz ja mu moge dac jako matka tylko miłosc, a ojciec przeciez jest przykładem...podobno:( mąz pracuje, ale pieniadze sa jego...za to długi wspolne. Ja dostaje tylko niewielkie zasiłki (zyjemy w uk). Z tego musze zadbac aby w domu nie brakowało jedzenia, srodkow czystosci czy ubran potrzebnych dziciom i wiele innych by sie znalazło ale nie bede wszystkiego wymianiac. Jak chce porozmawiac, to słysze ze sie powtarzam, albo ,, jak ci nie pasuje to odejdz bez drogi powrotu oczywiscie,,. Ja nie mam odwagi ale jest mi coraz ciezej, a on chyba tez tej odwagi niema. Niechce zeby moje dzieci brały z niego przyklad, bo jakim przykladem dla dziecka jest ojciec, ktory po pracy wanie sie na kanape i gra w gry, spi, albo ma swoje inne zajecia. Moje dziecko ma 5 lat i sika w łozko dzien w dzien, przypuszczam, że tak działą na niego stres i brak bezpieczenstwa. Ja tez czesto słysze teksty typu ,,zamknij ryj,,. Nie chce juz z nim rozmawiac bo moja rozmowa nie przynosi zadnych efektow, niewiem co robic..boje sie, że jesli odejde moje dzieci strasznie to przezyja, a kiedys mi zarzucą, że nie miały rodziny:( Co mam robic:( Jestem załamana i ,,wypluta,, nie mam juz siły walczyc:(

eliza 2012-10-05 22:32:01

Ja mam dwie córeczki 5 lat i 9 lat .Wyszłam za maz bo byłam w ciąży,mój mąż był dobry dla mnie przed ślubem ale teraz jest strasznie ,nie szanuje mnie,nie raz już uniósł na mnie rękę,nienawidze go czasami już był chciała to wszystko zakończy,ale jednocześnie go nadal kocham nie wiem co mam już sama robic może mi ktoś coś poradzi?

Peter 2012-10-06 07:10:09

Starszy Mam za sobą ponad 20 lat małżeństwa , i mam tak samo ALE JESTEM " mężem " Dochodzę do wniosku że nie było warto. Ona ma mnie w " D " A ja mam pustke w sercu ,

monika 2012-10-10 15:35:05

Ja jestem trzy lata po slubie nie ufałąm mu od poczatku, wymyslałam rózne historie przez telefon ze mnie zdradza ze jest z kims, robiłam wszystko aby osunac go troche od rodziny bo od dnia slubu oni sie liczyli nie ja nigdy nie mówił mi wszystkiego, a o mnie wiedział wszystko.Był bez kasy a pokochałąm go takiego miał długi nie przeszkadzało mi to stwierdziłam ze spłacimy damy rade, byłam silna pod kazdym wzgledem dam rade ale w miłosci sie poddawałam on walczył, ale czułam ze cos jest nie tak wmawiałąm mu zdrade wiec niby dla swietego spokoju to zrobił rozstalismy sie na jakis czas ale ze wzgledu na dziecko bylismy razem.Od poczatku małzeństwa wysłałam go do pracy za granice do rodziny, zmienił sie strasznie od roku mało przyjezdza chciał drugie dziecko a ja sie zgodziłam a teraz cierpie czujac ze mnie nie kocha.Wiem na swój sposób byłam cholernie zazdrosna,ale on nie potrafił mnie wspierac, a teraz nie umiemy zyc razem bo go nauczyłam kasy, a sama oszczedzam na wszystkim i teraz na to wychodzi ze nie dbam o siebie, chce odejsc ale sie boje dziecko dwa latka drugie w rodze a ja zagubiona potrzebuje pomocy a nie mam sie do kogo zwrócic.On baluje za granica i zapewne ma romans ale mówi ze jak by miał to by mi powiedział.Teraz mamy sobie przemyslec i milczymy.Jestem załamana a mąz ciagle wszystko na mojewj głowie zostawiał to ja musiałam o wszystko zabiegac co w zyciu mamy z kazdym problemem musze sobie radzic sama a juz nie potrafie nie ukrywam przed nikim ze nam sie nie układa juz nie wytrzymuje.Moze mam na swój sposób ciezki charakter ale nigdy go nie zdradziłam wszystko wiedział,ale widocznie on woli inne zycie.Kocham go i nienawidze a przedewszystkim nie ufam nie powinnam byc w tym chorym zwiazku,ale na własne zyczenie w nim popsułam duzo, a teraz chce aby to on mnie zostawił zeby było mi lzej.Nigdy bym nie wyszła za maz to jest chory papier a potem sie wali wszystko.

aga 2012-10-12 09:34:59

My jestesmy 14 lat po ślubie pobieraliśmy się w wieku 20 lat oboje i do tej pory jesteśmy szczęsliwi i zakochani jak wtedy mamy dwie córki 14 lat i 6 .Owszem ja po drugiej ciąży bardzo przytyłam waże 88 kg ale nigdy przenigdy nie uslyszałam od męża gruba jesteś czy coś w tym stylu wręcz przeciwnie.Kobitki nie marudzić nie narzekać to nic nie da aby pogorszy sytuacje.Trzeba pokazać mężowi że nadal się go kocha pomimo wszystko.A pieniądze nie sa najwazniejsze wiadomo że musza być ale to nie wszystko zdrowie jest najwazniejsze.

Peter 2012-10-12 17:50:05

Monika !!!!!!! Przeczytaj prosze co piszesz,co pragniesz milosci czy " Piekla " Dom bez milosci nie jest domem. "wymyslałam rózne historie przez telefon ze mnie zdradza ze jest z kims " 1"robiłam wszystko aby osunac go troche od rodziny bo od dnia slubu oni sie liczyli nie ja " odp "Od poczatku małzeństwa wysłałam go do pracy za granice do rodziny" I tak dalej

Peter 2012-10-12 17:54:43

eliza !! Wyslij GO DO LEKARZA "nie szanuje mnie,nie raz już uniósł na mnie rękę," PODZIWIAM CIE

adene 2012-10-13 22:24:20

Jestem taka szczęśliwa, że nie mam ślubu !!!!!Znamy się od 18 lat, mieszkamy razem ponad 10 lat.Jest coraz gorzej, podobnie jak opisywałście -bark rozmowy, leceważenie partnerki, ciche dni ok miesiąca.Oczywiście, że nie wytrzymam takiego zachowania.Poprostu ludzie z biegiem lat się bardziej poznają, widzą w sobie cechy , których nie było wcześniej.Wirzę ,że będę jeszcze szcęsliwa i spotkam miłość swojego życia.Same jesteśmy kowalem swojego losu

madzia 2012-10-13 23:49:39

jestem po slubie 14lat mamy dwoje dzieci ja niepracuje bo wychowuje dzieci maz dba o nas finansowo ale przychodzi taki czas kiedy nie bezposrednio ale daje do zrozumienia ze ma wszystko na glowie a ja nic nierobie czuje sie wtedy bardzo samotna w mojej glowie kraza mysli ze jestem nierobem ze do niczego sie nienadaje czuje sie malo atrakcyjna mam bardzo niska samoocene wiem ze mnie kocha i ja go tez bardzo ale slowa tak rania nadmieniam ze zzdaje sobie sprawe ze tez niejestem bez winy ale czuje ze dzieje sie cos zlego a ja jestem do tego taka uparta czasem mysle ze lepiej bylo by mu bezemnie nachodza rozne mysli ale wiem ze bardzo skrzywszilabym dzieci jest mi bardzo zle a najgorsze ze czuje ze jestem przynim taka malenka...co z tego ze materialnie nic nam niebrakuje...............

mariusz 2012-10-16 02:38:28

ja jestem 13 lat po slubie.postawiłem wszystko na rodzine,postawiliśmy za cięzko zarobione za granicą pieniądze dom,nigdy żony nie zdradziłem,przy domu tyrałem sam,schudłem 30kg przez 3 miesiące,wprowadzilismy sie do nowego domu 6 miesięcy temu.Po 3 miesiącach zacząl sie kryzys,żona zaczeła się upajać w alkocholu,zaczeła kłamac ze tylko jedno piwo,rozmowy nic nie dają,tydzien i znowu jest to samo,mam 32 lata i myslalem ze w koncu mamy to o czym duzo ludzi marzy,ze bedziemy szczesliwi majac dom,a teraz niemam po co zyc bo po co,ale w innym zyciu pokieruje swoje zycie inaczej,zostane kawalerem,najbardziej mnie boli ze ukochana mi osoba wiedzac ze mnie rani,robi to celowo,wykończy mnie psychicznie a moze o to chodzi.........

aleksiej 2012-10-16 10:14:31

Kochane Panie, serdecznie wam współczuję. Uważam jednak, że największy błąd kobietek jest taki, że o wszystkim chcą decydować same, mimo iż często nie mają do rządzenia predyspozycji. A facetów błąd taki, że nie potrafią być facetami, odpowiedzialnymi i zwyczajnie dobrymi dla swoich żon i dzieci.

aga 2012-10-16 17:51:19

u mnie też jest kryzys jestem od 2 lat w małżeństwie i mój mąż we wszystkim nadskakuje swojej rodzinie pomaga im we wszystkim a ja zostaje ze sobą i swoimi problemami sama... dodatkowo wmawia mi że jestem zazdrosna o jego rodzinę a ja nie jestem zazdrosna o jego relacje rodzinne, ale boli mnie to że mąż traktuje mnie gorzej od swoich rodziców i sióstr każde ich zachowanie potrafi usprawiedliwić a ja jestem wszystkiemu winna myśle że to się nigdy nie zmieni pozostaje tylko zadbać o siebie i synka nie wierzę już że można być szczęśliwym w małżeństwie.....

rex 2012-10-17 10:30:02

Jesteście w 80% głupimi cipami ,które nie wiedzą ,czego chcą ! A najczęściej chcą księcia z bajki i swój wyobrażony ideał ,a same idealne nie są.

piotruś 2012-10-17 12:15:23

Zakochalem się w mezatce znam ja juz od 5lat i tak naprawde zakochalem sie w niej jak byla jeszcze panna co robic nie radze sobie z tym a widuje ja codziennie jak sobie z tym poradzic

mamuśka27 2012-10-17 12:43:39

Witam. Jestem mężatką prawie od 4 lat mamy z męzem 3 letnią córeczke no i jestem w 5 msc ciąży. Od 3 lat mąż przestał sie nami interesowac widzi tylko swoich kolegów i braciszka. Bardzo się z tym źle czuje poniewaz on w niczym mi nie pomaga zostawia mnie samą ze wszystkimi problemami, uważa ze jak tylko on zarabia to nie ma innych obowiązkow, nasza córeczka czuje się odrzucona... Mnie z kolei nion stop wyzywa, wogóle nie szanuje nawet tego ze jestem w ciąży i potrzebuje spokoju, wmawia mi ze wszystkiemu jestem winna miedzy innymi tego ze ma problem z alkoholem staje się agresywny, znęca się nad nami psychicznie... bije... nie mam pojęcia co robić.Kilka razy wyprowadzałam sę z domu, planuję iść teraz razem z nim na terapią małżeńska.

Peter 2012-10-17 13:29:47

REX Pomyliles strony , Prosze nie obrazaj tych KOBIET one nie zaslugujom na to

Monz co go Zona ma w D... 2012-10-17 16:39:12

Mam pytanie !!!!! Moje Panie Jaki Ma Byc MONZ DLA WAS ( OPTYMALNY ) Ale prosze Szczerze!!!!!!!!!!!!!!!!

rex 2012-10-18 13:46:18

Zasługujom , zasługujom, już choćby tylko przez to ,że nie znajom ortografii.

Peter 2012-10-18 17:17:49

REX. Ja tesz nieznam bo pisze jak slysze , jako maly wyjechalem z Polski i mieszkam w Niemczech.Jest to problem dla ciebie. Bo jestes po polonistyce,

UWO 2012-10-18 23:10:56

Jestem facetem wysokim kolezanki uwazaja ze przystojnym mam dobra prace samochod mam gdzie mieszkac moje zycie na chwile obecna jest bardzo dobre nie moge na nic narzekac......ale mysle o malzenstwie i z tego co tu czytam to wnioskuje ze wole bys sam dramat co tu sie dzieje tez znam ludzi ktorzy sa zaobroczkowani i ich zycie sie pozmienialo na gorsze wiek 21 poamalu nalezec bedzie do feministek i egoistow dwie ksiazki dla kobiet Dlaczego mężczyźni kochają zołzy dla facetow Hieny, Modliszki, Czarne Wdowy

altana 2012-10-19 23:26:14

Po 30 latach mąż wyprowadził się z domu. Nie utrzymuje kontaktu z dziećmi ( dzieci są już dorosłe ) ani ze mną. Uważa, że wreszcie teraz jest szczęśliwy, bo ma czas tylko dla siebie. Przez 30 lat znęcał się nade mną psychicznie. Zawsze według niego byłam głupia. Uważam, że znęcanie się psychiczne jest o wiele gorsze od od fizycznego. Wszystkie siniaki i złamania kiedyś się zagoją. Psychiki nie da się jednak posklejać. Zostałam sama i nie bardzo mogę pozbierać się. Po tylu latach nie potrafię już żyć w normalnym świecie.

