Jak rozkochać w sobie chłopaka?

Jak rozkochać w sobie chłopaka?

Podobno każdy wie i ma na miłość swoje sposoby, jednak sprawa jest o wiele prostsza jeśli rozkochujemy w sobie nowo poznaną osobę. Gdy chodzi o kogoś kogo już znamy z dawnych lat, ze szkoły, bądź z naszej klasy nie jest już tak łatwo gdyż wydaje mu się, że już nas zna. Jak rozkochać go na nowo, skoro kiedyś się nami nie zainteresował? Czasy szkoły i liceum to okres kiedy jesteśmy mniej dojrzali i gotowi na związki, nie zdajemy sobie wtedy sprawy z powagi sytuacji. Szukamy partnera i odrzucamy uczucia innych gdyż wydaje nam się, że to nie to czego szukamy. Nie znamy uczucia bólu jaki zadajemy, póki sami się nie zakochamy i nie zostaniemy odrzuceni. Z miłością bywa różnie, jednak ta pisana w gwiazdach i przeznaczona jest tylko jedna, a o nią warto zawalczyć.

Jak rozkochać w sobie chłopaka z klasy?

Zdarzają się sytuacje gdy zakochujemy się w mężczyźnie ze szkolnej ławki. Patrzymy na niego jak w obraz i znajdujemy się wszędzie gdzie on, oczywiście niby przypadkiem. Patrzymy na kobiety, które ściska i robimy wszystko by zainteresować go naszą osobą. Jednak zadanie okazuje się nie łatwe, o on jak na złość traktuje nas jak koleżankę. Dlaczego? Jak rozkochać w sobie chłopaka ze szkolnej ławki?

Doskonale was rozumiem, robicie wszystko i wciąż nic. Próbowałyście już naprawdę wszystkiego, nawet upodabniałyście się do jego partnerek, szukałyście wspólnych zainteresowań i wydaje wam się, że już bardziej ciekawe i interesując e być nie możecie. Doskonale znam to uczucie, gdyż i ja byłam zakochana w chłopaku ze szkolnej ławki. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego się mną nie interesuje, czy byłam nieatrakcyjna, za mało inteligentna czy może po prostu nic między nami nie iskrzyło?

Mieliśmy po 16 lat, a ja patrząc na niego wyobrażałam sobie przyszłość. Tak robią nastolatki i tu widocznie popełniamy błąd, zrażając tym młodych chłopców, bo przecież oni dojrzewają wolniej. Gdy widzimy fajnego faceta i zakochujemy się, myślimy za bardzo do przodu, mężczyźni tego nie lubią i gotowi są uciec. Im wystarczy to co teraz, zabawa, wspólny czas i zero planów na przyszłość. No cóż – taki wiek. Ja nawet nie mogłam się do niego zbliżyć. Siedzieliśmy w jednej klasie każdego dnia, patrzyłam na niego, uśmiechałam się i zagadywałam, jednak jedyne co wspólnie robiliśmy to wygłupy i zwykłe koleżeńskie rozmowy.

Gdy uśmiechał się do mnie już wydawało mi się, że to jakiś sygnał lub znak, jednak następnego dnia było znów zwyczajnie, niby blisko siebie, a jednak daleko. Życie wybrało niestety dla mnie inną drogę, musiałam zmienić liceum. Nie zapomniałam o nim. Często spacerowałam w miejscach zajęć starej klasy, wysyłałam kartki świąteczne i dzwoniłam z życzeniami, pytałam znajomych co u niego i śledziłam jego życie. Nagle pojawiła się w nim inna kobieta i usidliła na dość długo. Znajomi uważali, że to coś poważnego, skoro tyle trwa. Postanowiłam się wycofać i również zacząć żyć.

Straciliśmy kontakt, jednak mimo wszystko szukałam jeszcze czasami jakiś informacji o nim, był świetnym biegaczem więc gdy oglądałam olimpiady, szukałam właśnie jego. W moich myślach i sercu był zawsze. Pomyślicie sobie pewnie teraz „no to nas pocieszyła, więc i my nie mamy szans”.

Teraz was zaskoczę i dam garść nadziei. Po 8 latach trafiliśmy na siebie w Internecie, właściwie to ja znalazłam jego zupełnie przypadkiem. Był wolny, jeszcze bardziej przystojny i czarujący jak przed laty. Natychmiast napisałam do niego wiadomość traktując to jako drugą szansę. Odezwał się i pamiętał mnie. Zaczęliśmy rozmawiać. Nie byliśmy już nastolatkami ze szkolnej ławki, a dorosłymi ludźmi po przejściach, którzy w życiu błądzili szukając prawdziwej miłości. Nie mogliśmy się nagadać, a co dziwne rozmawiało nam się równie dobrze jak w liceum.

Gdy zapytałam go jaką mnie zapamiętał, usłyszałam „zawsze uśmiechnięta, a co najważniejsze zawsze umiałaś mnie wysłuchać”. Poczułam się wspaniale i postanowiłam drugiej szansy nie zmarnować. Wymieniliśmy się numerami, a nasze rozmowy nie miały końca, było tyle do nadrobienia. Dzieliło nas 400km, jednak i to postanowiliśmy przełamać, spotykając się na święta. Mieszkał blisko mojego rodzinnego miasta, więc miałam po drodze. Niby w liceum nic nie iskrzyło i narzekałam na brak jego zainteresowania. Po 8 latach nie mogliśmy się od siebie oderwać, a mój kolejny przyjazd do niego był ostatnim, gdyż zostałam już na zawsze.

Teraz jesteśmy dwuletnim małżeństwem i mamy wspaniałą córeczkę , doskonale się rozumiemy i szaleńczo kochamy. Nie chcę wam jednak powiedzieć, że warto poczekać, bo tego nikt nie wie. Każdej z nas jest ktoś pisany, a całe życie zależy tylko od nas. Zadajecie sobie pewnie teraz pytanie „jak poderwać tego chłopaka po latach?” No cóż, myślę, że najlepiej jest być sobą, niczego nie udawać i nie starać się zanadto. I mówię wam to nie jako nastolatka, a dojrzała kobieta, która mimo upływu czasu i utracie nadziei, zdobyła serce ukochanego chłopaka ze szkolnej ławki. Gdy go pytam teraz jak? Odpowiada „swą miłością”, tak więc kochajcie ale gdy życie każe wam skręcić, nie wahajcie się, być może chce z powrotem postawić was na ich drodze w odpowiednim czasie. Być może musicie dojrzeć lub przeżyć inne związki, by ten był jedynym i niezniszczalnym, bo przecież młodość jest po to by szukać i eksperymentować, a jedyna miłość powinna być wieczna.

Was this helpful?

0 / 0