JAK UWARZACIE MAM RACJE ? 2012-10-20 08:52:37

SZANOWNE PANIE. Jak sposzczegam w 70% jest to wasza nadgorliwosc wszystko same chcecie po slubie osiongnoc lub pokazac partnerowi ze ma raj na ziemi .Lecz to nie ta droga, Wszystko na polowe obowionski i przyjemnosci. Same sie tylko wypalacie,Nadmiar obowionskow jak i troski dnia, Jak przyjdom DZIECI wszystko zostaje , obowionski tesz. Z ZONY PRZYJACIELA ,stajecie sie " TYLKO MATKAMI " Monz zostal sam " co ma robic " 1 on nieda sobie rady z dziecmi, " to musi byc Matka " 2 posprzontac mieszkanie " tu czeba renki Kobiety " 3 obiad ugotowac " on chyba wode przypali " Menszczyzna w swiecie kobiet jest zagubiony , pokaszcie nam ze jestesmy wam POCZEBNI I ZE JESTESMY JESZCZE " COS CO SIE LICZY W DOMU " nie tylko ten co ma zarobic na rodzine i ..... Pamientajcie boncie po slubie Kochankami,Przyjacielem i Dzielcie obowionski jak i przyjemnosci na dwoje. on bendzie sie czul poczebny " Jako Glowa Rodziny " MNDRA KOBIETA JEST TOM SZYJOM CO UMIEJENTNIE GLOWOM KRENCI. Nie za szybko bo bendom zawroty . Jak cos poczebujesz to wytlumacz tak ze ON to wymyslil " Glowa rodziny zadecydowala i tak musi byc " A wy sluchacie Go Starotyp ale naogul dziala

Andi 2012-10-21 22:42:00

Jak by nieten seks to mógłbym być gejem ... ;)

marzenia 2012-10-22 19:17:12

jestem dwa lata po slubie mamy z mezem dwie coreczki 5lat i3 lata nie pracuje zajmuje sie domem nic nie robie oprocz sprzatania,maz w obecnej chwili pracuje za granica a ja jestem sama z dzieciakami naprawde mam juz dosc wszystkiego,nie daje rady nie wiem co dalej robic wszystko mnie dobija prosze o opinie co mam robic prosze pomozcie...

rex 2012-10-23 13:13:57

W czym Ci mamy pomóc ? To może TY wyjedż do Angli i tyraj na rodzinę , a mąż niech siedzi z dziecmi.Czy tak będzie lepiej? Czy może najlepiej ,jakby mąż sie rozdwoił i był razem z Tobą ,a jednocześnie pracował na dom i rodzinę. Ot i cała kobieca logika...

JAK UWARZACIE MAM RACJE ? 2012-10-26 19:41:49

co sie teras dzieje z naszymi kobietkami

Iwa 2012-10-31 16:04:07

do Pana pod pseudonimem starszy 2012-10-01 ... może Pana żona to typ, który nie pokazuje emocji. A może to Pan ich nie pokazuje tak jak żona by tego chciała. Po siedemnastu latach bycia w związku nie mam ochoty patrzeć na mojego męża. A o uczuciach mozna zapomnieć. Mamy małego syna i gdyby nie on wyszłabym z domu w jednej koszuli i nie wróciła.

natalii 2012-10-31 22:06:54

Witam wszystkicyh.Na imie mam szmata a na nazwisko kurwa.Tak mąż mnie wyzywa.Za byle jaki powód jeste m wykrzyczana.Ratujcie bo zwarjuję

ula 2012-11-02 09:21:29

co się dzieje z mężczyznami? nie jest prawdą że chcemy księcia z bajki!!! wszyscy jesteśmy ludzmi popełniamy błędy. Często jesteśmy bardzo zakochani i nie dostrzegamy różnic jakie mogą nas dzielić w przyszłości.Ja bardzo kocham swojego męża ,staram się być ciepłą i czułą kobietą,jestem bardzo wrażliwa,ale jest mi przykro kiedy mąż wyklina z byle powodu nie chce żebym poszła do pracy nie znosi gdy mam swoje zdanie czasami boję się że już nic nie pomoże naszemu małżeństwu.jesteśmy 13 lat po ślubie i nadal zabiegam o niego ,robię się na bóstwo zakładam seksi bieliznę jest cudownie a na drugi dzień czar pryska on klnie że chyba zwariowałam że przynoszę mu śniadanie do łóżka i już sama nie wiem czy ze mną coś jest nie tak nie rozumiem tego i czuję się taka samotna...... mi i popełniamy błędy

pt 2012-11-02 16:49:03

Ula .... I tu sie pomylily role , " Tak jak z twierdzom oblegana a nie zdobyta jest interesojonca "

Peter 2012-11-02 16:53:36

Natali . Przepraszam za niego on niewie co czyni , Brak mu Honoru i wartosci osobistej dlatego prubuje ciebie ponirzyc ( pendrak a nie monz )

pit 2012-11-02 17:34:54

Moje Panie. Psychika wasza jest prosta , 1 Jestem dziewczynom " kokietka laska "" bustwo" 2 Jestem Mlodom kobietom " dumna niedostempna " 3 Jestem Narzeczonom " kokietuje obiecuje dominuje" 4 Jestem Mlodom zonom " Przyjaciel ,kochanka ,najleprzy kumpel " 5 Stalam sie matkom " Jestem tylko mamusaiom " 6 Wszystko co bylo MINELO " jestem tylko 1 Mamusiom 2 Paniom domu A co z resztom 1,2,3.4 " tu powstaje Kryzys Chlopak " monz" Pamienta te czasy 1,2,3.4 lecz gdzie som nasze 1,2,3.4 zostalo tylko 5 i 6 Zakochalismy sie w .1-4 reszte robimy razem prosze wruc 1,2,3,4 Samotny Monz

agnieszka 22 2012-11-03 13:59:02

mam takie tez problemy z mezem jestem 4 lata po slubie i mam dwojke dzieci ja mam dosyc tkiego traktowania chce rozwodu i sie wyprowadzic powiedzialam mu to o on tylko przytaknal i powiedzial ze mnie nie kocha juz nawet nie wiedzialam z jakim czlowiekiem sie zwiazalam :(

batoranna 2012-11-04 20:22:03

do"Altana" Moj mąż również po 30 latach malżeństwa nie chce mnie znać.ostatnio stwirdził,że mnie nie nawidzi,lecz na razie nie wyprowadza się.Myślę czsami ,że byłoby chyba lepiej gdyby się wyprowadzi.Wraca do domu bardzo późno lub wcale(postępowanie jest tendencyjne - praca w innym mieście)Twierdzi,iż nie ma nikogo a po prostu się wypalił.Wg niego nasze małżeństwo było toksyczne i w ogole nie powinno do niego dojść.Mamy dwóch synów jeden już dorosły i nie mieszka z nami a drugi jest w internacie więc przyjeżdża tylko na niektóre weekendy.Czuję się bardzo samotna,mąż nie rozmawia ze mną,nie mówi dokąd idzie i o której wróci.Każde moje próby rozmowy kończą się słowami - "daj mi spokój nie chce mi się rozmawiać.Kiedyś powiedział mi ,że możemy zyć razem ale osobno!! tylko jak to zrobić?jak tak można żyć? Ja już jestem u kresu wytrzymałości.Nie wiem czy jest sens ratować to małżeństwo .Zalatwilam psychologa, mieliśmy iść oboje,ale on stwierdził,że pójdzie sam.Żolądek mnie boli ,jestem ciągle zestresowana biorę tabletki uspokajające to chociaż ostatnio mogę przespać noc.Leży obok mnie w łóżku jak głaz a ja płaczę.Tak bardzo potrzebuję czuołści ,ciepła ,przytulenia .Tak wiele przeszliśmy i dobrego i złego dlaczego po tylu latach nienajgorszego pożycia doszło do takiej sytuacji ? Nie umiem tego zrozumieć.przecież w tym wieku ludzie nie powinni się rozchodzić!! Mamy ok.60-ki.Teraz kiedy dzieci są dorosłe moglibyśmy podróżować,pojść do teatru czy opery (kiedyś chodziliśmy)a teraz co pusty dom i zmęczona twarz - jak w piosence.Pomożcie co mam robić?!!! Jak żyć??!!

AnnaDe 2012-11-04 20:29:29

Natalii - to bardzo przykre co piszesz też kiedyś byłam tak nazywana,rozumiem co czujesz.Wiesz co - to są po prostu prości ludzie daj sobie spokoj stać cię na więcej zapewne jesteś inteligentną fajną babką zostaw lub po prostu nie sluchaj takiego " gówna ". Nie przejmuj się ,śmiej mu się w twarz,przecież nie o tobie mówi.

adam 2012-11-06 23:51:44

Przeraża mnie cisza jaka sie powoli zaczyna między nami ... Kocham czy nie kocham , sam już nie wiem ... Mamy super synka 4,5 miesiąca tracę ochotę na zajmowanie sie nim ... Gdy chce sie przytulić do żony to zawsze ma coś do zrobienia , o seksie nawet nie wspominam ,bo to tylko wspomnienie ... Bóg jeden wie jak to sie zakończy... Mąż...

ula 2012-11-08 19:26:56

już nie mogę tak dalej ,mąż nie szanuje mnie,używa wulgaryzmów,krzyczy i mnie ośmiesz .Walczyłam wiele razy o nasz związek ale nie mam już siły. Dziś spokojnie powiedziałam że jeśli nie zacznie mnie szanować to koniec.Najgorsze jest to że nie mam wsparcia w rodzinie tzn.mama i babcia uważają że mąż ma prawo poniżać i żle traktować ,bo zawsze tak było,a ja mam być posłuszną i cichą pokorną żoną.ryczę po kątach ale już brakuje mi sił.......

smutna 2012-11-09 00:44:53

Ja jestem mężatkom dopiero od 4lat (prawie) .... urodziło nam się dziecko 29 grudnia 2011 roku wydawało mi się że obydwoje chcieliśmy tego... w 30 tygodniu ciąży usłyszałam od niego że on tego dziecka nie chce , w ogóle w czasie ciąży dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy na temat męża, w tym czasie remontowaliśmy mieszkanie (wynajmowane z resztą) więc nadal mieszkaliśmy u rodziców (moich) mąż jezdził po pracy i remontował to mieszkanie jednak jak długo można malować dwa pokoje jemu zajmowało to dwa tygodnie okazało sie że poprostu przesiaduje tam z kumplami i pije .... bardzo chudł myślałam że ciężko pracuje więc szykowałam mu śniadanka codziennie rano robiłam kawe do kubka żeby mógł się napić jadąc do pracy byłam przykładną żoną ... aż pewnego razu ktoś wysłał mi anonima na nk, że mój mąż zaczą ćpać .... !!!! wszystko zaczęło się układać w całość .... i wtedy runoł cały mój świat... po porodzie było raz lepiej raz gorzej ,urodziłam duże dziecko były komplikacje podczas porodu, synek ma porażenie splotu ramiennego, rehabilituję go w zasadzie od 2 tygodnia życia, jeżdżąc po szpitalach nie mieliśmy czasu na bycie w naszym wyremontowanym mieszkaniu (był to dom jednorodzinny od znajomych teścia) , a była zima dosyć sroga rozerwało zawory z wodą zalało piwnicę piec gazowy też przez to ucierpiał .... właściciele kazali się wyprowadzić w trybie natychmiastowym ( tylko jeszcze do końca się nie wprowadziliśmy .... jedynie nasze meble tam mieszkały) ..... więc wzieliśmy kredyt hipoteczny kupiliśmy mieszkanie i teraz to mieszkanie remontujemy .... ale niestety wiecznie kłócimy się o to że mąż pije w pracy po pracy .... a dzisiaj usłyszałam że mam się wynosić i że chce się rozwieść .... rozmawiałam z nim nie raz że nasze problemy biorą się z tego że nie rozmawiamy ze sobą, że nie mówi mi o swoich problemach w pracy, że nie interesuje go co u mnie i co u dziecka .... teraz w tej sytuacji jakiej jestem nie życzę być żadnej matce w ogóle kobiecie, ale wiem że takich kobiet jak ja jest ogrom, które zrezygnowały z kariery w momencie kiedy zaszły w ciążę bo myślały że mają partnera który będzie je wspierał. Moje dziecko ma za niedługo rok miało być przez pierwsze 3 lata wychowywane tylko w domu, ale przez odgrażanie męża że się zajeżdża w pracy i po pracy i że jeszcze musi słuchać mojego gderania jak wypija czteropak za czteropakiem, i że jak dalej tak będzie to mam wyp...., muszę szukać na nowo (NA NOWO!!!!) pracy czyli nie mam nawet gdzie wrócić. Moje dziecko będzie wychowywane przez obce osoby bo moja matka pracuje mój ojciec pracuje więc dziadkowie z nim nie zostaną teściowa (macocha męża) stwierdziła że to nie jej wnuk ... teść zmarł w listopadzie 2011 roku. To może na tyle żali trzeba żyć dalej...

jolczita 2012-11-11 21:36:42

Witam.jestem mężatką od 11 lat,mamy dwoje dzieci(5 i 11 lat).Mąż utrzymuje dom,ja zajmuję się domem.Problem polega na tym , że chcę odejść bo mąż mnie nie szanuje.Rodzinie i przyjaciołom opowiada,że ja nie muszę pracować bo jego stać na utrzymanie rodziny,a w domu toczymy wojny o to że nie zarabiam,że dużo wydaję(choć moje wydatki kończą się na potrzebach codziennych).Prawda jest taka,że jak pójdę do pracy,opłacę przedszkole obiady córce,opiekunkę po godzinach,dojazdy do pracy-to nic mi z tego nie zostania.Ale to się nie liczy.Jak wraca z pracy a obiadu nie ma na stole to są pretensje,a jak wróci później to czemu odgrzewany.Odnosi się do mnie z pogardą,używa wyzwisk,a jak mi się coś nie podoba-to do mamusi.Czasami mnie szarpnie w przypływie złości,podniesie rękę(choć nigdy mnie nbie uderzył i zapewnia że nigdy by tego nie zrobił),Jak się nie kłócimy to jest super,rozmawiamy,śmiejemy się,a,później powtórka z rozrywki,rozwalony o podłogę telefon(bo za jego pieniądze),wyzwiska itd...Ostatnio płakałam,moja córka ze mną bo wszystko widziała.Kocham męża,chcę odejść, może nie.Sama nie wiem.Nie mam dokąd,nie mam za co,a co z dziećmi?

Magdalena ,Kraków 2012-11-12 10:30:04

Uwaga Młode mężatki i nie tylko ja ma taka radę wynikajaca z mojego doświadczenia : nie wolno łatwo rezygnować ze związku musicie wyczerpać wszystkie metody pokojowego rozwiązywania kryzysu.Poświęćcie troche czasu ,zeby obejrzec sobie wasz zwiazek z zewnątrz,próbujcie rozmawiać z partnerem,ustalać co nalezy zmienić i wprowadzać postanowienia w życie .Zdarzy sie pewnie i tak ,że to nie da rezultatu,a wiekszość z Was tak jak ja kiedys nie bedzie miała możliwości odejść i przerwać tego zwiazku bo dzieci małe,bo pracy nie ma ,bo nie ma gdzie sie wyprowdzić ,bo nie ma wsparcia rodziny etc ..same wiecie o czym mówię.Ja przestawiłam sie wtedy na zupełnie inny tor myślenia.W moim przypadku tak było ,że byłam wielkim problemem dla rodziny,gdybym chciala odejsc z dwojką małych dzieci.Myślałam o tym ,że musze przetrwać i święcie wierzyłam w to że spotkam jeszcze kogoś i bede szczęśliwa i postanowilam rozwijać sie na rózne sposoby ,myślałam wówczas ,że się wtedy wzbogacam ,umacniam swoja pozycję i zwiększam tez swoje szanse i nie pozwoliłam na to aby choćby jeden dzien był zmarnowany . Uczylam sie języka,chodzilam na różne kursy gdzie sie dało,ćwiczylam duzo ,aby utrzymac atrakcyjny wygląd i dziewczęcy wdzięk pomimo upływającego czasu.Nie myślcie ,że było mi łatwo,mieszkałam z psychopatą pod jednym dachem,który zadawał mi wiele bólu,ale najbardziej go doprowdzało do szału ,że moja wartość ciagle rosła i dawno już przerosła jego.Trwałam tak lat 8 ,kiedy dzieci osiągneły już wiek taki że nie musiałam szukać kto z nimi zostanie jak pójde do pracy,odeszłam od niego ,złożyłam pozew o rozwód ,poszłam do pracy i tak jak kiedyś święcie wierzyłam spotkałam dobrego człowieka na swojej drodze. Piszę to bo wiem ,że dużo jet kobiet takich jak ja ,które w pewnym momecie zycia nie miały wyjscia i musiały cierpieć w beznadziejności. Chce Wam powiedzieć,abyście w pierwszej kolejności wykonały pracę dla ratowania waszego związku,jeśli to nie przyniesie rezultatu to pracujecie nad soba i swoja przyszłością.Zyczę Wam z całego serca powodzenia.

zuzia 2012-11-13 10:33:36

Ja rozeszłam się z mężem dwa miesiące temu,byliśmy razem 10lat,mamy dwóch synów.Nie wytrzymałam jego obojętności wobec mnie i dzieci,ciągłych kłamstw i jego odwiedzin u swojej mamy nawet co drugi dzień,nawet jak jechaliśmy na zakupy to ja z dziećmi chodziłam po sklepie a on miał coś u mamy do załatwienia.Dwa tygodnie po naszym rozstaniu znalazł sobie inną dziewczynę,ja tęż mam kogoś z kim się spotykam.Wiem że mąż by wrócił do nas jakbym mu powiedziała,myślę że tęsknię też za nim ale czy warto wracać do tego co było.Dopiszę że zrobiłabym to dla naszych dzieci bo wiem że one tęsknią a on nawet jak przyjedzie ich odwiedzić to nie zajmuje się nimi.Proszę o poradę

Ania 2012-11-14 16:24:09

faceci sa do dupy

ratownk 2012-11-14 23:29:13

QRWA czytam to bo zona mi dala do poczytania bo czuje sie samotna jak kazda baba tu. Ona pracuje na etat i ja pracuje dzieckiem zajmujemy sie na zmiany, do mnie nalezy odkurzanie, mycie podlog, wychodzenie z psem, wynoszenie smieci, obsluga zmywarki, obiady robimy na zmiany, kapiele dziecka i sprzatanie po dziecku w zaleznosci kto z nim jest pracujemy po 12godz nocki i swieta tez. Ona dba o kurze, pranie, prasowanie, oplaty liste zakupow bo same zakupy robimy juz razem. Mialem etat to zarabialem okolo 1000zl wiecej od zony wykonujemy ta sama prace tzn ona jest ratownikiem medycznym ja rat.med-kierowca. Ona jak jest moco zmeczona wczasie dojazdu do pacjenta czasami ponad 20km moze przysnac ja jak przysne to roztrzaskam karetke. Mialem umowe na czas okreslony wiec nie przedluzono mi etatu dali kontrakt co jest mniej oplacalne Ostatnie 3 miesiace wygladaly tak ze mialem okolo 17dniowek i 6nocek w pracy pozotaly czas z zona i dzieckiem i zarabialem okolo 2tys wiecej niz ona, pracujemy tez w innych miejscach ona w miescie 20tys ja w 129tys wiec wyjazdow jest duzo wiecej karetek co prawda tez ale ogolnie jezdzi sie wiecej niz u niej bo sam tam gdzie zona kiedys pracowalem gdy mialem tak duzo dyzurow ONA wtedy byla bardzo samotna itd itp teraz jest miesiac ze nie moglem wziasc zbyt wiele dyzurow wiec jest placz ze malo zarobie ze kredyty itd ze jestem zerem bo nie moge sobie zalatwic etatu. Dzis bylem na wyjezdzie chata jak mazenie warta jakies 2-3miliony ogrfomny i przepiekny ogrod w garazu nowe audi a8 wlascicielem byl lekarz 38l odebral sobie zycie bo zona go zostawila gdyz za duzo byl w pracy ona samotna dowalala mu rogii tak sobie mysle ze nie tylko ja mam kryzys co zreszta widac tu na forum i pieniadze rzeczywiscie szczescia nie daja przynajmniej baba. Niestety pieniazki z nieba nie leca jak ktos duzo pracuje to duzo zarabia ale wtedy baba jest nieszczesliwa bo sama z problemami meza non stop nie ma samotnosc i wogole tragedia jak fscet malo zarabia tgo jest nieszczesliwa bo jest nieudacznikiem zerem itd o co wma qrwa chodzi okreslcie sie raz a porzadnie

Gocha 2012-11-14 23:57:38

ja odeszłam od męża już 4 raz, chociaż bardzo go kocham i nie wiem czy znowu do niego nie wrócę. Jesteśmy małżeństwem dopiero 7 miesięcy i jestem w 5 miesiącu ciąży. I to przez to, że stres źle wpływa na mnie i moje dziecko postanowiłam kilka razy wyjechac do domu rodzinnego. Kłótnie były zawsze ale ciągle mąż powtarzał, że to przez to, że jest sam i jest mu samemu ciężko(mieszkaliśmy w dużej odległości od siebie). Dodam , że jak jest dobrze to mąż jest cudowny. U nas kłótnie są ciągle o to samo, o to , że mąż mi nie ufa, przegląda tel mimo iż ustaliliśmy ze więcej tego nie zrobi (mąż nie ma podstaw do braku zaufania, jednak ciągle czegoś szuka). Nigdy go nie zdradziłam i nigdy bym tego nie zrobiła bo kocham go bezgranicznie i ciągle powtarzałam mu to. Ciągle wymawia mi moją rodzinę i byłych partnerów. Kłótnie są o to że on uważa ze nim się nie interesuję chociaż jak byłam z nim to poświęcałam mu cały swój czas. Boli mnie to, że jak wyjechałam to mówi tylko o sobie, że jemu jest ciężko bo on jest sam z dala od rodziny a ja się nim nie interesuję a to ja jestem w ciąży i potrzebuję tego zainteresowania i to dlatego przede wszystkim tak ciężko jest mi do niego wrócic. Mimo iz jestem w ciaży to on nie idzie na żadne ustępstwa a w złości wykrzykuje takie rzeczy, które w głowie mi się nie mieszczą. Jestem u rodziców i nie dzwonię (chociaż bardzo się o niego martwię) do niego bo każda rozmowa kończy się kłótnią co źle wpływa na moje zdrowie. Dodam, że chciałam iśc z mężem na terapię, długo się przed tym bronił, w końcu się zgodził ale jak umówiłam na wizytę to były kolejne pretensje ze nie zachowuję się jak żona bo nie dałam mu terminu do wyboru. Zawiodłam się po raz kolejny bo pójście na terapię było warunkiem mojego powrotu do niego, poczułam się oszukana, spakowałam i wyjechałam. Mąż w złości ciągle powtarza ze chce rozwodu, gdy się uspokoi mówi, że mnie kocha i że wszystko się zmieni a jak nie wracam do niego to znowu się wścieka. Dodam ze sama chodzę do psychologa bo nie radze sobie z tym wszystkim tym bardziej ze bardzo go kocham i na prawdę nie mam pojęcia co mam robic. Wiem doskonale, że on bardzo mnie kocha tylko, że razem nam źle a osobno jeszcze gorzej. rozum mówi mi jedno a serce zupełnie co innego. I co ja mam robic?

duren 2012-12-13 16:57:47

Kobietki co pragniecie

b 2013-01-02 22:31:51

Po 25 latach małżeństwa mam już serdecznie dość,mąż nie widzi żadnego problemu myślałam że jak dzieci będą duże to będziemy mieć więcej czasu dla siebie (wszyscy troje są już dorośli)a między nami przepaść.Mąż ciągle ucieka w pracę telewizor,komputer swoje sprawy(góry) .Był motyw zdrady z jego strony,mimo moich pytań nigdy nie wyjaśniony.Tkwi to w moim sercu jak zadra.Mimo moich problemów jestem z siebie dumna od pięciu lat pracuję zawodowo,w końcu jestem niezależna finansowo nie słyszę już"ty gnoju i leniu śmierdzący" niedawno ukończyłam licencjat a obecnie jestem w trakcie studiów magisterskich i po kursie komputerowym . Moje drogie ,panie uwierzcie w siebie zawsze można coś zmienić na początku małymi kroczkami .Można znaleść pracę około czterdziestki tylko trzeba bardzo chcieć, można pierwszy raz odważyć się spędzić sylwestra bez niego i tłumaczenia się W końcu wzięłam się za siebie i swoje życie szukam poradni zajmującej się kryzysem w małżeństwie,przedstawię propozycję mężowi zobaczę co dalej bo jak się nie zgodzi to rozważam rozwód mimo że tyle lat spędziliśmy razem a właściwie osobno

Sisi 2013-01-11 23:59:17

Jej dawno nie zaglądałam i jestem przerażona jak wiele kobiet cierpi. Każde małżeństwo przechodzi kryzys, z pewnością część z nich to te nieudane, które prędzej czy później się rozpadają. niestety wiele z nas wychodzi za mąż z jakiegoś powodu i później wychodzą tego skutki. Myślę że jeśli związek był szczęśliwy, małżeństwo również i nagle pojawił się kryzys coś jest nie tak i wina nigdy nie leży po jednej stronie. My kobiety również często nie widzimy swoich błędów, często oddajemy się w pełni dzieciom zapominając o partnerach. Sama jestem mężatką i przeszłam kilka kryzysów, a im dłuższy mój staż tym bardziej się przekonuję iż facet to facet, jeśli dostaje seks jest do rany przyłóż, jeśli zbyt długo go brakuje powstają kłótnie i problemy. Nie wiem skąd im się to bierze i co z nimi nie tak ale niestety seks dla większości facetów to priorytet w związku. Same sprawdźcie, wprowadźcie dla siebie od jutra nową zasadę, każdego dnia seks choćby nie wiem co, albo chociaż co drugi dzień, bądźcie kocicami, a gdy zaczną wam jeść z ręki wprowadzajcie zmiany w małżeństwie, uczcie ich rozmów itp. Oni dla seksu zrobią wszystko. Ja wiem że to nie zawsze łatwe, bo dzieci i życie wykańcza, ale to się sprawdza i odmienia faceta jak nic innego. Niestety bez seksu nawet najlepsze małżeństwo nie przetrwa:( Drogie Panie przerąbane mamy ale jeśli mężczyźni dostaną swoje i nam dadzą czego pragniemy, tak już zostali skonstruowani, a kto ich wymyślił? Nie mam pojęcia ale musiał być cholernie zboczony:) Ściskam Was ciepło

aga831126 2013-01-13 08:51:10

Ja właśnie się zastanawiam co dalej z nami,moim małżeństwem,dziećmi córa 7lat,syn 2latka,nie mam z kim szczerze porozmawiać,nie mówie że jestem bez skazy,mąż starszy odemnie o 13lat,mamy wspaniałe dzieci,KOCHAMY JE:)ale widze że kłótnie,pretensje moje i M.bardzo cierpia dzieci,nie umiemy ze soba rozmawiac,próbowaliśmy ratować zwiazek ale nie wychodzi

kochamciężycie 2013-01-15 20:39:15

Właśnie szukam recepty na kolejny kryzys w 25 letnim małżeństwie:(Mój mąż też nie rozumie o co mi chodzi i każda próba z mojej strony kończy się wymówkami i awanturą (niestety).I tak dzisiaj myślę,że po co go męczyć może lepiej będzie innym Go wyręczyć...

kochamciezycie 2013-01-16 00:44:55

Napiszę Wam jeszcze coś co mi dzisiaj chumor poprawiło mimo że mam małe cycki:"Facet miał wybrać sobie żonę. Kandydatki były trzy: pierwsza umiała dobrze gotować, druga była bogata, a trzecia bardzo inteligentna. Facet zastanawiał się... myślał i myslał... i w końcu, wybrał tę... która miała największe cycki."

Samotna...:( 2013-01-18 18:10:39

Witam wszystkich...mam też problemy z mężem, fakt że nie jestesmy ze soba bardzo dlugo bo dopiero 3 i pół roku ale wystaczylo zeby sie zaczelo psuc...nie stara sie wcale, ma gdzies to co mowie i to co czuje...np opisze jedna sytuację...jakis czas temu mój "wspanialy" mąż wybrał się do sklepu po farbę...po godzinie dzwonilam do niego czy cos sie stalo (bo sklep jest blisko) ale nie odebral , więc napisalam smsa..tez nic, czekalam kolejna godzine i juz bylam naprawde zdenerwowana ale nie moglam za bardzo dac po sobie poznac dlatego ze mamy male dziecko i on wyczuwa moje nastroje i pyta sie czy cos sie stalo i czy jestem smutna itd...dlatego czekalam dalej..mineły 3 godziny, 4, 5, 6, 7, 8....nic , dziecko plakalo za tata i pytalo gdzie jest a ja nie wiedzialam...w koncu wrocil bardzo pozno pijany strasznie i oczywiscie bez zadnej farby...przy dziecku nic nie mowilam, nastepnego dnia zostawilam malego pod opieka mamy i postanowilam z nim porozmawiac, oczywiscie zaczal mowic dobra daj mi spokoj i takie tam, powiedzial mi mniej wiecej gdzie byl i z kim ale nie wytlumaczyc dlaczego nie odbieral tel ani nie odpisywal wcale na smsy, zebym chociaz wiedziala ze nic sie nie stalo. a gdzie tam to zaraz sie odwrocilo przeciwko mnie bo tak jak stal tak wyszedl sobie znowu i znow wrocil w podobnym stanie...mimo to ze prosilam go zeby zostal ze mna i synem w domu, nic to nie dalo bo jak to on stwierdzil- ja moge sobie wychodzic kiedy bede chcial i gdzie bede chcial, no i ze bedzie wracal kiedy bedzie chcial. po co bylo ciagnac ta rozmowe...bez sensu, wiec postanowilam sie odwdzieczyc troche, kilka dni po tym jak juz siedzial w domu i nigdzie nie wychodzil ja powiedzialam ze wychodze do kolezanki i ze troche u niej posiedze i zeby nie mial do mnie pretensji bo ja przynajmniej mowie mu gdzie ide. ok poszlam, oczywiscie za jakis czas zaczely sie smsy i telefony ze mam wracac natychmiast do domu i ze co ja sobie wyobrazam i ze nie zachowuje sie jak zona itd. jeszcze mnie wyzwal bo wypilam 3 drinki z kolezanka w jej domu, gdzie bylysmy same. w tym momencie jestem chora i siedze z dzieckiem a on sobie wyszedl z kolega na piwo mimo to ze mowilam zeby zostal bo naprawde źle sie czuje a przy dziecku wiadomo trzeba sie nalatac bo albo chce jesc albo pic albo 100 innych rzeczy. nie zostal, poszedl sobie i pewnie znow wroci bardzo pozno. mam tego dosyc...co ja mam zrobic zostawic go ? on stwierdzil ze moge sie wyprowadzic do swojej mamusi jak mi sie nie podoba ale jak powiedzialam ze z synem to od razu zaczal krzyczec ze nigdy w zyciu i ze on mi go zabierze i ze jego matka i brat beda swiadkami ze niby ja jestem zla matka itd...mam tego dosc naprawde juz myslalam setki razy o samobójstwie ale mysli te przechodzily gdy popatrzylam na swojego synka...tylko nie wiem na jak dlugo starczy mi tej sily...nie wiem co mam robic, nie mam z kim porozmawiac a jak juz z jakas kolezanka rozmawiam to ma proste rozwiazanie-zostaw go i juz znajdziesz sobie lepszego, tylko ze to wlasnie nie jest takie proste, nie mialabym nawet za bardzo dokad isc bo moja mama ma bardzo malutkie mieszkanko z jednym pokoikiem malutkim...nie wiem ile wytrzymam jeszcze na tym swiecie naprawde jestem zalamana....:(

Zośka 2013-01-27 00:20:56

Jak to jest, ze próbujemy ze sobą rozmawiać od roku, jedne rozmowy kończą sie krzykiem i łzami , inne przytuleniem i zrozumieniem ,a kryzys trwa nadal. Jak już myśle, ze mamy go za sobą pojawia znowu. Mam już zszargane nerwy, czasem biorę coś na uspokojenie. Kochamy sie ,ale nie umiemy sie dzielić życiem codziennym. Jesteśmy ze sobą 10 lat z czego 3 w małżeństwie z 2 letnia córka. Nie poddajemy sie ,ale na jak długo starczy nam sił ... Nie wiem

Mert 2013-01-27 00:27:22

Sisi masz racje. Seks bez małżeństwa istnieje, ale małżeństwo bez seksu NIE. Tak jest prawda. Polecam :) szczególnie dla małżeństw z małymi dziećmi ,aby dbały o to i nie odwlekaly na pózniej.

mała 2013-02-01 21:53:23

jak tak czytam to wiem ze nie jestem sama i nie tylko ja mam takie problemy tylko jak długo można tak wytrzymać,chcem wierzyć ze wszystko bedzie ok ale w głębi serca czuje że zaczyna sie wszysko po mału sypać

samotna 2013-02-07 23:45:56

ja przechodzę taki sam kryzys jak inni jak chcę porozmawiać z mężem o tym to twierdzi że wymyślam .Teraz rozumiem inne kobiety to jest bolesne przejście .Gdy się kogoś kocha a ta osoba cię olewa ja już mam dosyć doradzcie jak z tym sobie radzić.

samotna...:( 2013-02-12 20:00:12

ja juz wczesniej tu pisalam, od tego czasu nic sie nie zmienilo a jest jeszcze gorzej, nie mam z czego praktycznie zyc, nawet dla siebie kupic podstawowych rzeczy do higieny nie moge nie mowiac juz o innych potrzebnych rzeczy do domu i dla dziecka np lekarstwa gdy jest chory...mam dosc i nie wiem co mam z tym zrobic, chyba tylko rozwod zostaje? nie wiem...

didi 2013-02-20 20:43:31

smutno czyta się te wszystkie komentarze, zwłaszcza, że i u mnie nieciekawie, a dopiero 4 lata poślubie...hmm... przykro...u mnie podobnie, jak u Zośki :( brakuje stabilizacji, emocjonalna huśtawka, łzy, a potem cień nadziei, ale jak długo dam tak radę żyć... kocham, ale brakuje sił do tego, by przebrnąć przez kolejny dzień...brakuje czułości, troski i ...seksu:(

samotna w łóżku 2013-02-23 20:14:13

mam kochającego męża,cudowne dzieci, piekny dom. oboje sporo zarabiamy. on nie pije,pomaga mi w domu, jest cudownym ojcem. od kiklu miesiecy kochamy sie sporadycznie.. on nikogo nie ma,problemy zdrowotne tez odpadają.. po prostu mu sie nie chce. on mnie bardzo kocha, i ja nie wyobrazam sobie zycia bez niego.. a mimo to go zdradziłam. jestem naprawde zgrabna, zadbana.. i mam spory temperament. oddałabym dużo z tego mojego perfekcyjnego zycia zeby to moj maz był moim kochankiem.. ale nie jest.. mam wyrzuty sumienia.. ale przeciez upominałam się, kusiłam, nawet prosiłam.. czytałam erotyczne romanse, podsuwałam pomysły.. seks robił sie coraz nudniejszy i coraz rzadszy.. az w koncu ustal... kochanek, niestety nie pierwszy, nie skarzy sie na "jakosc uslug" , wiec tez nie w tym problem. poza seksem wszystko w naszym malzenstwie jest idealne.. przez pierwsze kilka lat bylo naprawde niesamowicie w lozku... nic nie rozumiem.. 40 letni facet nie ma ochoty na sex.. jak widac kryzysy maja wiele twarzy..

didi 2013-02-27 19:40:02

...zapisał się na jedną ze sztuk walk wschodnich... i nie ma go 2 razy w tygodniu po 2,5 godziny... nie rozmawiam z nim od kilku dni, mam dość, że nie wymienił mi zarówki w reflektorze auta, że nie zadzwonił po hydraulika, chociaz umywalka jest nieczynna od tygodnia... egoistyczny pogląd na świat, to dewiza wielu facetów i dlatego tak trudno z nimi żyć...

facet 2013-03-19 18:38:06

Didi opowiadasz bzdury Facet myśli o rodzinie ( kobieta o sobie ... dzieci i dom ) Ja sam mam za dużo na głowie a zona myśli ze biorę wszystko sobie na spokojnie ,ja mam ochotę na chwile spokoju

didi 2013-04-04 12:17:24

każdy potrzebuje spokoju... zauważ "facet",że obecne czasy wymuszają na partnerach współdziałania we wszystkim, co dotyczy rodziny i , że wsparcie jest nieodzowne, inaczej małżeństwa nie ma, nie ma też rodziny... a mój mąż zostawia niemalże wszystko na mojej głowie... Pomimo tego, że oboje pracujemy, to niestety większość obowiązków mam ja do wykonania. I tu w zasadzie nie chodzi o obowiazki, bo jestem pracowita, odpowiedzialna... chciałabym jedynie tego samego ze strony mojego męża;)

facet 2013-04-06 14:51:36

didi masz racje, Rozmowa czyni cuda , Milczenie bul. Ja nie mogę z zonom rozmawiać ( ona blokuje ) nie rozumie mnie lub nie chce ma swój świat . ja nie należę do niego ale moja wyplata , powiedz co robić jak myślisz

facet 2013-04-06 15:01:16

Jeszcze jedno pytanie didi , piszesz " kocham, ale brakuje sił do tego, by przebrnąć przez kolejny dzień...brakuje czułości, troski i ...seksu:( " A czy masz trochę cierpliwości ?

didi 2013-04-08 18:22:27

rozmawiamy... mam wrażenie, że mąż chciałby potulnej żonki, która ogarnia całe wspólne życie i robi to z anielską cierpliwością, i uśmiechem na twarzy, przy czym ON mąż zajmuje się tym, co lubi najbardziej, czyli... sobą. A ja jestem czasami diablicą, która nie przebiera w słowach. Jestem też konkretna i mówię nie tylko co myślę, ale czego oczekuję, i natrafiam na mur... Często cierpliwości mi brak, fakt faktem... No, to kłopot, jeśli jedno z partnerów milczy i stan ten wkurza niemiłosiernie... Ty tez musisz uzbroić się w cierpliwość?!

facet 2013-04-09 17:25:04

didi ja jestem uzbrojony jak rycerz , ale zbroja ugniata a stal ciśnie i nie daje się w niej pływać. " robię co mogę a i tak tonę " Zycie to jest lotto gra ras się wygra ras nie ja chyba przegrałem , ale została mi nadzieja ze nie przegrałem . Kocham, ale brakuje sił do tego żeby dalej walczyć. bul bul tonę!!!

didi 2013-04-11 18:20:08

mówią,że mężczyzna lubi konkretne wypowiedzi z ust kobiety, a to wierutna bzdura i tyle... mój facet chciałby żebym była cicha, usługująca mu i wiecznie zadowolona z niego... nie umiem tak...

Facet 2013-04-15 11:17:43

DIDI Proszę nie przesadzaj , " a tak kochany mi możesz wszystko powiedzieć jesteśmy małżeństwem, on zadbaj o siebie . ONA .Ty świnio ja się staram a ty tak do mnie = 3 dni ciszy i płaczu on mnie już nie SZANUJE " itd. konkretne wypowiedzi z ust kobiety

maya 2013-04-15 18:24:24

Witam.Jestem 10 lat po ślubie.Z perspektywy czasu mogę stwierdzić że naprawde szczęśliwa nie byłam chyba....wcale.Odkąd urodził się syn(8 lat) jest już tylko gorzej. Jesteśmy sobie praktycznie obcy. Zamiast się kłócić poprostu staram się już męża unikać bo ileż można słuchać jaka to jestem beznadziejna,gruba i wogóle do niczego,że jestem jego największą pomyłką w życiu i ze nie rozwiedzie się ze mną tylko dlatego żebym go nie oskubała.Odeszłabym nawet dziś gdybym miała dokąd..Najgorsze jest jednak to że nie mam się nawet komu wyżalić..

didi 2013-04-16 15:27:24

maya wyżal się "tutaj"... ja też mam potrzebę gadania-wygadania się... boję się chyba podobnej sytuacji do Twojej, a chodzi mi konkretnie o obojętność, wzajemne unikanie się... mój mąż miał marzenia podobne do moich, a na dzień dzisiejszy nie chce słyszeć o drugim dziecku, twierdząc, że nie mamy na nie pieniędzy, nie chce też kupić domku do remontu, winiąc za ten stan mnie, że rzekomo, gdybym była lepsza dla niego, jego postawa byłaby inna. Obwinia mnie również za swoje sięgnięcie po papierosy... ciekawe dlaczego ja nie popadam w nałogi, przecież tez mogę znależć dla siebie pretekst?! pozdrawiam:)

maya 2013-04-16 19:41:16

U mnie jest trochę inaczej..mój mąż w porywach namiętnośi(sex który zdaża się coraz rzadziej) chce drugiego dziecka ale ja..nie tzn. chciałabym ale nie z takim człowiekiem ,za dużo już z nim przeżyłam i wiem do czego jest zdolny..żyję tylki dla mojego dziecka, gdyby nie ono to nie wim co by było..chciałabym być jeszcze kiedyś szczęśliwa ale przekonuję się ze ci faceci to poprostu z innej bajki są...

kojot 2013-04-19 08:34:02

Drogie Panie !! Narzekanie nie da nic tylko się człowiek rozkleja, i staje się odporny na informacje z boku . Widzicie tylko was ,i świat wasz lecz życie to nie tylko " Kobieta " Ja jak i inni faceci mam także zonę co myśli " ten frajer jest do tego żeby przyniósł walutę i dobrze " a ja sobie zrobię jak nato mam ochotę, A jak mu się nie podoba droga wolna. Ja pracuje jako normalny pracownik stres 8 godzin + 4 godziny z i do pracy . Wracam do domu Zona się skarży ze musiała sama iść na zakupy, obiad zjadła z dziećmi dwie godziny wcześniej ( obiad jest zimny ) idee resztę kupić powrót do domu ,wieczór " odpocznę sobie " ZAPOMNIJ CZEBA ZONIE POMUC. Dzieci poszły spać . PRAGNIENIE NA CIEPLO MOJEJ ZONY ogarnęło mnie idę do niej " wy faceci macie tylko jedno w głowie, masz dzieci to starczy . co robić mam sobie poszukać kogoś co mnie pokocha . Czy tyko pieniądze bo mnie chyba nie

didi 2013-04-19 17:54:32

Problem jest bardziej złożony, niż sądzimy... Faceci rzeczywiście pochodzą z innych bajek i to takich o zabarwieniu niejednokrotnie czarnym... facet nie słyszy, co się do niego mówi, jest jak krzesło... mówisz do niego patrząc mu w oczy i co widzisz? BRAK ZROZUMIENIA!!! Mnie w moim mężu drażni egoizm i lenistwo, to główne powody do sprzeczek:(

maya 2013-04-21 13:07:38

Drogi Kojocie-ja czekam na chociażby troszeczkę czułości od mojego męża a nie dostaję nic,więc to o czym piszesz działa w obie strony..Też pracuję, zajmuję się domem, dzieckiem. Nie wszystkie panie siedzą w domu i czekają na kasę męża..a co mam w zamian?? chyba to samo co Ty...

kojot 2013-04-22 23:26:49

Hallo maja to jak masz tak samo to wiesz jak jest . Nie tylko faceci ale też i " damy domu " som w swoim świecie zadumani . Kto ma racje ? Po prostu Zycie . Szkoda ze tak jest ,kiedyś bym powiedział widziały Gały co brały. Teras śpiewam sobie " cicha woda brzegi rwie "

kojot 2013-04-22 23:53:37

Maya ZMIENIMY OKULARY NA " ROZOWE LUB ZIELONE " a te normalne do pieca ....Ha ha ha

maya 2013-04-23 20:52:03

Widziały gały co brały..coś w tym jest..ale co to pomoże..takie czcze gadanie.. jak żyć trzeba.Pocieszam się tylko że mam fajną pracę.,.tam zapominam o troskach życia ale niestety potem trzeba wracać do domu..Jeśli chodzi o okulary to wolałabym te różowe..bo takie życie bez miłości to czysta wegetacja.Jak myślicie? istnieje takie prawdziwe uczucie..na całe życie?

Leokadia 2013-04-24 18:01:25

Leokadia 2013 -04-24 Zdrada bardzo boli wiem ,ja w chwili obecnej przechodze ten koszmar .Po 40 latach dowiedzialam sie ze moj maz spotyka sie ze swoja pierwsza miloscia,z ktora byl zareczony przed laty.W styczniu lezalam w Instytucie Kardiologii w Aninie ,maz odwiedzal kochanke w tym czasie ,do mnie do szpitala nie przyjechal. W2009 roku pochowalam syna ,bol jaki pozostal po smierci syna nigdy sie nie zagoi.Nieprawda jest ,ze czas goi rany .Smierc dziecka i zdrada meza sa to dwie sprawy z ktorymi nie moge sobie poradzic.Najgorsze jest ,ze maz bije iwyzywa,czy ja wytrzymam to wszystko. Mam 60 lat.

didi 2013-04-30 20:42:01

Leokadio, czy masz możliwości finansowe, by móc odejść od niego?!

kojot 2013-05-02 16:07:12

Ja mam tagrze problem jak i wy moje panie. Urzacie ze my faceci mamy wszystko robic jak wam to w wasz „swiad „pasuje bo inaczej jestescie nieszczensliwe i bjadolicie , a ce glupoto wy na to ? Pragnelem od zony ciepla no i troche sexu odp Na ty niema czasu wszstko jedno lem nalazkiedy, Sobe innom kobiete co tagrze pragnela zycia ciepla seksu .Zona sie dowiedziala „ suce glowe urwie i po K....” zerwalismy kontakt ONA Jest sama ja t Agrze a zona ma dzieci i cale wyplaty , I dalej narzeka jakie cienszkie ma zycie co mam robić zostawić zonę i dzieci ?

maya 2013-05-07 08:49:49

Wiecie co? Ja myślę że większość ludzi w związkach się po prostu męczy tylko wstydzi się o tym mówić. Ja też czasem myślę o tym żeby znaleźć sobie jakąś odskocznię tylko że to jeszcze bardziej może skomplikować i tak trudną sytuację a niekoniecznie ten ktoś może okazać warty tej rewolucji w życiu. Niestety, może zaliczam się do grona tchórzy którzy wolą się męczyć niż coś zmienić, bo to jest baaaaaardzo trudne. Łatwo się mówi "odejdż' 'zostaw go albo ją' ale gorzej wykonać...Kojot a ty tak nie generalizuj bo to nie jest zależne od płci tylko od człowieka,jakby pogadać z twoją żoną to pewnie też by miała coś na swoją obronę..Mój mąż oczekuje że będe 'wazeliną' która spełnia wszystkie jego zachcianki a ja nie jestem takim typem człowieka więc pewnie część konfliktów bierze się ztąd ..

didi 2013-05-08 18:56:06

maya, właśnie u mnie jest tak, jak piszesz:( Jestem odpowiedzialna za każdy aspekt naszego wspólnego życia. Mąż szuka dla siebie rozrywek, bo jak twierdzi jemu się należy, a mnie zostają obowiązki. Nie rozumie, że małżeństwo, rodzina, to wyrzeczenia, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Nie daje sobie wytłumaczyć, że kochając innych musimy się "poświęcić"... robimy to z miłości, więc nie czujemy straty...Ja przynajmniej tak mam... On jednak nie rozumie sensu mych słów... Tłumaczę mu,że nie potrzebuję towarzystwa koleżanek,ani innych rozrywek, że chcę rodziny, w której każdy z nas będzie robił wszystko dla dobra drugiej osoby... Domu pełnego miłości, zrozumienia, chęci do działania i współdziałania... Ja nie jestem robotem, mam swoje lepsze i gorsze dni... nie mogę jedynie dawać, chcę także brać... Wyrażam swoje niezadowolenie, mówię o swoich potrzebach, ale trafiam na bezduszność i brak zrozumienia...

kojot 2013-05-08 21:37:43

Co racja to racja Maja . Ja paczę jak i większość ludzi egoistycznie z jednej strony ale czy tego nie czyni większość ludzi? Czy nie czujemy się pokrzywdzeni jak nas ktoś próbuje nas ustawiać jak jemu pasuje " czynimy tak samo " ale to jest ktoś inny. Jesteśmy bezradni ale robimy powstanie , czemu my a nie " on ona " Walczę i jestem zwalczany wygrywam i jestem pokonany Ale chyba jestem jakoś KOCHANY ( To chyba tak było zawsze i zostanie na wieki ) choroba genetyczna HA HA

maya 2013-05-10 11:45:50

Didi nie przesadzaj z tym poświęceniem..to chyba nie na tym polega małżeństwo żeby żyć tylko dla tej osoby ,jeśli się tak wyobcujesz a mąż pewnego pięknego dnia Ci powie 'żegnam' to co wtedy? Zostaniesz zupełnie sama i na nic będzie te poświęcenie..ja mimo moich problemów staram się życ w miarę normalnie ,tzn.czasami wychodzę z koleżankami i odrywam sie od tego wszystkiego..i na chwilę zapominam.To taka moja terapia egoizmem..inaczej pewnie już bym zwarjowała.Musisz mieć jakis 'swój świat' bo Ci nasi partnerzy-nieważne czy kobiety czy mężczyźni to dla nas inny gatunek i tak do końca to się chyba nigdy nie porozumiemy.Kobiety i mężczyźni mają zupełnie inne poglady ,priorytety..poprostu inne podejście do życia i myśle że tak już zostanie niestety :-(

didi 2013-05-11 09:56:48

maya Ty napisałaś "Kojot a ty tak nie generalizuj bo to nie jest zależne od płci tylko od człowieka..." No właśnie nie zależy... Bywa,że faceci są oddani rodzinie i tego oczejuję od męża, który wcześniej starał się ... i nie mam zamiaru być "na topie" bo tak podpowiadają nam media, krzycząc, że człowiek ma prawo w związku do egoizmu, do samorealizacji kosztem rodziny... Powiem Ci tak, że w życiu jest czas na wiele rzeczy... Czas na zabawę , gdy nie masz rodziny, potem przychodzi czas na rodzinę , na dziecko i wówczas są obowiązki i radość czerpana z macierzyństwa i tacierzyństwa, a gdy dzieci podrosną czas na samorealizację... i taki podział czasowy nikogo nie krzywdzi... I mów co chcesz, żyjąc w związku musimy liczyć się z drugim człowiekiem, przede wszystkim dlatego, że kochamy, a tak czując chcemy dla innych jak najlepiej.... a egoizm w małżeństwie doprowadza do jego rozpadu, tak, jak u Ciebie... Stąd też tak wiele rozwodów wokół nas... Stawiać trzeba na rodzinę, kiedy się ją ma i robić wszystko, aby jej członkowie byli szczęśliwi... A co do koleżanek, to mam je w pracy... prywatnie nie spotykam się z kobietami, bo nudzą mnie rozmowy z nimi, wiecznie te same, no i oczywiście zazdrość i zawiść o byle głupotę... pozdrawiam

gosia 2013-05-12 19:37:41

od.1.01.2013 roku postanowiłam że nie będę się juz angażować w związek jestem 35 lat po ślubie i mój mąż wcale mnie nie interesuję ,mam 2 dwoje dzieci usamodzielnione ,i kazdy z nas śpi w osobnym pokoju,nigdy nie było dobrze,przeszłam jego pijaństwo,poniżanie i wiele przykrych rzeczy,ale ostatnio nawet nie chce z nim rozmawiać .mieszkamy w jego domu rodzinnym ,pomimo musieliśmy spłacić,ale to ja powinam opuścić dom,narazie jeszcze pracuję,proszę poradzcie jak dłuzej mozna mieszkać pod jednym dachem z damskim bokserem,poradzcie

maya 2013-05-13 13:37:34

Didi sama sobie przeczysz bo skoro ty jesteś taka oddana swojemu mężowi i wszystko poświęcasz dla rodziny to po co tu zaglądasz? Teoretycznie nie powinno Cię tu być, powinnaś być szczęśliwa dogadzając mężowi a jesteś??? Twój mąż pewnie to ma gdzieś, bo woli być egoistą (takim jak ja?)..Twoj świat się kończy na byciu matką (nie wiem czy nią jesteś..) i żoną? Chcesz żyć w jakimś zamkniętym świecie pod nazwą MAŁŻEŃSTWO? Nie dziwię się twojmu mężowi że ucieka od tego , żaden zdrowy samiec nie da się tak zdominować. Masz jakieś staroświeckie podejście do życia, choć myślę że jesteś sporo odemnie młodsza..To że coś sie zepsulo w moim małżeństwie nie przekreśla jeszcze całego życia. Co mam zrobić, twoim zdaniem, gdy mój mąż okazał się kimś innym niż myślałam? Nie zawsze się sprawdza powiedzenie "widziały gały co brały" a poza tym to myślę że moje wyjście ze znajomymi nie jest powodem moich problemów tak jak twierdzisz...

didi 2013-05-15 17:11:43

ja niczego nie twierdzę, tylko komentuję to, co Ty piszesz... Stwierdzam, że nie czytasz uważnie tego, co tutaj napisałam, stąd Twoje dla mnie niezrozumienie MAYA ?! A staroświeckie podejście do życia ( jak twierdzisz) że nie jest niczym złym:) w moim rozumieniu i z pewnością lepsze, niż życie u boku człowieka, z którym nie chce się być "uciekając z domu" do koleżanek. Smutne jest życie z kimś, kto się zmienił na tyle, że życie staje się udręką. Znam takie małżeństwo i ich zgorzknienie, niezrozumienie świata, który nas otacza, egoizm i smutek. I powiem Ci coś niezmiernie ważnego... Większość kobiet o rozpad związku wini kobietę (to takie moje małe obserwacje) nie faceta... Uważam,że jest odwrotnie... Kobiety się starają być dobrymi żonami, matkami i kochankami. Zawsze staję w ich obronie, a faceci ze swoim egoistycznym podejściem do życia, chcą jedynie z niego czerpać przyjemności i to wyłącznie dla siebie. Najwyższy czas, żeby ich tego oduczyć! Może mnie się uda?

Kojot 2013-05-16 09:47:25

Moje szanowne Panie " Maja i Didi " Spostrzegam ze wam się trochę mylą pojęcia, " zdrowy egoizm " - To nic innego jak życie w grupie społecznej ( rodzina ) staranie się o tom grupę i jej potrzeby ale nie rzucając SIEBIE na boczny tor " każdy ma pragnienia poczeby " Egoizm to " Ja tu wiem jak i co ma być robione inni majom się podporządkować " Bendę złą/y no i życie w grupie jest do DU.. i wszyscy robią mi na złość ja jestem taka/i nieszczęśliwy/a w moim związku . No i ODDANIE dla rodziny ,To głupota człowiek ma Zycie a nie wegetacje pragnienia ,i prawo do "Szczęścia OSOBISTEGO " oddając to "RODZINIE " i żyć tylko dla rodziny bez czasu dla siebie kiedyś pękniemy pod obowiązkami i wszystko do czego i poco oddaliśmy naszą " osobowość " naprawdę nadaje się do DUP .A my jesteśmy wrakami na Złom . DEDI SPOTKAJ SIE Z KOLERZANKAMI PRYWATNIE CO JAKIS CZAS NA KAWE I CIASTKO Poczesujesz trochę relaksu on morze też na dzieci uważać parę godzin jest ojcem. A ty odprężysz się i na tankujesz nową energie DLA RODZINY Bez rodziny jesteśmy i pomocy rodziny jesteśmy sami i słabi Ale Rodzina bez nas jest " niewidzialna " My jesteśmy rodzinom wszyscy ona on oni .Walczmy o Rodzinne i o nas

Kojot 2013-05-16 09:49:10

Ta wypowiedz jest od Serca jak ja myślę , SAMIEC KOJOT

didi 2013-05-16 21:47:22

Kojot, Ty nie uszczęśliwiaj mnie na siłę hehehehehe Ja naprawdę chętnie spełniam się w domu...a na małe przyjemności ,które jak twierdzisz dzięki "zdrowemu egoizmowi" znajduję czas... ale na spotkania w babskim gronie mnie nie wysyłaj, bo uschnę tam z nudów... mówisz "WALCZMY O RODZINĘ" ...hasło piękne, ale z realizacją do bani, bo chcesz być w rodzinie, ale chcesz także wolności, a w obecnych czasach, w ciągłym zaganianiu, te wolne chwile musimy przeznaczyć dla rodziny... która według mnie to nie tylko obowiązki, ale miłe towarzystwo do zabawy, wyjazdów itp.

maya 2013-05-17 19:25:45

Didi widocznie twój mąż ma odmienne zdanie od twojego skoro "szuka sobie rozrywek"...a z tym że to zawsze są winni faceci to nie przesadzaj bo ja znam kilka odmiennych przypadków..Drogi Kojocie chociaż ty piszesz do rzeczy, nie żyjemy przecież z rodziną na bezludnej wyspie, wokól nas jest kupa ludzi..chyba po cos tak to jesit poukładane a nie żeby się zamknąć w skorupie i spełniać dla rodziny..

didi 2013-05-20 19:00:34

maya Ty naprawdę nie czytasz dokładnie tego, co piszę... A skoro żyjemy w wolnym świecie, to każdy z nas ma prawo by "widzieć" życie po swojemu... Ty pozwalasz sobie na taki rodzaj funkcjonowania, jaki uprawiasz, więc pozwól mnie na własny odbiór życia, ludzi i mojego męża... Lubisz mieć własne zdanie i to Ci się chwali, ale nie poddawaj negacji zachowań innych ludzi... I wysuwasz zbyt idące wnioski do spraw, których nie znasz... To forum miało spełniać zupełnie inną rolę, niż Ty "proponujesz"...

kojot 2013-05-20 20:59:17

Maja dziękuje straciłem nadzieje prawie że panie to czytają co ktoś inny pisze . DEDI jak masz tak szczęśliwe życie i jesteś dumna z małżeństwa to czy maj tak dalej ZYCZE SZCZENSCIA tobie nie poczeba nic bo to masz . A mąż dostanie kule z łańcuchem do nogi i Bendzie cacy

didi 2013-05-21 17:24:48

kojot...Ty chyba już tę kulę posiadasz, skoro "tutaj" jesteś?!

kojot 2013-05-22 16:36:41

Dedi Masz racje , dlatego jestem . szukam informacji od innych co można zrobić żeby było lepiej

maya 2013-05-23 12:55:57

Kojot szukaj dobrego ślusarza...żeby się pozbyć tej kuli. Didi a po co Ty tu jesteś,bo nie dajesz jasnych odpowiedzi?

Kojot 2013-05-23 22:04:29

Maya Pozbędę się jak Bendę 2 metry pod ziemiom. Do tego czasu dałem słowo " na dobre i złe dni " Były dobre Teras som złe , może powrócą dobre kto wie KIEDY ?

maya 2013-05-24 12:52:46

Nie miałam na mysli pozbycia się żony ,to tylko taki żarcik był..co nam pozostało..?? zacisnąć zęby i czekać na lepsze dni...

kojot 2013-05-24 15:51:32

Przyjąłem do wiadomości ,SZKODA

kojot 2013-05-25 10:51:54

Maja co nam pozostało częściowo zębny zacisnąć i próbować nasze życie tak modelować żeby wszystkim było trochę lepiej bo do tego żeby było dobrze jeszcze mamy jak widzę dość dalekom i uciążliwą drogę Maja damy sobie rade !!!!!!! Dzieci som najważniejsze .

maya 2013-05-28 16:06:35

Masz racje ,dla dzieci można znieść wiele..możemy się też pocieszyć że niektórzy mają jeszcze gorzej od nas ,w końcu bywają też trochę lepsze chwile..choć jest ich tak mało...

kojot 2013-05-30 16:20:02

dlatego ze tak molo czeba o nich pamiętać i żyć dalej godnie

didi 2013-05-30 20:08:17

hehehe... no i co?! Jednak zostały Wam kompromis i "poświęcenie" dla dobra rodziny, czyli tak, jak napisałam wcześniej;)

Ewa F 2013-05-30 23:04:28

Moj kryzys malzenski zaczal sie rok po slubie i trwa do dzisiaj mamy dwoje dzieci dwa latka a drugi piec miesiecy i niemozemy dos do porozumienia a najgorzej jest jak sie w malzenstwo wtraca tesciowa jeszcze aalkoholiczka agresywna a maz byc za toba i dziecmi to broni mamusi a ja jestem najgorsza, i to jest najwiekszy kryzys nieraz mysle o rozwodzie ale powstrzymuje mnie od tego zamiaru dzieci bo dzieci musza miec dwoje rodzicow.

kojot 2013-05-31 09:56:03

didi godnie ale nie jak " SKLAWE "

kojot 2013-05-31 10:29:37

EWA spróbuj przyznawać racje mu , ALE TAK ZEBY ON ZROZUMIAL ZE : Jak tak dalej Bendzie to zrobisz jak mama myśli . NP. mama powiedziała ze nie sprzątasz w mieszkaniu . Reakcja ; parę dni zostaw budę jak jest i idź do swojej mamy na odwiedziny ( wiem ze mamuśkom jest cienszko zostawić bałagan ) jak on powie ze jest bałagan ,odp. tak kochanie jak mamusia sobie życzyła lup chciała widzieć tak zrobiłam. Z czasem zrozumie ze to ty jesteś jego Życiem i on ma cię chronić jak TARCZA ,a nie mamusie A po zatem Facetowi czeba tak powiedzieć żeby myślał ze to on to zadecydował i jest PANEM SYTUACJI " poj..... EGO " on powiedział ze mama opowiada bzdury TAK MUSI BYC MA RACJE Tobie zostało tylko przytaknąć ( a ze go ustawiłaś nie musi wiedzieć ) działa jestem przykładem zonie wyszło po dwóch latach się skaplem no i przyznałem racje " oczy som zamydlone to jest mamusia wszystko jedno jaka jest " Matka jest jedna TY TESZ JESTES MAMUSIOM TWOICH DZIECI i jesteś dla nich świenta .i dlatego czeba to załatwić dyplomatycznie

didi 2013-06-03 15:50:39

Kojot, zabawne jest to, że "mówisz" to samo co ja, tylko zapisujesz innymi wyrazami...sens i kierunek są takie same hehehe I jeszcze to, że w rodzinie nie chodzi o godność ale o wzajemny szacunek przedmówco...

kojot 2013-06-04 17:53:33

didi częściowo ale nie całkowicie myśli prawie każdy podobnie ale nie tak samo. Dom i rodzina TO NIE " wszystko " Ja wyjdę czasami z kolegami po za mury i mam trochę rozrywki " za rzadko ale jest " u ciebie te mury som bb wysokie . dlatego myślimy pewnie podobnie ale nie tak samo

maya 2013-06-07 07:52:36

Dla każdego z nas rodzina jest ważna bo jakby nie była to mówimy sobie do widzenia i po sprawie a skoro tak nie nie robimy to znaczy że coś nas powstrzmuje,że mamy jeszcze jakieś priorytety..ale to wszystko nie wyklucza tego żeby od czasu do czasu pomyśleć o troszkę o sobie..

zagubiona 2013-06-11 18:47:11

maya - święte słowa, to co zostało przez Ciebie napisane w zasadzie podsumowuje wszystko :). Ja mam taki problem z mężem, że jest strasznym perfekcjonistom, pomaga w domu dużo - owszem, przy dzieciach też ale wieczorami wolałabym żeby mnie przytulił niż zasiadał przy komputerze z słuchawkami na uszach bo nasze życie zamienia się powoli w życie nie razem ale koło siebie. Czasem mam wrażenie, że rozmowy z obcymi w zasadzie ludźmi spotykanymi na co dzień dają mi większy pęd do życia niż to życie które mnie otacza :/... A myślał ktoś o zdradzie ? Tzn. źle powiedziane: o bliskości z innym człowiekiem który ma podobne problemy ?

maya 2013-06-13 20:48:15

Ja myśle..ale jakoś odwagi brakuje..wogóle zemnie jakis cykor..Fajnie bylo by mieć kogoś kto cię zrozumie, kto wysłucha..pocieszy..tylko gdzie go szukać i czy to coś zmieni w tym i tak już zagmatwanym życiu...???

Tomek 2013-06-20 09:52:46

Ludzie coraz częściej błądzą, bo są w stanie wmówić sobie, jak to bardzo są nieszczęśliwi z tego czy innego powodu, a zawsze jakiś się znajdzie. Dobrze jest zrzucić winę na kogoś innego, ale w samym sobie nie widzieć nic złego i nie starać się zmienić. Ja też mam problemy, duże, ale widzę, iż czasami za bardzo się przejmujemy drugą osobą i za bardzo staramy we wszystkim. Rozwiązań jest dużo, człowiek jest sternikiem swojego okrętu i gdzie będzie chciał popłynąć tam popłynie. Niektórzy mają Boga w sercu i wiarę wielką, iż można zmienić wszystko i góry przenosić. Niektórzy mają wiarę wielką w to, iż można się poddać, odrzucić wszystko co się ma, dzieci, męża i z kochankiem zmieniać świat. Nie potrafimy się dobrać dobrze na początku, ale czy ktokolwiek to potrafii... Każdy ma swoje rany na sercu, każdy ma blizny, które przeszkadzają mu stworzyć coś wspaniałego, coś ponad wszystkie podłości tego świata, ale tacy już jesteśmy, małostkowi, podatni na wpływy obcych nam ludzi, podążamy z nurtem, bo to modne. Prawda, wierność, uczciwość, tych słów już nikt nie uważa za wyjątkowe, nie szanuje tego. Co jest ważne dzisiaj, to kasa i przyjemność, nic więcej się dla większości ludzi nie liczy. Cóż. Zginiemy czy nie, rozstaniemy się czy nie, zawiedziemy się czy też nie, wszystko zależy od nas samych i tego jak dobrze będziemy potrafić zrozumieć przyczyny i skutki postępowania na tym świecie. Mamy wolną wolę, więc ją wykorzystujmy jak najlepiej się da.

alinas 2013-07-06 20:39:12

Mój mąż jest miły i akuratny dla otoczenia, wszyscy go uwielbiają: koledzy, pracowncy, sąsiedzi - a dla mnie w domu cham. Drze mordę o byle co, zadaję sobie pytanie czym soie na to zasłużyłam ? Robię się wtedy agresywna, nie potrafię potulnie brac tego na klatę i awantura jest taka że słyszy pół osiedla. Dzis powodem jego darcia ordy na mnie było to że zamykam drzwi na klucz, żeby przez przypadek nie wypuścic kotki która przechodzi akurat rujkę.

kobieta 2013-07-12 15:09:31

Wyszłam za mąż nie kochając swojego meża, była to ucieczka przed zaborczymi rodzicami szukałam wolności a wpadłam w niewolę.Urodziłam córkę i cały czas myślałam jak odejść od męża był raczej dobrym człowiekiem ale nie takiego chciałam szczęścia czegoś mi brakowało to nie było szczęście jakiego pragnełam. A kiedy urodził się chory syn świat się zawalił i myślałam tylko że jak dzieci odchowam to odejdę. Mąż mi nie chciał pomóc wychowywać dzieci choć błagałam go na kolanach wolał robić inne rzeczy tylko nie dzieci bo to wymagało systematyczności i ciężkiej pracy.Udało mi sie przetrwać ten okres wykrztałciłam dzieci ,syn też skończył studium a groziła mu szkoła specjalna.Nie chce wracać do tego okresu w moim życiu drugi raz nie dałabym rady go przetrwać zabiłabym siebie i dziecko często otym myślałam ale to zdrowe nie miałoby matki nie mogłam tego zrobić.Przypłaciłam ten trwający latami stres chorobą i było to do przewidzenia a teraz już nie chce mi się żyć mam niską emeryturę jestem uzależniona od meża który jest miły dla wszystkich tylko nie dla mnie za dużo narosło pretensji i żalu i chyba nie da się odbudować tego małżeństwa chociaż poczyniłam pewne kroki ale, patrzę na niego i myślę że nie powinnam była wychodzić za mąż za człowieka ktorego się nie kocha a może nie wiedziałam jak powinna wyglądać miłość.Mój mąż wogóle nie umnie rozmawiać nie miał dobrego przykładu z domu od ojca nie chce nawet zmusić się żeby przemyśleć że mogę mieć pragnienia i marzenia, nigdy nie podziekował za moją pracę nie docenił niczego tylko potrafił do innych nagadać i znalazł sobie koleżankę pocieszycielkę jej pewnie wyplakiwał się jaką ma niedobrą żonę ktora nie wiadomo skąd brała siły i wszystko robiła sama i jeszcze jemu w pracy pomagała i tak upłynęło 37 lat wspólnego zycia bez miłości i szczęścia i zmarnowałam życie najlepsze lata sobie i mężowi przez jedną decyzję.Co teraz robić czy uda się jeszcze coś z tym zrobić? czy można zapomnieć lata tak tragiczne przeżyte? Myślę że już może być za poźno chociaż bardzo bym chciała być szczęśliwą i zapomnieć o złych chwilach mojego życia.

nieszcześliwa 2013-07-13 11:03:13

Postanowiłam też coś napisać o swoim małżwństwie,po 37 latach jesteśmy w głębokim kryzysie który trwa prawie cały czas.Teraz dopiero postanowiłam coś z tym zrobic i postarać się żebyśmy spróbowali żyć na nowo czyli lepiej.Jeden fakt który się wydażył spowodował że zaczęłam zastanawiać się nad naszym życiem i uświadomiłam sobie że chyba pokochałam męża i nie chciałabym go stracić ale czy to miłość czy strach że nie dam sobie rady sama,strach przed samotnością tego jeszcze nie wiem do końca,ale też mam do niego tyle żalu i pretensji i nie jestem w stanie mu wybaczyć jego zachowania w ciagu wszystkich lat.Wyszłam za mąż nie z miłości w wieku 19 lat nie wiedziałam co to milość nie miałam chłopaków bo w domu był rygor więc uciekłam w małżeństwo. Mąż ogolnie okazał się dobrym człowiekiem choć też miał wady ,ale ja mimo tego chciałam czegoś innego tych motyli w brzuchu po urodzeniu córki i później przez wszystkie lata skupiłam sie nie żeby się dogadać i szukać szczęścia z mężem a myślałam jak tu odejść żeby nikt mnie nie potepił bo co ja chcę od męża pracuje nie pije.Po urodzeniu chorego syna świat się zawalił i już wiedzialam że nie uda mi się odejść aż dzieci się usamodzielnią i do tej pory jeszcze nie są samodzielne i trzeba im pomagać.Najgorszy okres w moim życiu to wychowywanie chorego syna żeby nie był w szkole specjalnej sama go wszystkiego uczyłam błagałam męża o pomoc ale on wolał pracować i być poza domem bo to wymagało trudu i systematyczności poco mniał sie denerwować chcialam zeby wziął chociaż 2 przedmioty i pilnował lekcji, przeszłam trałmę i kiedy syn przy pomocy dobrych nauczycieli skończył studium,Ja zaczełam chorować prychiatra stwierdziła że póścila adrenalina teraz mam chore serce i jeszcze inne choroby na tle nerwicowym.Mój mąż nigdy mnie nie pochwalił ,nie chciał rozmawiać , niczego nie doceniał co robiłam w domu, zawsze było że moja praca to żadna praca po czym jestem zmęczona,a przcież tez pracowałam zawodowo, może też dlatego że za dużo żalu miałam do niego i w łóżku było bardzo źle nic nie czułam tylko obowiazek dla świętego spokoju.Niedawo zrozumiałam że miał w pracy koleżankę pocieszycielkę ktorej sie żalił na ciężkie życie z żoną,że nawet przeze mnie mój syn nie zdał matury bo mu nie pozwolilam.Jak myślicie czy to nie drań , ja ucząc sie z synem razem przez wszystkie lata dzień dnia od zerówki nie chciałabym żeby zdał maturę.Rozmawiałam z synem czy da radę powiedział że nie i ja odpóściłam przecież nie napisałabym za niego to nie to samo co odrabianie lekcji czy klasówka w szkole.I tak uważam że dużo osiągnęłam i wycisnęłam z syna tyle ile sie tylko dało.Na studia by nie poszedł więc ta matura nie była ważna to tylko byłby papierek .Nie wiem jak to wszystko przeżyłam teraz mam małą emeryturę i jestem niestety uzależniona od męża nieraz zastanawiam się co bym zrobiła gdybym byla niezalezna finansowo.Na rozpoczynanie nowego życia trzeba mieć zdrowie i dużo sily.Postanowiłam zawalczyć o szczęście z mężem, może sie uda nie wiem ale jak wymazac z pamięci te wszystkie lata kiedy o nich myślę to robi mi sie słabo.Jeśli to przeczytają dziewczyny które jeszcze mają partnerów a nie mężów to pamiętajcie bez miłości nie da się żyć i nie wychodźcie za mąż z rozsądku to napewno się nie uda szkoda życia

kobieta po 40 2013-07-24 18:10:35

Jesteśmy małżeństwem 20 lat, mamy czwórkę wspaniałych dzieci. Przez te lata bywało różnie. Praca, dzieci , studia właściwie nie miałam czasu na nic poza obowiązkami. Mąż ciągle w pracy, żeby zarobić więcej. Pozwalałam mu na to i w ten sposób oddalaliśmy się od siebie chociaż wydawało mi się że jesteśmy dobrym małżeństwem.Każde z nas miało swoje życie. Jakieś 4 miesiące temu obudziłam się jakby z długiego snu. Zauważyłam, że mąż odsuwa się ode mnie. Pewnie to było widać już dawniej ale ja tego nie zauważałam. Moje potrzeby czyłości i sexu wzrosły a mąż zaczął spać oddzielnie , późno wracać z pracy, wolny czas przed telewizorem, krytykował mnie na każdym kroku, oskarżał mnie o wszystko, zaczął szczególnie dbać o wygląd, perfumować się do pracy, sam wychodził na imprezy, obce kobiety mówiły zdrobniale jego imię, zero czułości i troski o mnie . Poczułam się zdradzona. Nie miałam dowodów zdrady , ale czułam, że coś jest nie tak. Zaczęły się kłótnie , awantury potem długie rozmowy nieraz całą noc. Nie przyznawał się do niczego. Mówił, że jest zmęczony. Postanowiłam walczyć, bo mąż stawał się coraz bardziej obcy a ja nie mogłam pozbyć się wrażenia , że mnie zdradza. Poszłam do poradni małżeńskiej. Terapeutka poleciła mi obejrzenie filmu ,,Ognioodporni". To zmieniło moje nastawienie do męża i życia. Miłość to nie to samo co zakochanie. Miłość to decyzja , którą podejmujemy i mimo przeciwności trwamy, bo takie jest nasze postanowienie. Gorąco polecam ten film, najlepiej obejrzeć go we dwoje. Nie wiem czy mąż mnie zdradził, chciałabym aby był wobec mnie szczery ale nie wiem czy ta wiedza jest mi do czegoś potrzebna. Mój mąż chce ze mną rozmawiać, być może dlatego, że jest sex częściej z mojej inicjatywy. Mówię mu o swoich potrzebach czułości i on je spełnia . Mówię mu o tym co mnie boli , dużo rozmawiamy. Mam nadzieję, że kryzys minie i on również przejmie inicjatywę. Wiem na pewno, że jeżeli przynajmniej jednej stronie zależy to wszystko jest możliwe. Konieczna jest cierpliwość. Polecam obejrzenie filmu. Warto również przeczytać książkę ,,Mężczyźni są z Marsa, Kobiety z Wenus". To niesamowite jak mało znałam naturę mężczyzn chociaż żyłam z mężem 20 lat. Nie próbujcie zmieniać mężów na siłę , zmieńcie siebie i swoje postrzeganie świata. To nie jest łatwe ale możliwe. Prawdę mówiąc to przeszłam rewolucję w moim życiu. Jestem innym człowiekiem . Wiem że większość problemów była spowodowana złą komunikacją między nami .Po prostu mówiliśmy jakby innymi językami. Polecam film i powodzenia , dużo cierpliwości i MIŁOŚCI tej prawdziwej, wiary i modlitwy o naprawienie relacji w małżeństwie. To moja recepta. Pozdrawiam.

Podpisz się...Iwona 2013-07-29 10:29:26

Dodaj swój komentarz...Proszę o pomoc co zrobić żeby mąż był lojalny? Zawsze jest tak że jak zwrócę mężowi uwagę odnośnie jego zachowania że wydaje mi się że nie powinien się tak zachowywać bo mnie to rani , albo powiem mu jakąś wiadomość i nie chciałabym żeby komuś mówił to jest zawsze tak że i tak powie i jeszcze tej osobie w takiej formie że by to zrobił ale ma zabronione.Jak żyć przecież nie rozmawiać nic nie mówić nie zwracać uwagi nie da się.Podam ostatni przykład który dużo mnie kosztował.Odwiedziła nas męża z pracy koleżanka ze swoim mężem.Została tak przywitana wylewnie i czule przez męża jakby przyszla krolowa co najmniej.Bardzo źle się poczułam, później zwróciłam uwagę mężowi że nie wita się tak koleżanek. Tym bardziej że jej mąż jest zazdrosny bo razem wiele lat razem pracowali i jemu nie podobało się że cały czas długo razem przebywali w związku z wykonywaną pracą.Ja nie zwracałam na to uwagi nie byłam nigdy zazdrosna, ale zwróciłam mężowi uwagę dawno temu żeby zachowywał sie w stosunku do niej bardziej uważnie ze względu na jej męża.Mój mąż stwierdził że były to żarty.Ale najgorsze jest to że wyszystko jej opowiedział jaka to była awantura o to przywitanie. Widziałam wielkie zdenerwowanie u niej przy następnym spotkaniu.Czy tak powinien postępować mąż przecież to nasza sprawa nie powinna się o niej dowiedzieć a mój mąż powinien wziąść sobie do serca to że nie wypada wiele rzeczy robić aby ranić innych, ale on przy przy następnym spotkaniu powie jej że ma zakaz witania czyli jak ona to odbierze chciałby się przywitać czule ale nie może. Co robić z takim mężem? poradźcie proszę.

elfik 2013-08-01 16:24:15

Do kobiety po 40..obejrzałam fim który poleciłaś , był bardzo poruszający, zrozumiałam że żeby było dobrze musze się mocno starac a nie tylko obwiniać męża za zło całego świata..postanowiłam zawalczyć tak jak filmowy bohater, ubrałam z powrotem moją obrączkę której nie nosiłam i to mój drugi dzień...z 40..

Ewa 2013-08-05 09:13:09

Ja jestem 20 lat po ślubie. Dwójka fantastycznych dzieci. Miesiąc temu po bardzo ciężkim, kryzysowym roku mąż wyprowadził się twierdząc, że musi być sam, że mnie nie kocha i z litości ze mną nie będzie. Przez ostatni rok zostałam obwiniona o wszystko zło tego świata. Bardzo zabiegałam o przetrwanie rodziny i nic to nie dało, gdyż starania były tylko z mojej strony. Na pożegnanie dowiedziałam się również, że mąż zdradzał mnie umawiając się na spotkania jako sponsor kilku dwudziestolatek. Teraz nie nawiązuje ze mną żadnego kontaktu. Kontaktuje się tylko z dziećmi i to też bardzo rzadko. Jestem załamana, nie wiem co robić. Czy brać rozwód, czy może mieć nadzieję, że to wszystko jakoś się naprawi. Z tą naprawą to mogę liczyć tylko na cud, bo dialogu żadnego nie ma.

ILA 2013-08-09 09:47:12

A jeśli po 14 latach maż mówi że nie ma pojęcia czy jeszcze kocha , ze nie ma ochoty na dotyk , na przytulenie,zaznaczam ze ma 40 na karku wszystko osiągnął rodzina ,dom,motocykl,dobrze płatna praca,i naraz się coś kończy. Mówi że jak się dowie co dalej to powie jak można tak żyć i czekać aż to on podejmię decyzje. Próbowałam wszystkiego ale na nic moje starania bo on nie chce.Ja kocham tak bardzo że nie wyobrażam sobie życia bez niego.Pomóżcie co mam robić?

Iwona 2013-08-12 14:41:31

Bardzo ciężko jest coś doradzać, wiem coś o tym bo niedawno sama potrzebowałam pomocy znalazłam portal ale nikt nie napisał nic,a ja też potrzebuję wsparcia i mam zamiar skorzystać z pomocy terapełty.Również mam problem z mężem zrobiłabym wszystko żebyśmy byli szczęśliwi ale jeśli tylko jedna strona chce to nic z tego nie będzie, coś się wypala ,gaśnie i czasem jest nie do uratowania, również nie wyobrażam sobie życia bez niego mam taki ból w sercu.Ale czytając innych wpisy zawsze jest tak na początku , potem po rozwodzie a jak ktoś pomoże ten okres przetrwać to przychodzi szczęście i zadowolenie że już po wszystkim i jest dobrze, ulga.Myślę że jak próbowałaś wszystkiego to tylko został specjalista, oni mają sposoby żeby pomóc jeśli tylko jest jakaś szansa warto spróbować żeby potem z czystym sumieniem powiedzieć zrobiłam wszystko nie udało się trudno.

kobieta po 40 2013-08-12 21:57:26

ILA daj mu czas i zajmij się sobą . Wiem, że to łatwo napisać ale nic na siłę. Zajmij się sobą, rób coś co sprawi tylko tobie przyjemność, zadbaj o siebie. Nie myśl wtedy o mężu, tylko o sobie. Idź na masaż, zrób paznokcie, spotkaj się ze znajomymi/bez męża/. Pokaż, że jesteś atrakcyjną kobietą i potrafisz ciekawie spędzać czas bez niego. Nigdy nie staraj się zmieniać na siłę męża ponieważ faceci odbierają to jako brak akceptacji z naszej strony a są na tym punkcie bardzo wrażliwi. Przede wszystkim nastaw się na branie. Odpocznij od dawania. To paradoksalne ale facet, kiedy widzi, że kobieta się stara to uważa, że widocznie on tak dużo z siebie dawał, że kobieta czuje, że musi mu dorównać. Koniecznie przeczytaj ,,Mężczyźni z Marsa, Kobiety z Wenus". Ta książka otworzy Ci oczy na wiele rzeczy, o których zupełnie inaczej myślałaś. Kiedy facet zobaczy, że jesteś interesującą kobietą wróci. Odpocznij od dawania i zadbaj o siebie. Masz na pewno jakieś zainteresowania na które nie miałaś ostatnio czasu. Wróć do nich, rozwiń je. Życzę Ci cierpliwości i siły. Pomódl się codziennie za swojego męża. To naprawdę działa. Powodzenia.

adolf 2013-11-17 15:52:33

nie ma sexu nie ma małżeństwa żadne durne gadki nie pomogą trudno panie sami sobie jesteśćie winne

mediator rodzinny 2014-01-07 15:45:07

Drodzy Państwo w kryzysie, zapraszam i zachęcam do skorzystania z mediacji rodzinnych, bardzo skuteczne narzędzie pomocy szczególnie dla tych, którzy maja problem z komunikacją i są w konflikcie, nie czekajcie i nie zwlekajcie, zapraszam na moją stronę: mediacjerodzinne.info.pl, pozdrawiam mediator rodzinny

filip 2014-01-12 23:17:11

Witam wszystkich czytam te wasze opisy niepowodzenia i i widze ze mojego malzenstwa juz sie nie uratuje moja zona po urodzeniu drugiego dziecka odzywa sie jak musi bez sesu jest zycie

Aga 2014-02-05 19:19:50

witam. Moje małżeństwo, też przeżywa kryzys. Co mam zrobic. może ktoś mi doradzi. Mój mąż mi powiedział że mnie nie kocha że nam się nie układa i chce rozwodu. Jak może się ułożyć jak wychodzi sobie na weekendy, nie rozmawia , odpycha mnie od siebie itp. Bardzo go kocham i chcę ratować. ąż się wyprowadził do swej mamy i powiedział żę nie wróci bo nie chce, chce być sam. Chcę to ratować. Mieszkam sama teraz próbuję się nie kontaktować może zatęskni. Nic to nie daje. Nie chcę go stracić . Jestem załamana bardzo. Czekam na niego dzień w dzień. Wszystko mamy a on odchodzi bo chce być sam i nie chce mnie krzywdzić swym zachowaniem.

MAMUSI SYNUS 2014-02-18 05:13:42

Iwona kogo masz przed sobom " syna ,Malolata " To jest facet co ma swoje zdanie ,jak i napewno jest inteligentny . A ty z tym pouczaniem jego stajesz sie jego MATKOM ,co oznacza " nie moge sie z tobom ........... bo Mama mi zabronila " A jak o tym powie to tak zebys zrozumiala bo jakos nie realizujesz lub nie morzesz zrozumiec. to co on robi moim zdaniem jest UCIECZKOM SPOD WLADZY MAMY nie reaguj co on robi bonc jego partnerem a nie Mamom

basiula 2014-02-23 15:16:53

moj maz mnie lekcewazy ze siedze w domu i nic nie robie

MAMUSI SYNUS 2014-02-27 13:51:26

basiula A robisz ;